środa, 28 czerwca 2017 r.

Chełm

Wycieczki do swoich

Dodano: 14 grudnia 2005, 00:25

Ponad sześć tysięcy złotych wydaje rocznie na zagraniczne delegacje chełmski magistrat. Nasi samorządowcy jeśli już jadą za granicę, to zwykle do miast partnerskich. Niektórzy, odwiedzają je nawet kilkakrotnie w ciągu roku.

Zdecydowanie największy pociąg do podróży ma Grzegorz Orzeł, dyrektor Wydziału Rozwoju i Promocji. Na 11 zagranicznych wyjazdów, które miały miejsce w tym roku, Orzeł brał udział w dziewięciu. Tylu służbowych podróży zagranicznych nie zaliczył nawet prezydent Krzysztof Grabczuk i to przez trzy lata. W tym roku chełmscy samorządowcy odwiedzali wyłącznie miasta partnerskie. Nie było żadnych egzotycznych wyjazdów i międzykontynentalnych lotów. Delegacje z magistratu jeździły do Kowla, Uteny i Sindelfingen. Autem, albo busem. Najdroższa okazała się majowa podróż do Kowla i Łucka. Z misją gospodarczą udali się tam Grabczuk i Orzeł. Dwudniowy pobyt kosztował ponad 1500 złotych. Niewiele mniej, bo ponad 1200 zł wyniosły koszty udziału chełmskiej delegacji w Międzynarodowym Święcie Ulicznym w Sindelfingen. Na pięciodniową imprezę wyjechali: Edmund Bożeński, skarbnik miasta, Anna Mirzwa, wiceprzewodnicząca Rady Miasta oraz czworo radnych. Czy to nie zbyt wiele? - Delegacje zagraniczne są ograniczane do minimum - mówi Tomasz Żmudzki, asystent prezydenta Chełma. - Czasem jest jednak taka potrzeba, że nie wystarczy wyjazd dwóch osób. Nasze delegacje są i tak mniej liczne niż przedstawicieli z miast partnerskich. Żmudzki podkreśla niskie koszty zagranicznych wojaży. W ciągu trzech lat, chełmski magistrat wydał na nie niespełna 20 tysięcy złotych. Tymczasem taką sumę przewiduje się zwykle w budżecie na rok. - Planuje się więcej, bo nigdy nie wiadomo jakie będą potrzeby, ale zawsze większość pieniędzy zostaje niewykorzystana. Można je potem przeznaczyć na inne cele - dodaje Żmudzki. Wśród radnych najchętniej za granicę wyjeżdża służbowo Marek Tomaszewski. Tylko w tym roku był członkiem pięciu delegacji. Longin Bożeński, przewodniczący rady, komentuje ten fakt krótko. - Trzeba się tylko cieszyć, że radny Tomaszewski tak chętnie chce reprezentować nasze miasto. Tym bardziej że przecież taki wyjazd wiąże się z poświęceniem swojego czasu. Przecież każdy z radnych ma jakieś zajęcia. Pewną rekompensatą za poświęcony czas mogą być pieniądze, jakie za udział w delegacji otrzymują jej uczestnicy. Ich wysokość jest określana przez ministerstwo finansów i zależy od miejsca podróży. Przykładowo, za jeden dzień pobytu na Ukrainie członkowi delegacji przysługuje 10,75 dolara. Natomiast za dzień pobytu w Niemczech 10,50 euro.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!