wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Chełm

Trafi przed sąd za słuszną sprawę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 listopada 2008, 20:53

Siennica Królewska. Najpierw drogowcy upierali się, że na niebezpiecznym zakręcie jest bezpiecznie. Potem zmienili front.

Drogowcy ustawili znak ograniczenia prędkości oraz barierki ochronne.

Prezes Automobilklubu Chełmskiego Grzegorz Gorczyca został właśnie przesłuchany przez krasnostawską policję. Jego kłopoty z wymiarem sprawiedliwości rozpoczęły się 11 września. W Siennicy Królewskiej Dużej (pow. krasnostawski) ustawił na zakręcie znak ograniczenia prędkości do 70 km na godzinę. Nie miał do tego prawa, ale chciał pomóc rodzinie Tomaszewskich, mieszkającej przy zakręcie. Tylko w tym roku na ich podwórko wpadło z drogi sześć samochodów. To cud, że nie doszło do tragedii.

- Miałem świadomość, że mogę za to odpowiedzieć - mówi Gorczyca. - Gdyby zaszła potrzeba, to zrobiłbym to jeszcze raz. Mieliśmy czekać, aż komuś stanie się krzywda?

Tymczasem Zarząd Dróg Powiatowych i policja w Krasnymstawie upierali się, że droga jest dobrze oznakowana. Już na drugi dzień po akcji Gorczycy drogowcy zdjęli jego znak. Po czym po kilku dniach… ustawili własny, tym razem z ograniczeniem prędkości do 60 km na godzinę. A w miejscu, z którego na podwórko wpadały samochody, pojawiły się solidne barierki.

- Teraz to jest inne życie - cieszy się Józef Tomaszewski. - I pomyśleć, że kiedy upominałem się u drogowców, powiedzieli mi, że mój dom stoi za blisko drogi.
Mariusz Gap, zastępca szefa krasnostawskiej policji, twierdzi, że Gorczyca, bez względu na intencje, złamał prawo. - Doniesienie o wykroczeniu złożył Zarząd Dróg Powiatowych - mówi. - Sprawę rozstrzygnie sąd. My nie będziemy upierać się przy karze.

- Decyzja o postawieniu znaku ograniczenia prędkości przed zakrętem została podjęta, zanim Automobilklub Chełmski postawił tam swój - stwierdził wczoraj Piotr Banach, dyrektor ZDP w Krasnymstawie. - To była zresztą decyzja na wyrost. Jestem przekonany, że powodem wypadków, do których tam doszło, była brawura kierowców, na których żadne znaki drogowe nie robią wrażenia. A jeśli chodzi o inicjatywę automobilklubu, to moim obowiązkiem było powiadomienie policji o naruszeniu prawa.

Mariusz Bąk, prezes Fundacji na rzecz Ofiar Wypadków Komunikacyjnych i Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym "Zielony Liść”, tak komentuje postępowanie urzędników: Kiedy ktoś w dobrej wierze narusza prawo, to urzędnicy skupiają się na samym fakcie, a nie na intencjach. Bo tak im wygodniej i mogą się wykazać. Przedkładają przepisy nawet wówczas, kiedy są niedorzeczne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Tadek
zyzio
sas
(26) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tadek
Tadek (5 listopada 2008 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No tak ,znak postawił w słusznej sprawie, chcąc pomóc-przede wszystkim, na pewno nie zrobił nikomu krzywdy-wręcz przeciwnie.
ZDP gól chodzi -więc najlepiej kolesia do sądu i na Policje podać.
Taki Sąd i Policja zajmuje się (zamiast łapać i sądzić bandytów ) takim tematem czy naruszył przepisy? czy miał pozwolenie?... a miał plan? wyrys od geodety? pieczątkę od księdza? Jak ma być dobrze w tym kraju... ?
Rozwiń
zyzio
zyzio (4 listopada 2008 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mgr napisał:
a czy pan banach ma chociaz wyksztalcenie zwiazane z wykonywanym zawodem ??

No pewnie, że ma!!! - pewnie jest nauczycielem muzyki lub szewcem, ale za to właściwy politycznie!!!
Rozwiń
sas
sas (4 listopada 2008 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Badach pewnie sam lubił przycisnąć mocniej w tym miejscu a tu taki klops - znak mu postawili Dożywocie dla Gorczycy!!
Rozwiń
mgr
mgr (4 listopada 2008 o 19:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a czy pan banach ma chociaz wyksztalcenie zwiazane z wykonywanym zawodem ??
Rozwiń
jaro
jaro (4 listopada 2008 o 17:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Paranoja!!! Panie Banach kończ pań i wstydu rodzinie oszczędź!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (26)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!