czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Chełm

Sprawa zaginionego psa w prokuraturze

Dodano: 26 lutego 2009, 18:03

Utrzymywanie psa w nieodpowiednich warunkach oraz jego porzucenie, zarzuca właścicielowi stacji paliw w Stołpiu, Straż dla Zwierząt. Inspektorzy złożyli w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Straż dla Zwierząt przypadkowo odkryła, że mieszańcowi dzieje się krzywda. Jak stwierdzili inspektorzy, psiak był zaniedbany i wszystko wskazywało na to, że nikt się o niego nie troszczy.

Mimo kilkakrotnych upomnień, właściciel stacji nie zrobił nic, aby poprawić warunki życia zwierzęcia. W końcu pies zniknął, a strażnicy powzięli podejrzenie, że został zabity albo porzucony.

Tłumaczenie właściciela, że odwiózł go do schroniska i zostawił przywiązanego przy bramie, nie znalazło potwierdzenia. Pies bowiem do schroniska, jak zapewnia administrator tej placówki, nie dotarł.

Naszym artykułem zainteresował się Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego. To on zorganizował w środę spotkanie, w którym wzięli udział m.in. inspektorzy Straży dla Zwierząt w Lublinie i przedstawicielki chełmskiego koła Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

- Uważam, że nagłośnienie tej sprawy dobrze się przysłuży i zwierzętom, i właścicielom, którzy nie zawsze pamiętają o tym, że zwierzę nie jest rzeczą - mówi Gorczyca. - Ja sam będę apelował do członków i sympatyków naszego automobilklubu, żeby stację w Stołpiu omijali dużym łukiem. Nie chcemy tam tankować!

Tej wygłoszonej publicznie deklaracji nie skomentował w żaden sposób obecny na spotkaniu właściciel (konkretnie, ajent) stacji paliw w Stołpiu. Zapewniał za to, podobnie jak podczas poprzedniej rozmowy z Dziennikiem, że psa nie głodził, a jego karmienie zlecił swoim pracownicom z działającego przy stacji baru.

- Mimo przekonania, że w schronisku psu będzie gorzej, zastosowałem się do polecenia straży i go tam odwiozłem - mówi mężczyzna. - Nikt nie wpuścił mnie do środka, więc przywiązałem go do bramy i odjechałem. Uważałem, że w schronisku są na pewno jacyś pracownicy, którzy się nim zajmą.

Mężczyzna przyznał, że nie interesował się już dalszym losem zwierzęcia. Uznał, że zrobił wszystko, co w tej sytuacji mógł zrobić.

Inaczej widzą to inspektorzy ze Straży dla Zwierząt. Uważają, że mężczyzna psa porzucił. Chcą, aby odpowiedział za to, w jakich warunkach trzymał go przez, jak się okazało, trzy lata.

- Zarówno porzucenie, jak i trzymanie zwierzęcia w nieodpowiednich warunkach, to w myśl ustawy o ochronie zwierząt, przestępstwo. Dlatego zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie w prokuraturze - mówi Monika Belka ze Straży dla Zwierząt w Lublinie.

Drugi z inspektorów, Paweł Plenkiewicz dodaje:  Ten pan twierdzi, że karmił psa, ale my widzieliśmy, jak on wyglądał, w jakich warunkach żył i jak łapczywie połykał jedzenie, które mu daliśmy - mówi Plenkiewicz. - To, że o tym zdarzeniu mówimy, nie zmierza do tego, aby pognębić właściciela. Chodzi o dobro zwierzęcia. Nie wiemy, co się stało z psem, ale jego zniknięcie nie zamyka sprawy.
Czytaj więcej o:
miłosnik zwierząt
jacek
Jola
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

miłosnik zwierząt
miłosnik zwierząt (2 marca 2009 o 14:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Indiach jest zabobon który kaze czcić szczególnie niektóre zwierzęta.
Na przykład taka krowa jest nietykalna może zeżrec ze starganu warzywa narobić placków i jest nietykalna.
Nasz nadwiślański kraj od niedawna tez ma swój odzwierzęcy zabobon takim zwierzęciem stał się pies.
Za zabicie psa a nawet tylko uderzenie idzie się do pierdla.
Taki pies może narżnąć kupę gdziekolwiek i jest to kupa nietykalna, chyba święta bo nikt jej nie sprząta z chodnika ludzie ją bchodzą żeby nie uszkodzić.
Rozwiń
jacek
jacek (27 lutego 2009 o 00:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze, że są ludzie którzy się takimi rzeczami zajmują!! Brawo koledzy z Automobilklubu!!
Rozwiń
Jola
Jola (26 lutego 2009 o 21:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pewnie tego biedulka - pieska wyrzucił w lesie albo jeszcze coś gorszego z nim zrobił. Szkoda gadać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!