poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Chełm

W schronisku nie ma już miejsc. "Czekamy na brakujące łóżka"

Dodano: 15 lutego 2017, 07:33

Mieszkańcy chełmskiego „Markotu” sami zajmują się pracami remontowymi i adaptacyjnymi. Właśnie urządzają kolejną łazienkę
Mieszkańcy chełmskiego „Markotu” sami zajmują się pracami remontowymi i adaptacyjnymi. Właśnie urządzają kolejną łazienkę (fot. Jacek Barczyński)

– W naszym ośrodku mamy już pełne obłożenie – mówi Agnieszka Panasiuk, kierownik Schroniska św. Brata Alberta w Chełmie. – Przebywa u nas 58 mężczyzn. Ale nie oznacza to, że potrzebujących schronienia odeślemy z kwitkiem. W rezerwie mamy jeszcze pomieszczenie kaplicy.

W schronisku kierowanym przez Panasiuk ciasno zaczęło się robić już w grudniu przed świętami. Pierwszym warunkiem przyjęcia jest trzeźwość. Z każdym kandydatem na mieszkańca pracownicy ośrodka przeprowadzają rozmowę. Chodzi o to, aby podopieczni zdawali sobie sprawę z warunków i obowiązujących tu reguł. Bywało, że efektem tych rozmów było skierowanie na odwyk, bądź do lekarza.

– Niestety tej zimy musiałam usunąć dwie osoby – dodaje Panasiuk. – W jednym przypadku chodziło o alkohol, w drugim o narkotyki. W takich sytuacjach muszę być bezwzględna.

Schroniska św. Brata Alberta utrzymują się dzięki dotacjom, przedświątecznym zbiórkom żywności oraz hojności ludzi dobrej woli. Dzięki temu spiżarnia ośrodka jest pełna. Podopieczni maja też zapas opału do kuchni węglowych. Blisko 30 proc. podopiecznych codziennie wychodzi do pracy. Część z nich pracuje na etatach, bądź umowach o pracę. Pracujący, bez względu na to ile zarabiają, za pobyt w schronisku płacą 12 zł dziennie.

W koedukacyjnym Ośrodku Pomocy Bliźniemu „Markot” przebywa aktualnie 55 osób. – Gdyby dzisiaj ktoś się do nas zgłosił, to moglibyśmy zaoferować mu jedynie materac na podłodze– mówi Michał Gajewski, kierownik „Markotu”. – To przejściowa sytuacja, gdyż niedługo mamy otrzymać brakujące łóżka.

Podobnie jak podopieczni św. Brata Alberta, tak i mieszkańcy „Markotu” mają co jeść i jest im ciepło. Wszystko to w zamian podporządkowania się określonej dyscyplinie. Wolny czas wykorzystują na kolejne remonty. Aktualnie własnymi siłami urządzają dodatkową łazienkę.

– Tej zimy kilkakrotnie musiałem wzywać policję, aby zabrała z ośrodka mężczyzn do izby wytrzeźwień – przyznaje Gajewski. – Z uwagi na porę roku po wytrzeźwieniu mogli do nas wrócić. Co innego, kiedy ich alkoholowym wybrykom towarzyszyła agresja. Dla takich ludzi nie ma u nas miejsca.

Czytaj więcej o: Chełm schronisko
Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 lutego 2017 o 13:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pracujący bezdomny. I opłata za pobyt w schronisku dla bezdomnych?! Takie cuda tylko w III RP. Jednym słowem Konstytucją można sobie podetrzeć conajwyżej 4 litery. Tam nie ma ani wersa, które chroniłoby bezdomnych przed totalnym upodleniem. Jak człowiek ma wyjść z bezdomności, gdy mu nie starcza pensji na opłacenie stancji? Kiedy w tym żałosnym kraju przestanie się okradać ludzi z pensji? W Niemczech na byle robocie zarobi człowiek na wynajem... całego mieszkania z opłarami (tzw. WM). A jak mu jakimś cudem zabrakłoby pieniędzy, to gmina na psi obowiązek go wesprzeć finansowo. I to jest Konstytucja BRD, bo naszą to tylko potrawią się wachlować totalitarni opozycjoniści :( Pełen podziw i szacunek dla tych osób zarabiających i nie załamanych ich nieludzkim potraktowaniem. Gdzie ci "opozycjoniści" zatroskani losem ludzi w III RP?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!