wtorek, 28 marca 2017 r.

Chełm

Wycieczki do swoich

Dodano: 14 grudnia 2005, 00:25

Ponad sześć tysięcy złotych wydaje rocznie na zagraniczne delegacje chełmski magistrat. Nasi samorządowcy jeśli już jadą za granicę, to zwykle do miast partnerskich. Niektórzy, odwiedzają je nawet kilkakrotnie w ciągu roku.

Zdecydowanie największy pociąg do podróży ma Grzegorz Orzeł, dyrektor Wydziału Rozwoju i Promocji. Na 11 zagranicznych wyjazdów, które miały miejsce w tym roku, Orzeł brał udział w dziewięciu. Tylu służbowych podróży zagranicznych nie zaliczył nawet prezydent Krzysztof Grabczuk i to przez trzy lata. W tym roku chełmscy samorządowcy odwiedzali wyłącznie miasta partnerskie. Nie było żadnych egzotycznych wyjazdów i międzykontynentalnych lotów. Delegacje z magistratu jeździły do Kowla, Uteny i Sindelfingen. Autem, albo busem. Najdroższa okazała się majowa podróż do Kowla i Łucka. Z misją gospodarczą udali się tam Grabczuk i Orzeł. Dwudniowy pobyt kosztował ponad 1500 złotych. Niewiele mniej, bo ponad 1200 zł wyniosły koszty udziału chełmskiej delegacji w Międzynarodowym Święcie Ulicznym w Sindelfingen. Na pięciodniową imprezę wyjechali: Edmund Bożeński, skarbnik miasta, Anna Mirzwa, wiceprzewodnicząca Rady Miasta oraz czworo radnych. Czy to nie zbyt wiele? - Delegacje zagraniczne są ograniczane do minimum - mówi Tomasz Żmudzki, asystent prezydenta Chełma. - Czasem jest jednak taka potrzeba, że nie wystarczy wyjazd dwóch osób. Nasze delegacje są i tak mniej liczne niż przedstawicieli z miast partnerskich. Żmudzki podkreśla niskie koszty zagranicznych wojaży. W ciągu trzech lat, chełmski magistrat wydał na nie niespełna 20 tysięcy złotych. Tymczasem taką sumę przewiduje się zwykle w budżecie na rok. - Planuje się więcej, bo nigdy nie wiadomo jakie będą potrzeby, ale zawsze większość pieniędzy zostaje niewykorzystana. Można je potem przeznaczyć na inne cele - dodaje Żmudzki. Wśród radnych najchętniej za granicę wyjeżdża służbowo Marek Tomaszewski. Tylko w tym roku był członkiem pięciu delegacji. Longin Bożeński, przewodniczący rady, komentuje ten fakt krótko. - Trzeba się tylko cieszyć, że radny Tomaszewski tak chętnie chce reprezentować nasze miasto. Tym bardziej że przecież taki wyjazd wiąże się z poświęceniem swojego czasu. Przecież każdy z radnych ma jakieś zajęcia. Pewną rekompensatą za poświęcony czas mogą być pieniądze, jakie za udział w delegacji otrzymują jej uczestnicy. Ich wysokość jest określana przez ministerstwo finansów i zależy od miejsca podróży. Przykładowo, za jeden dzień pobytu na Ukrainie członkowi delegacji przysługuje 10,75 dolara. Natomiast za dzień pobytu w Niemczech 10,50 euro.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24