piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Chełm

Wygnany z Krymu. Serce zostało w Bakczysaraju

Dodano: 6 stycznia 2015, 17:15

Rozmowa z Romanem Krawczenko.

W Chełmie w Galerii Atelier przy ul. Lwowskiej 24 do końca stycznia można oglądać wystawę zatytułowaną "Krym. Niedokończona podróż”. Jej autorami są gospodarz galerii Ryszard Karczmarski, chełmski fotograf i prezes Lubelskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Fotografików oraz jego ukraiński przyjaciel Roman Krawczenko. Prace, które pokazali to efekt ich ubiegłorocznej wyprawy krymskimi śladami Adama Mickiewicza. Przewodnikiem był sam Krawczenko, wówczas mieszkaniec Bakczysaraju.

• W jakich okolicznościach zastała pana wojna?

- 15 marca pracowałem w swoim gabinecie w Pałacu Hana, kiedy niespodziewanie weszło kilku mężczyzn. Jeden z nich na początek odchylił połę płaszcza. Okazało się, że miał tam "kałacha”. Poinformowali mnie, że następnego dnia jest referendum w sprawie przyszłości Krymu i że jeśli chcę pozostać w Bakczysaraju i zachować pracę, to mam przyjąć rosyjski paszport.

• A jeśli nie?

- Zapowiedzieli, że spalą mój dom.

• Skoro jest pan w Polsce, to znaczy, że ich paszportu pan nie przyjął…

- Uważam się za ukraińskiego patriotę z czysto ukraińskim rodowodem. Na Krymie mieszkałem prawie 30 lat. Dom w Bakczysaraju kupiłem zaledwie przed ponad rokiem. Miało to być moje i mojej żony miejsce na ziemi w jesieni życia. To tam chcieliśmy przyjmować nasze dzieci, wnuki i przyjaciół. Wiązaliśmy z tym miejscem także jeszcze inne plany…. Tymczasem po wizycie separatystów już następnego dnia spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do córki mieszkającej w Kijowie. A klucz do naszego domu pozostawiliśmy sąsiadce, zaprzyjaźnionej Tatarce. Ponoć jeszcze stoi i jak dotąd nikt go nie zajął.

• Jak znaleźliście się w Polsce?

- Odezwał się do mnie Ryszard Karczmarski z Chełma, z którym niewiele wcześniej na Krymie realizowaliśmy wspólny projekt artystyczny związany z obecnością Adama Mickiewicza na Krymie. Wraz z żoną Elżbietą zaprosili nas do swojego domu i udzielili nam gościny. Teraz razem mieszkamy, razem zasiadamy do stołu. W tych nieoczekiwanych okolicznościach udało też nam się w końcu doprowadzić do otwarcia naszej wspólnej wystawy.

• Wspomniał pan o pozarodzinnych planach związanych z pana domem w Bakczysaraju…

- Jako konsultant naukowy pracowałem tam w Pałacu Hana. Wiedziałem, że na Krym, w tym do Bakczysaraju opiewanego przez Mickiewicza w "Sonetach Krymskich” trafia wielu turystów z Polski. W końcu ktoś z naszych władz poprosił mnie, abym im pomógł odnajdywać literackie ślady pozostawione przez mistrza Adama. Doszło do tego, że w sezonie miałem do czynienia z około 100 Polakami dziennie. To dla nich opracowałem przewodnik "Śladami Adama Mickiewicza na Krymie”.

• Mieszkańcy Krymu pamiętają o naszym wieszczu?

- Problem w tym, że nie. W Pałacu Hana co prawda wisi portrecik Mickiewicza, ale na dobrą sprawę nawet pracownicy nie wiedzieli, kogo przedstawiał. Dlatego postanowiłem urządzić w swoim domu mini muzeum poświęcone mistrzowi Adamowi i jego twórczości, przede wszystkim tej inspirowanej tym, co zobaczył i przeżył na Krymie.

• Wierzy pan, że kiedyś uda się wam wrócić do Bakczysaraju i zrealizować swój mickiewiczowski projekt?

- Wraz z żoną staramy się o przyznanie nam statusu uchodźców politycznych. To warunek, abym mógł wrócić do twórczości, podjąć pracę i zarabiać na nasze utrzymanie.
jacek dyć
jacek dyć
Słowniczek
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jacek dyć
jacek dyć (6 stycznia 2015 o 18:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Bardzo przykre, serdecznie pozdrawiam

Czy jeszcze pójdę śladem Mickiewicza?

 

Ostatnimi laty  półwysep krymski odwiedzałem,

bywałem od miesiąca do dwóch rokrocznie tam,

w szarości swej, klimat sześćdziesiątych lat Polski,

naród jeszcze niezepsuty, normalny i wręcz uroczy,

na opiewany Czatyrdah wspiąć się zamierzałem,

lecz zabronili mi tego czynu ludzie z kałachami,

więc wszedłem na Demerdżi i Carycę Jekaterinę,

Bakczysaraj, Koktabel, Simfiropol, Ałuszta po Jałtę,

ciągle pozostawałem z zesłańcem polskim myślami,

i Półwysep Krymski przed inwazją Putina zdobyłem,

Obama, Merkel, Tusk, myślami z Ukrainą pozostają,

i osierocą Ją, gdyż żadnego interesu w tym nie mają

rubieże Litwy, Białorusi, z Polski wywieziono Adama,

tam tłamszą prawa tych, co chcą żyć i być Polakami,

a rząd polski interwencją nie wygraża, tylko noty śle,

                      1 marca 2014

Rozwiń
jacek dyć
jacek dyć (6 stycznia 2015 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Bardzo przykre, serdecznie pozdrawiam

Czy jeszcze pójdę śladem Mickiewicza?

 

Ostatnimi laty  półwysep krymski odwiedzałem,

bywałem od miesiąca do dwóch rokrocznie tam,

w szarości swej, klimat sześćdziesiątych lat Polski,

naród jeszcze niezepsuty, normalny i wręcz uroczy,

na opiewany Czatyrdah wspiąć się zamierzałem,

lecz zabronili mi tego czynu ludzie z kałachami,

więc wszedłem na Demerdżi i Carycę Jekaterinę,

Bakczysaraj, Koktabel, Simfiropol, Ałuszta po Jałtę,

ciągle pozostawałem z zesłańcem polskim myślami,

i Półwysep Krymski przed inwazją Putina zdobyłem,

Obama, Merkel, Tusk, myślami z Ukrainą pozostają,

i osierocą Ją, gdyż żadnego interesu w tym nie mają

rubieże Litwy, Białorusi, z Polski wywieziono Adama,

tam tłamszą prawa tych, co chcą żyć i być Polakami,

a rząd polski interwencją nie wygraża, tylko noty śle,

                      1 marca 2014

Rozwiń
Słowniczek
Słowniczek (6 stycznia 2015 o 17:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Może jednak Chana? 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!