sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Chełm

Szabas w Chicago

Dodano: 30 września 2007, 17:58

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa wraz ze Stowarzyszeniem "Miasteczko” pokusiła się o odtworzenie tradycji szabasowej. Na nabożeństwo
i tradycyjną kolację przybyli m.in. przedstawiciele gmin żydowskich z Lublina i Warszawy.

PWSZ chce uchodzić za uczelnię na wskroś europejską i tolerancyjną. Dlatego, poza administracyjną inauguracją roku akademickiego, zamówiła z tej okazji mszę świętą nie tylko w bazylice Narodzenia NMP,
ale i w cerkwi św. Jana Teologa. Dopełnieniem tych uroczystości było przygotowane ze Stowarzyszeniem "Miasteczko” i reprezentującą reformowany judaizm warszawską fundacją Beit, nabożeństwo szabasowe połączone z tradycyjną kolacją.
- Czerpanie z tradycyjnej wielokulturowości, traktowanej jako wspólne dziedzictwo otwiera przed nami wiele nowych możliwości - mówi prof. Józef Zając, rektor PWSZ. - Przywołując tradycję szabasową chcieliśmy także złożyć hołd niegdysiejszej chełmskiej społeczności, w której katolicy, prawosławni i żydzi współtworzyli jakże bogaty obraz miasta. Skoro nasza uczelnia w ten krajobraz
się wpisała, to przecież z całym szacunkiem do przeszłości.
Na szabas do Chełma przyjechała rabin Tania Segal. Po ukończeniu siedmioletnich studiów rabinicznych w Izraelu została sprowadzona do Warszawy przez fundację Beit. W swoim środowisku pełni funkcję rabina pomocniczego. To właśnie ona, z gitarą w rękach, zaintonowała tradycyjne pieśni szabasowe. Z kolei Wanda Lotter z Lublina wystąpiła z wykładem na temat podstawowych żydowskich świąt.
- Cieszę się, że z naszych zaproszeń poza chełmianami skorzystali członkowie lubelskiej gminy wyznaniowej żydowskiej, twórcy lubelskiego Ośrodka "Brama Grodzka” oraz zainteresowani problematyką żydowską regionaliści z Biłgoraja i Hrubieszowa - mówi Agnieszka Poźniak, prezes "Miasteczka” i gospodyni imprezy. - To dowód na to, że zachowaliśmy historyczną wrażliwość i że czas przeszły wciąż oddziałuje na teraźniejszość.
Organizatorom wydawało się, że odtworzony przez nich szabas, będzie pierwszą taką uroczystością w powojennej historii Chełma. Z błędu wyprowadził ich dopiero Szymon Bakalczuk, mieszkający w Lublinie były chełmianin. W mailu do Poźniak zwrócił uwagę, że szabasy i inne modlitwy do 1968 odbywały się w bożnicy, urządzonej w prywatnym mieszkaniu przy ul. Lubelskiej 8, a później, do 1971 r. w mieszkaniu jego rodziców. Na ponowne zapalenie dwóch świec potrzeba było 36 lat.
Czytaj więcej o:
polo
(Anonimowy)
(Anonimowy)
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polo
polo (1 stycznia 2008 o 15:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a gdzie pani poziak -prosz o dogleny komentarz- pawelszpako@verizon.net
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (1 października 2007 o 23:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A CO TO MA WSPOLNEGO Z CHICAGO?
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (1 października 2007 o 22:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jaka cenzura? Może trochę jaśniej, proszę
Rozwiń
znowu cenzura?
znowu cenzura? (1 października 2007 o 21:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
znowu cenzura?
Rozwiń
endward oncki
endward oncki (1 października 2007 o 17:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedy "miasteczko" uczci pamiec Singera (Noblisty ktorego BRACIA ZYDZI po prostu nie nawidza bo pisal prawde)Zapowiada sie niezly geszeft, wszelkie koszerne tematy sie w Chelmie sprzedadza (wiecej nie pisze bo powiedza zem anty semita)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!