poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Chełm

Strajkują piąty dzień

Dodano: 7 czerwca 2007, 15:40

Nie ma podwyżek, nie ma pracy - mówią lekarze z chełmskiego szpitala i kontynuują strajk. To nie jest dobra wiadomość dla pacjentów.

Są odsyłani z kwitkiem z przyszpitalnej przychodni i izb przyjęć. Na szpitalne łóżko mogą liczyć tylko osoby, których życie jest zagrożone.
Bezterminowy strajk absencyjny lekarze z chełmskiego szpitala rozpoczęli w poniedziałek. Wtedy stanęła praca w prawie całej przychodni przyszpitalnej. Na oddziałach szpitalnych pozostali jedynie ordynatorzy i lekarze dyżurni. Opustoszały sale operacyjne. Na stół trafiają tylko ostre przypadki. Kto miał operację zaplanowaną, musi czekać do zakończenia strajku. A kiedy strajk się zakończy tego nikt nie wie.
Protestujący domagają się podwyżek. Zdaniem większości pacjentów słusznie. - Lekarze mają rację, że chcą więcej zarabiać, ale nie podoba mi się, że to my, pacjenci najbardziej na strajku cierpimy - mówi pani Wiesława Michalec. - Miałam nadzieję, że umówię się na wizytę u specjalisty i nic z tego nie wyszło. Muszę czekać, aż skończą protest, ale nikt nie potrafi mi powiedzieć jak długo.
- Może i im się należy, ale nie zapominajmy, że lekarz, lekarzowi nierówny - dodaje inny pacjent. - Są tacy, co rzeczywiście klepią biedę, ale są i bogacze. A strajkują wszyscy.
Jeszcze w środę była nadzieja, że lekarze wrócą do pracy. Na ten dzień zapowiedziano bowiem kolejne rozmowy z dyrekcją szpitala.
- Niestety dyrektor nie miał nam nic do zaproponowania, a nasze postulaty pozostają niezmienne - mówi Marek Kiwiński, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w chełmskim szpitalu. - Nie zmieniła się też forma protestu.
Na razie. Bo jak zaznacza Kiwiński w poniedziałek związkowcy mają podjąć decyzję czy i na jakich zasadach strajk będzie kontynuowany. W tym dniu okaże się też ilu lekarzy zdecydowało się złożyć wypowiedzenia z pracy. Do środowego południa takie dokumenty przygotowało ponad 20 osób. Nie wiadomo, co na to wszystko Mariusz Chudoba, dyrektor chełmskiego szpitala. Niestety nie udało nam się z nim skontaktować.
Wiadomo natomiast, że sytuacja może się jeszcze bardziej zaognić. Wystarczy, że do protestu dołączą inni pracownicy szpitala, bo każda z pracujących tam grup zawodowych liczy na podwyżki.
Na razie Joanna Wójcik, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zapewnia, że o żadnych ostrych formach protestu nie może być mowy. - Nie znaczy to jednak, że nie mamy swoich postulatów - mówi Wójcik. - Prawdopodobnie wejdziemy w spór zbiorowy z dyrekcją. Co będzie później, zobaczymy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!