poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Chełm

Zabrała go woda. Siedemnastolatek utonął w zalewie w Horodysku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 lipca 2009, 20:33

Rodzice nie powinni wyprawiać pogrzebów własnym dzieciom. To nie powinno się było wydarzyć - mówili ludzie nad zalewem w Horodysku. Wszyscy czekali na jedno. Czy nurkowi uda się znaleźć ciało nastolatka, który godzinę wcześniej zniknął pod wodą.

Przemek mieszkał w gm. Kraśniczyn. Do babci przyjechał w czwartek, tylko na jeden dzień. W gminie był odpust, więc przerwano prace polowe. Gdyby nie święto, chłopak, jak co dzień, pomagałby w polu. I pewnie by żył. Ale stało się inaczej.

Odwiedził babcię, a potem wybrał się z kuzynem nad zalew. Wszyscy wiedzieli, że nie można się tam kąpać, dlatego Przemek nie przyznał się, że idzie nad wodę. Powiedział, że zajrzy do ciotki.

- Jakiś czas później zadzwonili z policji. Powiedzieli, że wnuk się utopił - mówi babcia chłopaka. - Ja do tej pory nie wiem, co się stało. Jak to możliwe.

Okoliczności tragedii wyjaśnia policja. Wiadomo, że chłopak razem z kuzynem znaleźli się nad wodą między godziną 13 a 14. Przemek wskoczył do zalewu, ale już z niego nie wypłynął. Kuzyn pobiegł wezwać pomoc.

Na miejsce wezwano m.in. strażaków z Lublina ze specjalistycznym sprzętem. Po godz. 15 pod wodę zszedł nurek. Okoliczni mieszkańcy i rodzina 17-latka w napięciu czekali na brzegu.

- Nie wiem, co mogło się stać - mówi brat Przemka, Łukasz. - Przemek świetnie pływał. Może złapał go skurcz?

Kolejne minuty mijają, a ciała chłopaka ciągle nie udaje się znaleźć. - Już nie liczymy na cud - mówi ojciec chłopca. - To trwa za długo.

Najczarniejszy scenariusz sprawdza się o 16.40. Nurek daje znak, że znalazł ciało Przemka.

Nikt nie mówi, że chłopak mógł żyć, gdyby nie kąpał się w niedozwolonym miejscu. W takiej chwili jest tylko rozpacz najbliższych i współczucie obcych. - Nigdy już nie pozwolę przyjść tu moim wnukom - mówi jedna ze stojących na brzegu kobiet.

A ktoś inny dorzuca: Przecież tu już nieraz się topili, ale zawsze ratunek przychodził w porę. Aż do dziś.

Poruszeni tragedią rodziny ludzie mówią, że skoro jest zalew, to ktoś powinien go pilnować. Woda będzie kusiła zawsze. I zawsze znajdą się tacy, którzy mimo zakazu przyjdą się kąpać. Bo nikt w Horodysku nie ma złudzeń, że śmierć Przemka nie powstrzyma innych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
e3
[*]Przemuś..
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

e3
e3 (5 lipca 2009 o 22:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie,gdzie są władze gminy.Zalew powstał z myślą o ludziach ,miał im służyć.Powstał w miejscu gdzie ludzie od lat wypasali krowy.Ludziom to zabrano .Wyciągnięto pieniądze z NFOŚ na powstanie takiego zbiornika.Przecież w upalne dni przyjeżdża tam mnóstwo osób z okolicznych miejscowości.A władze gminy co, zarybiły zalew rybami i zrobiły go obiektem dla wędkarzy.Lepszy biznes.Umieściły jeszcze zakaz kąpieli.NAtomiast w strategii gminy można przeczytać o potrzebie rozwoju agroturystyki ,wykorzystując zalew maczuły.Zalew a nie staw rybacki.
Panie wójcie.Czas coś z tym zrobić.Trzeba zorganizować kąpielisko.Wyznaczyć miejsca gdzie można się kąpać.Ten obiekt ma służyć mieszkańcom.Na staw rybacki nie dostał Pan pieniędzy.Inaczej jeszcze nie raz dojdzie tam do tragedii.Wojcie do dzieła .
Rozwiń
[*]Przemuś..
[*]Przemuś.. (4 lipca 2009 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do dziś nie mogę w to uwierzyć, że Przemek nie żyje.! Znaliśmy się długo.. Byliśmy ze sobą przez jakiś czas.. Ehh.. Nie wiem jak to mogło się stać.! Wiele razy chłopcy pływali w tym zalewie.. Do tej pory nikomu nic się nie stało.. Przemek jest pierwszy.. Ale nie sądzę, żeby inni przestali się tam kąpać. Może jakiś czas nikt nie pokaże się w tym miejscu, ale myślę, że za rok, znów nad wodą będzie wiele osób..

O Przemku nigdy nie zapomnimy. Zawsze będzie w naszych sercach. :(:( (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)[*] :*********
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!