środa, 16 sierpnia 2017 r.

Chełm

Strażnicy graniczni pomagali powodzianom

Dodano: 15 czerwca 2010, 17:58

Najpierw ponad 100, a później już około 300 funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej brało udział w akcji przeciwpowodziowej na Lubelszczyźnie. Ostatni z nich właśnie wrócili do oddziału i domów. Wszyscy cali i zdrowi.

Mundurowi z NOSG pełnili służbę na terenach powodziowych dwukrotnie. Przez blisko dwa tygodnie w maju i przez tydzień w czerwcu. Operowali w rejonie Puław, Opola Lubelskiego i Kraśnika. W sumie w pracę zaangażowało się ok. 700 funkcjonariuszy.

– Wspólnie z mieszkańcami, strażakami i policjantami zabezpieczaliśmy miejsca zagrożone zalaniem, czy podtopieniem – mówi chor. Dariusz Sienicki, który był w gminie Wilków. – Kierowaliśmy też m.in. ruchem na wytyczonych objazdach oraz monitorowaliśmy stan mostów i umocnień hydrologicznych.

Strażnicy zabrali ze sobą swój sprzęt. Do dyspozycji mieli kilkadziesiąt pojazdów i osiem łodzi patrolowych. W akcji przeciwpowodziowej brał udział także ich samolot patrolowy Wilga oraz śmigłowiec, wykorzystywany do ewakuowania ludzi. Charakterystyczne, że w Sandomierzu powodzianie pozwalali się desantować z dachów, a w gminie Wilków już nie.

– Nie obeszło się bez strat – przyznaje płk Marian Pogoda, komendant NOSG, który towarzyszył swoim podwładnym w gminie Wilków. – W czasie akcji rwąca woda zepchnęła z drogi dwa nasze land-rovery. Na szczęście nasi funkcjonariusze wyszli z tego zdarzenia bez szwanku.

Napór wody był tak silny, że kierowca jednej z terenówek nie był w stanie otworzyć drzwi. Gdyby nie to, że w pobliżu była amfibia z ratownikami, nie wiadomo, jakby się to dla niego skończyło.

Dużo szczęścia, ale i refleks mieli także strażnicy, którzy łodzią patrolowali rozlewisko. Kiedy nadeszła fala, w ostatniej chwili zdążyli przywiązać swoją łódź do drzewa. Inaczej nie byliby w stanie nad nią zapanować.
Były też i sympatyczne momenty.
– Spotykaliśmy się z ogromną wdzięcznością ze strony powodzian, w tym także... czworonożnych – dodaje Sienicki. – Np. wyciągnęliśmy z wody cztery psy. Od tamtej pory zwierzęta na krok nie chciały odstąpić swoich nowych panów.
Płk Pogoda podkreśla, że trzeba było być na miejscu, aby ogarnąć bezmiar ludzkiego nieszczęścia i materialnych strat.
– Dla nas wszystkich to była gorzka lekcja pokory – mówi. – Teraz inaczej postrzegamy otaczającą nas rzeczywistość i problemy dnia codziennego.
Dlatego też po powrocie we wszystkich placówkach, z myślą o poszkodowanych, spontanicznie zorganizowano zbiórkę żywności, środków czystości, pościeli, koców i wszystkiego, co potrzebne powodzianom. Dla zwierząt wyekspediowano z Chełma suchą karmę.
Czytaj więcej o:
Gość
zorientowana
stary 55
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 czerwca 2010 o 13:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a kolega "gośc" chyba starał się o wstąpienie do sg, ale podejrzewam że zabrakło rozumku i sprawności i teraz pała nienawiścią do tych, którzy robią coś więej niż jazda w tą i z powrotem przez granicę z pełnym bakiem paliwa...
Rozwiń
zorientowana
zorientowana (16 czerwca 2010 o 13:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tych komentarzy wieje zawiśc i zazdrośc, niestety kolega chyba nie ma pojęcia o pracy funkcjonariuszy SG, a swoje wynużenia opiera tylko na jakiś skrawkach zasłyszanych informacji. Funkcjonariuszy w służbie brakuje i to w każdej placówce, poza tym jest to ciężka praca z dużą odpowiedzialnością ale o tym to chyba kolega nie dosłyszał, poza tym pracują tam świetnie wyszkoleni i dobrzy ludzie, którzy potrafią zostawic rodziny i ratowac innych, oddani słuzbie i polsce, a kolega był na powodzi??? zamiast statystykami dotyczącymi sg trzeba było jechac i pomagac...
Rozwiń
stary 55
stary 55 (16 czerwca 2010 o 08:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
żenujący jest ten komentarz podpisany [gość] bo to że pomagali ludziom to plus ale ci pogranicznicy zostawili swoje rodziny i pracowali tam za darmo a te pieniądze które zarabiają to dla ciebie wystarcza na paliwo bo podejrzewam że trudnisz się przemytem bo tak ziejesz nienawiścią do tych ludzi a najlepiej dla ciebie to aby pracowali za 1000 zl o granice były otwarte a po moim kraju szwędała się wszelka swłocz pobierająca zasiłki z naszych podatków i chandlowała popierochami i wódą bez akcyzy
Rozwiń
Gość
Gość (16 czerwca 2010 o 00:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
300 POGRANICZNIKÓW POMAGAŁO POWODZIANOM ,A KTO PILNOWAŁ GRANICY ?CHYBA NIE DO TEGO ICH SZKOLONO ? SPRAWDZIŁEM STATYSTYKI RUCH NA GRANICY NIE ODBIEGAŁ OD ŚREDNIEJ Z TEGO WYNIKA PROSTY WNIOSEK ŻE JEST ZA DUŻO POGRANICZNIOW OSÓB KTORE PO 15 LATACH "CIĘŻKIEJ SŁUŻBY " MAJĄ 2700 PLN EMERYTURY.
Rozwiń
Gość
Gość (16 czerwca 2010 o 00:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
cyt."w pracę zaangażowano ponad 700 funkcjonariuszy" a kto w tym czasie pilnował granicy ? sprawdziłem statystyki ruch na granicy nie odbiegał od średniej - z tego można wysnuc wniosek że jest za dużo pograniczników , bo jak brak 700 osób nie powoduje utrudnień na granicy ,to po co ich zatrudniac ,co te 700 osób robi jak nie ma powodzi ,przerzuca papierki i czeka do emeryturki po 15 latach ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!