piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Chełm

Trudny krok do pojednania

Dodano: 3 marca 2009, 19:47

Chełmianin Krzysztof Krzywiński właśnie wrócił z Ukrainy, gdzie uczestniczył w uroczystościach 65 rocznicy spacyfikowania wsi Huta Pieniacka. Ma niedosyt.

Zarówno prezydent Polski, jak i prezydent Ukrainy nie nazwali sprawców po imieniu. A przecież ci są znani.

Po Hucie Pieniackiej pozostały jedynie fundamenty kościoła, resztki pomnika Powstańców Styczniowych i okruchy nagrobków, gdzie znajdował się polski cmentarz. Jesienią 2005 r. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ufundowała upamiętniający męczeńską śmierć około tysiąca mieszkańców pomnik, pod którym w ostatnią sobotę spotkali się i wystąpili prezydenci obu państw.

- Mówiąc o sprawcach, obaj dostojnicy dyplomatycznie ograniczali się do słowa faszyści - mówi Krzywiński, przewodniczący chełmskiego Stowarzyszenia Kresy - Pamięć i Przyszłość. - A przecież badania historyków potwierdziły, że pacyfikacji dokonał przede wszystkim dowodzony przez Niemców, ale złożony z ukraińskich nacjonalistów, pododdział XIV Ochotniczej Dywizji SS Galizien.

Krzywiński w tamtych stronach ma wielu ukraińskich przyjaciół. - Oczywiście, zadałem im pytanie, czy słyszeli o zbrodni w Hucie Pieniackiej i czy wiedzą, kto się tego dopuścił. Bez skrępowania odpowiadali: "To nasze esesmany”.

Rocznicowe uroczystości rozpoczęły się o godz. 13. Tymczasem już przed godz. 11 na miejsce przyjechała charakterystycznie oplakatowanymi autokarami grupa współczesnych ukraińskich nacjonalistów. Przy drodze do polskiego monumentu ubrani na czarno młodzi ludzie ustawili krzyż z wykonaną z drutu kolczastego koroną.

- Ukraińcy zagrodzili naszym delegacjom drogę - mówi Krzywiński. - Mnie przypadło w udziale poprowadzenie grupy Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Jej członkowie rozwinęli transparent z napisem "Dziękujemy panie Prezydencie”.
Obejrzałem się i zawołałem, aby tylko nie pozwolili go sobie wyrwać.

Krzywiński przyznaje, że pomiędzy uczestnikami uroczystości i pikiety nie doszło do otwartej konfrontacji. Ukraińscy narodowcy rozstąpili się przed Polakami. Nie obyło się jednak bez zjadliwych pytań "A czego wy tu Lachy znowu szukacie?”.

- Dziś trudno się zgodzić co do tego, kto w czasie wojny miał rację, a kto nie - powiedział wicewojewoda lwowski Oleksandr Hanuszczyn. - Ale ta uroczystość jest krokiem do pojednania. A my na Ukrainie powinniśmy brać przykład z Polaków, jak traktują ważne dla siebie miejsca pamięci.

Krzywiński zgadza się, że mimo wszystko uroczystość przysłużyła się wzajemnemu pojednaniu. W końcu ubrani na czarno i wymachujący czerwono-czarnymi flagami młodzi ludzie, to nie cała Ukraina.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!