CGK-hp

Bronowice. To trudna dzielnica była. Spotkanie z autorem "Bękarta"

Dodano: 4 listopada 2015, 08:50
Autor: dd, reda

W czwartek o godz. 18 spotkanie z Kamilem Cywką, autorem powieści społecznej „Bękart”, której akcja rozgrywa się w latach 1994–2006 na Bronowicach

Bohater „Bękarta” Mateusz Stawicki to chłopak mieszkający na Bronowicach. Dorasta w trudnych realiach blokowiska, gdzie królują pijaństwo, patologia i prawo pięści. Nękany przez ojca alkoholika, próbuje odnaleźć swoje miejsce zarówno w świecie ulicy, jak i rodzinnego domu, w którym nikt z domowników nie zaznaje spokoju.

„Bękart” Kamila Cywki, to studium alkoholizmu oraz oparta na faktach historia patologicznych relacji rodzinnych. – Zacząłem pisać „Bękarta” już po śmierci ojca. Nie ukrywam, że jest to dla rozliczenie z przeszłością, swoisty rachunek sumienia – mówi autor. – Gdy książka wyszła, przeczytała ją rodzina oraz moi bliscy koledzy i koleżanki. Oni wiedzieli, co się u mnie działo i niektóre historie znali.

Gorzej przyjęli to inni mieszkańcy Bronowic. – Wśród dalszych znajomych, bądź nieznanych mi czytelników, odbiór był różny. Jeszcze przed przeczytaniem książki, tylko po opisie na okładce, część oburzyła się, że opisuję w ten sposób dzielnicę. Mówili, że dobrze się tu mieszka. Zapomniałem dodać, że opisuję lata 1994–2006 – przyznaje.

W tym sensie książka Cywki pokazuje, jak zmieniło się miasto, a przynajmniej jego część.
Kamil Cywka (1983) pochodzi z Ciechanowa, wiele lat mieszkał na Bronowicach. Zawodowo zajmuje się tłumaczeniami, a z zamiłowania jest pisarzem, publicystą i dziennikarzem obywatelskim. Z czytelnikami spotka się w Domu Słów (ul. Żmigród 1/Królewska 17). Spotkanie poprowadzi Grzegorz Jędrek.

Czytaj więcej o: Bronowice kultura
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 listopada 2015 o 17:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
@1 post
O proszę! To całkiem tak, jak na Porębie. Schadenfreude fajna jest:-)
Rozwiń
Gość
Gość (4 listopada 2015 o 10:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Książka pierwsza klasa, Gratulacje dla Autora. Przeczytałem ją w jedną noc i powiem, że czytając czułem się jak bym czytał opowieść o mieszkańcach swojej klatki, swojego bloku. Wszakże wychowałem się w tzw. "ursusowskim bloku" na czechowie ale widzę, że różnice nie były zbyt duże. Tak jak na Bronkach, na Czechowie również największe poważanie mieli osobnicy najlepiej grający w piłkę nożną lub najlepiej bijący się. Z czasem się to zmieniło bo towarzystwo takie jak ja skończyło studia, znalazło w miarę dobrą pracę i uciekło w kredyt mieszkaniowy do Warszawy lub na inne dzielnice jak Węglinek czy osiedle Botanik. Natomiast osobnicy najlepiej grający w tamtych czasach w piłkę teraz mieszkają ze swoimi rodzicami i swoimi dziećmi (w większości spłodzonymi pod wpływem alkoholu lub środków odurzających) w tych starych blokach z problemami alkoholowymi. Technika poszła do przodu, każdy z nich ma płaski telewizor i smartfona w kieszeni tylko co z tego, jak w dalszym ciągu ich ograniczone umysły generują wyłącznie pragnienia walnięcia piwka na ławce i skoczenia na kebaba do araba. Kiedyś mieli poważanie i szacunek na podwórku a teraz jak przyjadę na święta do rodziców to raczej patrzę na to towarzystwo z lekką pogardą i uśmiechem na twarzy bo wszyscy oni mieli sobie za nic szkołę uważając przy tym, że nauczyciele to debile. Tylko żaden z nich nie pomyślał (a może nie miał kto go naprowadzić na taki tok myślenia), że po szkole podstawowej nr 43, którą ledwie skończył stanie twarzą w twarz z jedynym wiarygodnym weryfikatorem swoich umiejętności - życiem.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna