czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Chełm

Stołpie: Właściciel stacji paliw głodził psa?

Dodano: 19 lutego 2009, 18:28

Nie jadł i nie pił. Nie wiadomo od jak dawna. O tym, jak daleko oddali się od budy decydował metalowy łańcuch. Mógł tylko czekać, aż ktoś przypomni sobie, że zwierzę też czuje głód i pragnienie.

Tak, zdaniem Straży dla Zwierząt, wyglądała sytuacja psa przetrzymywanego na stacji paliw w Stołpiu. O tym, że dzieje mu się krzywda, inspektorzy dowiedzieli się przypadkiem. Zatrzymali się na stacji, żeby zatankować. Wtedy zobaczyli wychudzonego mieszańca. Spytali właściciela stacji dlaczego nie dba o zwierzę.
"Nie mam na to czasu, ja tu biznes prowadzę” usłyszeli w odpowiedzi.

- Właściciel twierdził, że pies nie jest jego, że został zostawiony przez poprzedniego dzierżawcę - mówi inspektor Monika Belka ze Straży dla Zwierząt w Lublinie. - Ale to nie tłumaczy, dlaczego zwierzę nie było karmione, dlaczego za schronienie przed mrozem i wiatrem miał wielką budę, w której były tylko gołe deski. Okazało się też, że pies nie był szczepiony.

Jak udało się ustalić inspektorom, mieszaniec jadł wtedy, gdy ktoś litościwy z pobliskiego baru rzucił mu resztki jedzenia. Inspektorzy polecili właścicielowi, aby zajął się psem. Poradzili też, że jeśli nie jest w stanie tego zrobić, lepiej żeby oddał go do schroniska. Przy następnej wizycie okazało się, że nie zrobił nic.

- Zawiadomiliśmy Straż Miejską w Chełmie. Powiedzieli, że to nie ich sprawa - mówi Belka. - Informację przekazaliśmy też do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.

Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie mówi, że nie może nic zrobić, bo pies... zniknął. A skoro go nie ma, to inspektorat ma związane ręce.
- Nasi pracownicy byli na miejscu, ale psa, a nawet jego budy, już nie było - mówi Lis. - Właściciel powiedział, że oddał zwierzę do schroniska. Nie mieliśmy podstaw, żeby mu nie wierzyć.

Nikt nie spytał mężczyzny o dowód na poparcie jego słów. - Jeśli właściciel oddaje psa, dostaje od nas pokwitowanie - mówi Mirosław Blacha, administrator chełmskiego schroniska. - Ale zapewniam, że ten pies do nas nie trafił.

Co więc się z nim stało? Strażnicy obawiają się najgorszego. - Może został zabity, może porzucony. W innym przypadku, dlaczego ten człowiek miałby kłamać - mówi Belka. - Będziemy wyjaśniać, co się stało. Nie zostawimy tej sprawy.

Właściciel psa twierdzi, że sytuacja wygląda inaczej, niż opisuje to Straż dla Zwierząt. - Ja lubię zwierzęta - zapewnia. - A pies, o którym mowa, nie był mój. Mimo to był karmiony. Podobnie jak inne zwierzęta, które przybłąkują się na stację.
Teraz na przykład mamy tu kota. Strażnicy powiedzieli, żeby oddać tamtego psa do schroniska. Ja uważałem, że tam na pewno nie będzie mu lepiej niż na stacji, ale mimo to zadzwoniłem. W schronisku odmówili przyjazdu. Więc zapakowałem psa do samochodu i zawiozłem do nich. To było w sobotę po godz. 8 rano. Niestety, nikt nas nie wpuścił do środka, mimo że dzwoniliśmy. Po półgodzinie czekania przywiązałem psa do furtki i odjechałem. A co miałem zrobić? Zabrać go z powrotem?
Czytaj więcej o:
JOLKA
M. Belka - inspektor SdZ
Inspektor SdZ
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

