poniedziałek, 23 października 2017 r.

Chełm

Przed Sądem Rejonowym w Chełmie rozpocznie się proces maturzysty, który ukradł właz do kanalizacji deszczowej.

Straty spowodowane przez wandala drogowcy oszacowali na 150 zł.

– Wandale niszczą wszystko, co stanie na ich drodze. Szczególnie upodobali sobie przystanki autobusowe. Nie oszczędzają też znaków drogowych – żali się Anna Popek, główna księgowa Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie. – W ciągu roku koszty wymiany sięgają setek tysięcy złotych.
Koszt postawienia jednego przystanku to wydatek blisko 14 tys. zł. Każdego dnia ZDM otrzymuje informacje o zniszczeniu co najmniej kilku z nich. Najczęściej wybijane są szyby i niszczone metalowe elementy konstrukcji. Najmniej szkodliwe są natomiast graffiti i wszelkiego rodzaju napisy, pojawiające się na ścianach wiat.
– Tylko ostatnio wydaliśmy na naprawę przystanków i znaków ponad 21 tys. zł – wylicza Popek. – Najgorsze jest jednak to, że farba jeszcze na dobrze nie wyschnie, a wandale już po niej mażą.
Równie często trzeba wymieniać lub naprawiać znaki drogowe. Są one celowo wyginane i malowane spra-yem, ale również wyrywane i porzucane kilkanaście metrów dalej.
Kilka dni temu np. złodzieje zdemontowali sześć znaków informacyjnych przy drodze K-12 z Chełma do Piask w Chojnie Nowym.
– Wielopłaszczyznowe, prostokątne znaki bywają często traktowane przez złodziei jako znakomity materiał do budowy przyczep samochodowych – mówi Andrzej Korolczuk, zastępca komendanta miejskiego policji w Chełmie. – W przeszłości widziałem już takie przyczepki z burtami pomalowanymi na charakterystyczny zielony kolor i pozostałościami napisów informacyjnych.
Zdaniem Zbigniewa Szepietowskiego, zastępcy dyrektora lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, problemem są nie tyle sporadyczne kradzieże znaków, ale ich dewastacja. Ma to miejsce szczególnie po weekendowych dyskotekach, kiedy wracająca do domów młodzież daje upust swojej podlanej alkoholem fantazji. – Obrócony, przewrócony czy kompletnie zniszczony znak stwarza realne zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego – mówi Szepietowski. – Dlatego nasze służby objeżdżają drogi, gdzie wandale mogli dać znać o sobie i naprawiają uszkodzenia. Dotyczy to przede wszystkim znaków decydujących o podporządkowaniu ruchu, bądź ograniczeniu prędkości.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!