wtorek, 24 października 2017 r.

Chełm

Źródła paciorkowca i coli

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 listopada 2001, 20:23

Nie nadaje się do picia woda z nałęczowskich źródeł o wdzięcznych nazwach "Nadzieja” i "Miłość”. Pozostaje tylko wiara, że nie zaszkodzi nikomu cudowna woda tryskająca przy kościele w Wąwolnicy, która zdaniem sanepidu jest skażona bakteriami coli i paciorkowcami kałowymi.

Nie brakuje amatorów wody źródlanej, zrażonych jakością płynu jaki wypływa z kranów. Niektórzy korzystają z niej dla jej - jak twierdzą - leczniczych właściwości. Jedni i drudzy często nie zdają sobie sprawy, że tylko naprawdę nieliczne źródła naturalne na terenie Lubelszczyzny są wolne od zanieczyszczeń.
- W miejscach kultu, takich jak Łukaszówka, gdzie - jak twierdzą niektórzy nastąpiło objawienie - ludzie biorą wodę nie zważając na to, czy jest bakteriologicznie czysta. My stwierdziliśmy, że są w niej bakterie coli i nie można jej pić. Ci, którzy nie stosują się do naszych zaleceń robią to na własne ryzyko - mówi Witold Matysiak, p.o. dyrektor w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krasnymstawie.

Nie reagują też na ostrzeżenia pielgrzymujący do Wąwolnicy, gdzie przy kościele tryska źródełko, mające ponoć uzdrawiające właściwości. Turyści z butelkami odwiedzają również niezmiennie źródła w Kazimierzu oraz nałęczowskie "Nadzieję” i "Miłość”.
- Wszystkie wymienione źródła są pod względem bakteriologicznym niedobre. W Wąwolnicy ujawniamy co jakiś czas bakterie coli i paciorkowce kałowe. Nie można pić wody ze źródeł zlokalizowanych w Kazimierzu Dolnym przy ul. Czerniawy i ul. Puławskiej. Bakterie typu kałowego wykrywamy w wodzie bijącej na terenie Fundacji "Sanatoria kardiologiczne dla rolników” w Nałęczowie oraz w tzw. wolnym wypływie ze źródła "Miłość” za budynkiem palmiarni w obrębie "Uzdrowiska Nałęczów” - mówi Grażyna Kolek, kierownik Wydziału Higieny Komunalnej w puławskim sanepidzie.
Sanepid, jak zapewnia G. Kolek, po każdym badaniu informuje miejscowe władze oraz właścicieli terenu o wynikach, a także zobowiązuje ich do odpowiedniego oznakowania obiektów. Niestety, tabliczki z napisami ostrzegawczymi, są niemal natychmiast niszczone. Dowcipnisie potrafią nawet zamalować część napisu, a wtedy informacja zamiast ostrzegać zachęca do picia wody.

- Wykorzystujemy na nasze potrzeby tylko część wody ze źródła. Nie możemy brać odpowiedzialności za to, że ktoś korzysta z jej nadwyżki odprowadzanej do rzeki - informuje Mirosław Przesmycki, zastępca dyrektora Zakładu Leczniczego "Uzdrowisko Nałęczów”. - Staramy się żeby źródło, które u nas wypływa było stale oznakowane. Ponieważ woda z tzw. wolnego wypływu nie nadaje się do picia, a tabliczka była ciągle niszczona, wykonaliśmy napis na betonowej ścianie. Mam wrażenie, że i to nie skutkuje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!