JOLKA
JOLKA (9 marca 2013 o 12:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NIECH KTOŚ SIĘ ZASTANOWI JAK COŚ NAPISZE. JA DOKŁADNIE WIEM JAK BYŁO. PIES NA STACJI BYL KARMIONY I TO REGULARNIE A TO JAK WYGLĄDAŁ ZAWDZIĘCZAŁ SWOJEMU WIEKOWI, BYŁ POPROSTU STARY. MIMO TO DOSTAWAŁ JEDZENIE. DLACZEGO PANI NIE NAPISAŁA ,ŻE JAK DALA PSU KIEŁBASĘ TO NAWET JEJ NIE RUSZYŁ, TAKI BYŁ"GŁODNY". A DZIĘKI TEMU,ŻE BYŁ UWIĄZANY TO ŻYŁ TAK DŁUGO, BO NAPEWNO BY GO KTOŚ ROZJECHAŁ BO JAK WIADOMO NA STACJI JEŻDZI DUUŻŻOO SAMOCHODÓW.
Rozwiń
M. Belka - inspektor SdZ
M. Belka - inspektor SdZ (28 lutego 2009 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Inspektorzy Straży dla Zwierząt byli przekonani, że ustalili dalsze działanie właściciela odnośnie psa. Właściciel zapewniał, że osobiście zawiezie psa do schroniska w Chełmie, otrzymał od inspektorów telefon do schroniska. Straż dla Zwierząt nie nakazywała właścicielowi odwiezienia psa, bo schronisko nie jest sanatorium i pobyt zwierzęcia w nim jest ostatecznością. Właścicel został zobligowany do poprawy warunków bytowania, a ewentualne odwiezienie psa do schroniska było tylko jego decyzją. Zadaniem Straży dla Zwierząt jest przede wszyskim uświadamianie ludziom, że ponoszą odpowiedzialność za posiadane zwierzę, a jego odebranie jest tylko ostatecznością i tak naprawdę nie rozwiązuje problemu. W przypadkach, gdy SdZ odbiera zwierzę, zawsze kończy się to złożeniem wniosku do prokuratury. Właściciel psa w Stołpiu został tylko upomniany i jeżeli zastosowałby się do zaleceń Sdz, nie byłoby żadnych problemów. Wybrał inną drogę.
Rozwiń
Inspektor SdZ
Inspektor SdZ (28 lutego 2009 o 21:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ola napisał:
Teraz już wiem, gdzie nie należy tankować!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dorośli ludzie a gorsi od dzieci.Nie jestem jakimś prorokiem ale stare polskie powiedzenie mówi że zło zawsze wraca - nawet takiemu wyrządzone psu toż on jest zdolny do odczuwania bólu.Wstydziłabym się takiego bezdusznego szefa - ojca mężna. Jak on dla psa wody nie jest w stanie dać to pracowników i innych ludzi też nie traktuje wcale lepiej. Nie wiadomo tylko czy te zarzuty są jeszcze całkiem wiarygodne. Jedno mnie dziwi, że straż dla zwierząt nie zabrała sama tego psa tylko kazała właścicielowi odwieść go do schroniska!!!!!!!!!!!!!!!! To tez jest dziwne
Rozwiń
ola
ola (23 lutego 2009 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz już wiem, gdzie nie należy tankować!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dorośli ludzie a gorsi od dzieci.Nie jestem jakimś prorokiem ale stare polskie powiedzenie mówi że zło zawsze wraca - nawet takiemu wyrządzone psu toż on jest zdolny do odczuwania bólu.Wstydziłabym się takiego bezdusznego szefa - ojca mężna. Jak on dla psa wody nie jest w stanie dać to pracowników i innych ludzi też nie traktuje wcale lepiej. Nie wiadomo tylko czy te zarzuty są jeszcze całkiem wiarygodne. Jedno mnie dziwi, że straż dla zwierząt nie zabrała sama tego psa tylko kazała właścicielowi odwieść go do schroniska!!!!!!!!!!!!!!!! To tez jest dziwne
Rozwiń
arii
arii (20 lutego 2009 o 18:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciekaw jestem jak właściciel w/w stacji czułby się przywiązany do łańcucha i skazany na to, aż mu ktoś żuci kawałek suchego chleba.
Nie zawsze pogoń za pieniądzem jest najważniejsza, są też tzw dobra wyższe.
Pies pewnie dostał łopatą w głowę i ślad po nim zaginął, skoro nie ma psa nie ma problemu.
Dziwne że ludzie którzy mają co raz więcej pieniędzy są co raz bardziej zamknięci na to co się dzieje dookoła ich.
Członek AKCH
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!