czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Chełm

Taksówkarz obronił się

Dodano: 5 stycznia 2003, 21:14

Kiedy w sobotę po godz. 23 Jerzy D., chełmski taksówkarz, zażądał od marudnego pasażera zaliczki za przeciągający się kurs, ten pochylił się, jakby sięgając po pieniądze do kieszeni.

W tym momencie złapał kierowcę za szyję, krzycząc: „Masz nóż
na gardle, dawaj dwieście złotych”. Pasażer od początku nie podobał się kierowcy. Zwrócił uwagę, że mężczyzna usiadł prawie za jego plecami. Na dodatek zakrywał twarz wysokim kołnierzem.
– Zamówił kurs do Okszowa – mówi Jerzy D. – Zaraz zmienił decyzję, każąc wieźć się pod kładkę ponad torami przy ul. Rampa Brzeska. Niby rozglądał się za kimś. Następnie zażyczył sobie, by podjechać pod szkolny internat przy ul. Wiejskiej. Tam zażądałem zaliczki, a on zaatakował. Chociaż byłem uwięziony pomiędzy fotelem i kierownicą, to jednak udało mi się obrócić w stronę napastnika i zacząć okładać go pięściami. Chyba się tego nie spodziewał,
bo wyskoczył z samochodu i zniknął pomiędzy budynkami. Ja byłem tak zdenerwowany, że w tym momencie nie mogłem ręką wymacać klamki. O pościgu nie było mowy.
Jerzy D. przez radio powiadomił swoją dyspozytorkę, że został napadnięty i by ta wezwała policję. Na miejsce natychmiast przyjechało też kilku jego kolegów, którzy przez swoje radia słyszeli rozmowę. Po napastniku
nie było jednak już ani śladu. Nie pomógł nawet policyjny pies tropiący.
Ze starcia z bandytą Jerzy D. wyszedł z rozoraną od ucha do brody twarzą oraz rozbitym nosem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO