Festiwale

19. Studenckie Konfrontacje Filmowe w Lublinie (program 2012)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 marca 2012, 13:31

Kadr z filmu "Nie ma tego złego"
Kadr z filmu \"Nie ma tego złego\"

Od środy (7marca) sprzedaż karnetów. Od piątku (9 marca) wielkie oglądania. Przez 17 dni w Kinie Studyjnym ACK "Chatka Żaka” będą trwały Studenckie Konfrontacje Filmowe. To jedyny w naszym mieście filmowy festiwal.

Wszystkie filmy z programu konfrontacji zobaczymy, między 9 a 25 marca w Lublinie po raz pierwszy. Znalazły się w nim najciekawsze propozycje kinowe ostatniego sezonu. Najwięcej tytułów bo 13 - to produkcje europejskie.

¬ Pośród kinematografii europejskich, najliczniej reprezentowana jest twórczość naszych sąsiadów zza Odry (5 tytułów). Po spektakularnym sukcesie "Głową w mur” Fatih Akina (Złoty Niedźwiedź na Berlinale w 2004 roku), kinematografia niemiecka z powodzeniem sięga po temat przenikania się kultur, niemieckiej i tureckiej.

– Oprócz niej chcemy zwrócić uwagę na kino rosyjskie – zachęcają organizatorzy seansów w kinie przy ul. Radziszewskiego 16. Zobaczymy "Fausta” Aleksandra Sokurowa i "Elenę” Andrieja Zwiagincewa – a są to tytuły, które w zeszłym roku królowały na festiwalach w Wenecji oraz Cannes.

W Lublinie dzięki konfrontacjom zobaczymy też kino duńskie. - Duńczycy to kino do bólu szczere, wręcz masochistyczne (" Nie ma tego złego” Mikkela Munch-Falsa) czy też nieco surrealistyczne, od pierwszej minuty chwytające za serce, proste i pełne humanizmu ("Wieżowiec”, Rune Schjøtta) – rekomendują autorzy programu tegorocznego festiwalu.

I przypominają, że jak zwykle, w programie przeglądu znalazł się jeden polski tytuł, który zasługuje na szczególną uwagę ze względu na kontrowersyjnego reżysera i radykalny sposób przedstawienia polskiej rzeczywistości. To "Made In Poland” Przemysława Wojcieszka.

Piotr Kotowski, szef kina i DKF "Bariera” pytany o program obowiązkowy czyli cztery najważniejsze filmy konfrontacji, których absolutnie nie wolno przegapić wymienia: "Syberię, monamour”, "Czarodziejkę”, " Nie ma tego złego” i film "Almanya”.

¬ "Sybiera, monamour” to drapieżny do bólu rosyjski film pokazujący człowieka i monumentalna, przerażającą przyrodę. Syberia przeraża ale i fascynuje. Tam każdy dzień jest walka o przetrwanie, ale są ludzie mieszkający w takim miejscu od pokoleń. To film z tych, po których długo się widz otrząsa – uprzedza Kotowski i dla równowagi sugeruje by iść na "Czarodziejkę”. – Tak jak "Artysta” został nakręcony w konwencji niemego kina, tak francusko-belgijska produkcja w zaskakujący sposób do współczesności przenosi humor niemej burleski. Gagi chaplinowskie czy Bustera Keatona użyte przez filmowców dają uroczy efekt.

I żeby znów było mrocznie i strasznie kolejna propozycja. – Kino duńskie "Nie ma tego złego” to dołująca historia dotykająca seksualności. Ale opowiedziana w błyskotliwy sposób, zupełnie nie epatujący seksem. Opowiadane równolegle historie kilku bohaterów splatają się w finale – rekomenduje szef "Bariery” i jako czwarty film obowiązkowy wymienia niemiecki film "Almanya”, sagę rodzinną tureckich emigrantów, żyjących w Niemczech. Nie trzeba się bać tego tytułu, bo to zabawne i wzruszające kino.

Pięć z 17 przygotowanych obrazów zobaczymy w Lublinie przed ich ogólnopolska premierą. Te nowości to: "Elena”, "Happy, happy, "Wieżowiec”, "Nie ma tego złego” i "Trzy”. Większość seansów zaczyna się o godz. 20 ale kilka o 19.30, trzeba sprawdzać!

(agdy)

19. Studenckie Konfrontacje Filmowe PROGRAM

9 marca, piątek, g. 20.00
SYBERIA, MONAMOUR (Siberia, Monamour)
reż.: Sława Ross
scen.: Sława Ross
zdj.: Jurij Rajski
muz.: Aidar Gainullin
w.: Piotr Zajczenko (Iwan), Michał Prockoj (Losza), Siergiej Nowikow (Jura), Lidia Bajraszewska (Anna), Nikołaj Kozak (kapitan), Sonia Olejnik (Luba), Siergiej Puskepalis (podpułkownik), Maksym Jemieljanow
prod.: Rosja 2011 (102 min)

Znakomite kino. Syberia – miejsce przeklęte. Zniewalająca przyroda, ale też nieprzystępne miejsce do życia, rządzące się bezwzględnymi prawami. Tutaj każdy dzień jest walką o przetrwanie. Hordy zdziczałych psów atakujących ze zwierzęcym instynktem potencjalne ofiary i zdeprawowani kryminaliści okradający tych, którzy i tak nic nie mają. To Rosja w pigułce – to, co składa się na wizerunek tzw. rosyjskiej duszy, niemal zabobonna wiara w Boga, sąsiaduje z demoralizacją, suto podlaną litrami alkoholu. Tu nie sięga żadna władza – ludzka ani boska. Jedynym sprawiedliwym jest sama Syberia. I w końcu ona pochłonie wszystkich: ludzi bez sumienia i ich ofiary. Czuć w tym świetnie opowiedzianym filmie ducha prozy Szukszyna (Sybiraka zresztą), z opowiadań "Wilki” i "Żyć się chce”.

10 marca, sobota, g. 20.00
ALMANYA (Almanya – Willkommen In Deutschland)
reż.: Yasemin Samdereli
scen.: Yasemin Samdereli, Nesrin Samdereli
zdj.: The Chau Ngo
muz.: Gerd Baumann
w.: Vedat Erincin (stary Husajn), Fahri Yardim (młody Husajn), Aylin Tezel (Canan), Lilay Huser (stara Fatma), Demet Gül (mloda Fatma), Denis Moschitto (Ali), Rafael Koussouris (Cenk), Petra Schmidt-Schaller (Gabi)
prod.: Niemcy 2010 (97 min)
Niemieckie Nagrody Filmowe ‘2011 – Srebrna: za najlepszy film; Złota: za najlepszy scenariusz

Saga rodzinna tureckich imigrantów żyjących w Niemczech, rozbawi nie tylko sąsiadów zza Odry. Niemiecka reżyserka rodem z Dortmundu, z pochodzenia Turczynka, z wielkim taktem i zaangażowaniem stworzyła portret wielokulturowych Niemiec. Jej wspomnienia z dzieciństwa czynią scenariusz wiarygodnym i ciekawym zarazem, zaś warsztat reżyserski powołuje do życia film ku pokrzepieniu tak różnych, zarówno niemieckich jak i tureckich serc. "Almanya” ujmuje zwłaszcza budowanymi na ekranie relacjami rodzinnymi, których pielęgnowanie w nowej dla przybyłych z Anatolii gastarbeiterów rzeczywistości jest dziwnie trudne. Zachodni świat nie był gotowy na ich przyjęcie, podobnie jak oni nie spodziewali się tylu niezrozumiałych dla siebie komplikacji. Mieszanka wybuchowa? Z pewnością dla widowni kin, której reakcją na film Samdereli są nieodmiennie wybuchy gromkiego śmiechu.
http://www.youtube.com/watch?v=WywTDoz1pTg&list=UUeF9ZYo_G-hK9E-LSqCA5YA&index=7&feature=plcp

11 marca, niedziela, g. 20.00
ELENA (Jelena)
reż.: Andriej Zwiagincew
scen.: Oleg Niegin, Andriej Zwiagincew
zdj.: Michaił Krichman
muz.: Philip Glass
w.: Nadieżda Markina (Elena), Jelena Ljadowa (Katierina), Aleksiej Rozin (Siergiej), Andriej Smirnow (Władimir)
prod.: Rosja 2010 (109 min)
Nagroda Jury Un Certain Regard na MFF w Cannes ‘2011; Grand Prix na MFF w Gandawie ‘2011

Elena, żona dobrze uposażonego Władymira, nie ma łatwego i przyjemnego życia. Choć na chleb i zbytki jej nie brakuje, to nie ma swobody w dysponowaniu budżetem domowym. Jej małżeństwo bardziej przypomina stosunek pracy niż przepełnione miłością i zaufaniem rodzinne ognisko. Całkowicie oddana krnąbrnemu synowi z poprzedniego małżeństwa, któremu ukradkiem podrzuca pieniądze męża, próbuje odnaleźć namiastki rodzinnego ciepła w jego nieuporządkowanym życiu. Dla męża - służąca, dla syna - naiwna sponsorka, stanie Elena przed dylematem: kolejny raz pomóc synowi i popełnić zbrodnię, czy zgodzić się z wolą męża i opowiedzieć się po stronie dobra moralnego.
Specjalna Nagroda Jury Cannes (2011) i dopiero co przyznana nagroda na MFF Sundance potwierdza wysoką klasę filmu.

12 marca, poniedziałek, g. 20.00
HAPPY, HAPPY (Sykt lykkelig)
reż.: Anne Sewitsky
scen.: Ragnhild Tronvoll
zdj.: Anna Myking
muz.: Stein Berge Svendsen
w.: Agnes Kittelson (Kaja), Henrik Rafaelsen (Sigve), Maibritt Saerens (Elisabeth), Joachim Rafaelsen (Eirik), Oskar Hernæs Brandsø (Theodor), Ram Shihab Ebedy (Noa)
prod.: Norwegia 2010 (85 min)
Grand Prix na MFF w Sundance' 2011

Co jest charakterystyczne dla wiecznie uśmiechniętych Norwegów z południowej części kraju? Między innymi to, że statystycznie właśnie tam popełnianych jest najwięcej samobójstw w ich ojczyźnie. Film Sewitsky może być uznany za próbę dociekań tak zaskakującego stanu rzeczy.
W pozornie szczęśliwej rodzinie nie widać żadnych niesnasków. Być może otępiająca codzienność obficie doprawiona rutyną pozwala bez większych problemów utrzymać pożądane status quo. Dla rodziny Kaji i Eirika próbą okażą się nowi sąsiedzi, których obecność zburzy dom na piasku postawiony. Ciekawe studium psychologiczne, gdzie ze smakiem zestawiono elementy komediowe i tragiczne, z pewnością potwierdzające wysoką formę skandynawskiego kina ostatnich lat.

13marca, wtorek, g. 20.00
AMADOR
reż.: Fernando León de Aranoa
scen.: Fernando León de Aranoa
zdj.: Ramiro Civita
muz.: Lucio Godoy
w.: Magaly Solier (Marcela), Celso Bugallo (Amador), Pietro Sibille (Nelson), Sonia Almarcha (Jolanda), Juan Alberto de Burgos (sprzedawca), Fanny de Castro (Puri), Raquel Pérez (farmaceuta), Christian Sampedro (sprzedawca)
prod.: Hiszpania 2010 (112 min)

Z niekłamanym zaciekawieniem czeka się na kolejne reżyserskie posunięcie Fernanda León de Aranoi. Znany polskiej widowni z "Poniedziałków w słońcu” z pamiętną rolą Javiera Bardema i niekonwencjonalnej opowieści o prostytutkach ("Księżniczki”), w kinie de Aranoa intryguje pomysłowością i zaskakującymi zwrotami akcji. Tak też jest w przypadku "Amadora”, gdzie zrazu przewidywalna i poukładana fabuła, osadzona na linii mąż-żona-umierający mędrzec-jego opłacana pani do towarzystwa, załamuje się i nieoczekiwanie zmienia perspektywę poznawczą. Inteligentnie podane kino, z charakterystyczną dla twórców hiszpańskich nonszalancją obyczajową i różnorodnością sylwetek przedstawianych postaci, pozwala wyjść z kina w pełni ukontentowanym.

14 marca, środa, g. 20.00
CZARODZIEJKA (La Fée)
reż.: Dominique Abel, Fiona Gordon, Bruno Romy
scen.: Dominique Abel, Fiona Gordon, Bruno Romy
zdj.: Claire Childeric
w.: Dominique Abel (Dom), Fiona Gordon (Fiona), Philippe Martz (John), Bruno Romy (niewidomy kelner), Vladimir Zongo (imigrant), Destiné M'Bikula Mayemba (imigrant), Willson Goma (imigrant), Lenny Martz (Jimmy), Anaïs Lemarchand (śpiewaczka)
prod.: Francja/Belgia 2011 (93 min)

Utalentowane wokalnie rugbystki; Anglik perfekcyjnie władający francuszczyzną po 5 minutach nauki; skąpany w deszczu port, z rowerzystą co rusz gubiącym pęd z powodu spadającego łańcucha – na pierwszym planie z najprawdziwszą czarodziejką, spełniającą trzy życzenia… Belgijsko-kanadyjsko-francuskie trio już po raz drugi oddaje hołd filmowej konwencji slapstickowej, przywołującej z kart kinematografii wspomnienie o Charliem Chaplinie czy Busterze Keatonie. Siarczysty bój między realiami Hawru, największego północnego portu Francji a czarodziejskim światem Fiony z pewnością nie raz przywoła na twarz pogodny uśmiech. Dopracowany humor sytuacyjny, na skąpą miarę wycięte dialogi, baśniowa atmosfera i popisy akrobatyczne aktorów komplementowane są z nostalgiczną łezką w oku. Dobry humor po wyjściu z kina – gwarantowany!

15 marca, czwartek, g. 19.45
OBCA (Die Fremde)
reż.: Feo Aladag
scen.: Feo Aladag
zdj.: Judith Kaufmann
muz.: Max Richter, Stephane Moucha
w.: Sibel Kekilli (Umay), Derya Alabora (Halyme), Nizam Schiller (Cem), Tamer Yigit (Mehmet), Settar Tanriogen (Kader), Serhad Can (Acar), Almila Bagriacik (Rana), Alwara Höfels (Atife)
prod.: Belgia/Niemcy/Francja 2010 (119 min)
Grand Prix na MFF w Sao Paolo' 2010; nagroda publiczności na MFF w Montrealu' 2010; Grand Prix i nagroda publiczności na MFF w Gandawie' 2010; Niemieckie Nagrody Filmowe' 2010 – Złota: za kreację aktorską (S. Kekilli) i Brązowa: za najlepszy film

Austriacka reżyserka, żona pochodzącego z Turcji Züli Aladağa, swój pełnometrażowy debiut reżyserski poświęciła opowieści o Umay, która uciekając ze Stambułu od brutalnego męża, ląduje z dzieckiem pod pachą w nieprzyjaznym Berlinie. To nie miasto jest dla niej wrogie, lecz zamieszkująca tam jej rodzina, na której pomoc liczyła. Los Umay i jej syna wydaje się przesądzony w świetle prawideł obyczajowości przodków – miejsce żony jest przy boku (w tym przypadku raczej: pięści) męża. Zachodni świat, z pochwałą indywidualizmu i równouprawnienia płci, stwarza nadzieję na lepsze jutro.
Film Aladag, z wykształcenia doktor filozofii, dostarcza istotnych argumentów dla obu stron sporu, który toczy się w dobie trwającego w Europie kryzysu instytucji rodziny, gdzie po jednej stronie jest sacrum więzów krwi uświęconych tradycją, po drugiej zaś – atomistyczny indywidualizm, z roku na rok coraz widoczniej wypełniający domy dziecka i przytułki dla seniorów.

16 marca, piątek, g. 20.00
ŁONO (Méh)
reż.: Benedek Fliegauf
scen.: Benedek Fliegauf
zdj.: Péter Szatmári
muz.: Max Richter
w.: Eva Green (Rebecca), Matt Smith (Thomas), Lesley Manville (Judith), Peter Wight (Ralph), István Lénárt (Henry), Hannah Murray (Monica), Natalia Tena (Rose), Ella Smith (Molly), Wunmi Mosaku (Erica), Alexander Goeller (Marc), Gina Stiebitz (Dima), Amanda Lawrence (nauczyciel)
prod.: Węgry/Niemcy/Francja 2010 (111 min)

Rebecca traci w wypadku swoją sympatię sprzed lat. Ma to miejsce niedługo po tym, jak wraca z zagranicznych wojaży i spotyka wyrośniętego już Thomasa, niegdysiejszego kompana z piaskownicy. Powodowana głębokim uczuciem, nie składa miecza w nierównej walce ze śmiercią.
Wraz z postępem nauk medycznych w sferze czy to transplantacji czy farmacji, pojawiły się nowe kwestie budzące kontrowersje etyczne. Jedną z nich jest szeroko dyskutowana kwestia klonowania. "Łono” węgierskiego reżysera jest filmowym wyrazem spełnienia oczekiwań co poniektórych odnośnie umożliwienia klonowania ludzi.
Film jednak daleki jest od dyskusji naukowych, a to przede wszystkim przez wzgląd na postać Rebecci odegraną z wielkim wyczuciem oraz uważne i zdystansowane oko reżysera, wzbraniającego się przed ferowaniem wyroków.

17 marca, sobota, g. 20.00
NAWET DESZCZ (También la lluvia)
reż.: Iciar Bollain
scen.: Paul Laverty
zdj.: Alex Catalán
muz.: Alberto Iglesias
w.: Gael García Bernal (Sebastian), Luis Tosar (Costa), Raúl Arévalo (Juan/Antonio de Montesinos), Karra Elejalde (Anton/Cristóbal Colón), Juan Aduviri (Daniel/Hatuey)
prod.: Hiszpania/Francja/Meksyk 2010 (103 min)
Nagroda publiczności (Panorama) na MFF w Berlinie ‘2011; Nagroda Goya ‘2011 za muzykę i drugoplanową rolę męską (K. Elejalde)

Zeszłoroczny kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny ma cechy superprodukcji. Zrealizowany z wielkim rozmachem fresk na poły historyczny, wraca do czasów konkwisty przy okazji kręcenia w Boliwii filmu o przybyłych tam pierwszych Europejczykach. Z jednej strony dziejowe wypadki, z drugiej zaś – żmudna codzienność realizacji filmu, stwarzają wieloaspektową perspektywę nie tylko dla Hiszpanów, dokonujących w ten sposób próby artystycznego rozliczenia z trudną przeszłością, lecz i dla miłośników kina w ogóle, którym stawiane jest pytanie o rolę kina we współczesnym świecie.

18 marca, niedziela, g. 20.00
MADE IN POLAND
reż.: Przemysław Wojcieszek
scen.: Przemysław Wojcieszek
zdj.: Jolanta Dylewska
muz.: Jakub Kapsa
w.: Piotr Wawer (Boguś), Janusz Chabior (Wiktor), Przemysław Bluszcz (ks. Edmund), Magdalena Kuta (Teresa), Marta Powałowska (Monika), Grzegorz Sowa (Emil), Wiesław Cichy (Fazi), Michał Majnicz (Tomaszek), Dariusz Maj (Grześ), Eryk Lubos (Zenek), Halina Rasiakówna (Marianna)
prod.: Polska 2010 (90 min )
Nagroda za drugoplanową rolę męską (J. Chabior) na FPFF w Gdyni ‘2010

"Made In Poland” to jeden z najbardziej kontrowersyjnych polskich filmów zeszłego roku. Buńczuczny, wyrafinowany w pointach, co do formy – z rozmysłem kiczowaty, a przede wszystkim bez pardonu traktujący nasze polskie tabu.
Zbuntowany młodzieniec szuka autorytetu, który przekonująco odpowie na pytania stawiane przez dojrzewającego, poszukującego prawdy ministranta. Etap Sturm and Drang przybrał u Bogusia drastyczną formę ekspansywnej obelżywości, subtelnie streszczającej się w wypisanym na czole brooklyńskim przerywniku. Jednak film Wojcieszka, podobnie jak utrzymana w bliźniaczej konwencji kreskówka "Miasteczko South Park”, nie sprowadza się tylko do plugawego języka i bezmyślnej krytyki. W różnorodnej symbolice podanej na ekranie znaleźć można pożywkę dla intelektu, która nie pozostawia widza obojętnym. To przedstawiona diagnoza społeczna bardziej gorszy i smuci, niż obsceniczny język czy krzykliwa forma wyrazu.

19 marca, poniedziałek, g. 20.00
ROK PRZESTĘPNY (Año bisiesto)
reż.: Michael Rowe
scen.: Lucia Carreras, Michael Rowe
zdj.: Juan Manuel Sepulveda
w.: Monica Del Carmen (Laura Lopzez), Gustavo Sanchez Parra (Arturo), Marco Zapata (Raul)
prod.: Meksyk 2010 (94 min)
Złota Kamera za najlepszy debiut na MFF w Cannes 2010; Silver Ariel (Meksykańska Nagroda Filmowa) '2011 za debiut reżyserski i rolę kobiecą (M. Del Carmen)

Laura to piąte koło u wozu społeczeństwa, w którym żyje, podobnie jak 29 luty, bez echa przechodzący przez kartki kalendarza raz na cztery lata. Ani ładna, ani bystra, ani przebojowa – jest typowym dla współczesności wynaturzonym produktem ideologii liberalnej. Chronicznie samotna, hedonistyczna, bezużyteczna, anonimowa – ze swym poranionym życiem znakomicie nadawałaby się do piętnowania w kolejnym odcinku "Rozmów w toku”.
Żyjący w Meksyku Australijczyk zrobił za parę groszy film okrzyknięty w Cannes ‘2010 najlepszym debiutem, w którym za sprawą trójki aktorskiej udowadnia, że także w kinie ważne jest mieć coś do powiedzenia. I choć częstuje widza niewybredną porcją sprośności, film pozostawia z o wiele trudniejszą do przełknięcia stertą pytań o to jak i po co żyć. Dzisiaj. Tutaj.

20 marca, wtorek, g. 20.00
POWRÓT DO DOMU (Abrir puertas y ventanas)
reż.: Milagros Mumenthaler
scen.: Milagros Mumenthaler
zdj.: Martin Frias
w.: Maria Canale (Marina), Martina Juncadella (Sofia), Ailin Salas (Violeta), Julian Tello
prod.: Argentyna/Szwajcaria/Holandia 2011 (99 min)
Złoty Lampart oraz nagrody za reżyserię i najlepszą rolę kobiecą (M. Canale) na MFF w Locarno ‘2011 ; Grand Prix i nagroda za reżyserię na MFF w Mar del Plata ‘2011 ; nagroda za najlepszy debiut na MFF w Hawanie ‘2011

Marina, Sofia i Violeta, po śmierci wychowujacej je babki, muszą szybko dojrzeć do dorosłości. Połączone więzami krwi, tak różne co do osobowości, dziewczęta swoją drogę do samodzielności odnajdą w złudnym spokoju czterech ścian, które tak nagle same będą musiały utrzymać. Skrywane tajemnice wcześniej czy później wyjdą na światło dzienne i szybko okaże się, że żyły dotąd obok siebie. Tylko powrót do wspólnego domu jest szansą na szczęśliwe życie.
Subtelny niczym sztuka teatralna film debiutującej argentyńskiej reżyserki przebojem zdobył Locarno ‘2011 a i na innych festiwalach wyraźnie zaznaczył swoją obecność.

21 marca, środa, g. 20.00
ZAKOCHANY GOETHE (Goethe!)
reż.: Philipp Stölzl
scen.: Philipp Stölzl, Christoph Muller, Alexander Dydyna
zdj.: Kolja Brandt
muz.: Ingo L. Frenzel
w.: Alexander Fehling (Goethe), Miriam Stein (Lotte Buff), Moritz Bleibtreu (Albert Kestner), Volker Bruch (Wilhelm Jerusalem), Burghart Klaussner (pan Buff), Henry Hubchen (ojciec Goethego), Xaver Hutter (przyjaciel Goethego)
prod.: Niemcy 2010 (102 min)
Miło jest zobaczyć na ekranie pachnący świeżością obraz literackiego celebryty, którego ugruntowana znajomość co do dat urodzenia i śmierci oraz twórczości była absolutną podstawą do zdania egzaminu maturalnego. Germański wieszcz rodem z Frankfurtu nad Menem już od prawie dwóch stuleci spoczywa w Weimarze, podczas gdy młodzi na jego dziełach uczą się sztuki miłości, zwłaszcza jej najokrutniejszej odmiany – tej niemożliwej do spełnienia. Film Stölzla jest dobrym pretekstem do tego, by przypomnieć sobie wdzięczną postać Goethego i jego perypetie miłosne z Lottą Buff, która to historia jest kanwą "Cierpień młodego Wertera”. Tym bardziej, że daleko reżyserowi do zaintonowania hymnu ku czci w tonacji "Goethe wielkim poetą był”.

22 marca, czwartek, g. 19.30
FAUST
reż.: Aleksander Sokurow
scen. (na podst. dramatu Johanna Wolfganga Goethego): Jurij Arabow, Aleksander Sokurow, Marina Kareniewa
zdj.: Bruno Delbonnel
w.: Johannes Zeiler (Heinrich Faust), Anton Adasinsky (lichwiarz), Isolda Dychank (Małgorzata), Georg Friedrich (Wagner), Hanna Schygulla (żona lichwiarza), Antje Lewald (matka Małgorzaty), Florian Bruckner (Walenty), Sigurdur Skulason (ojciec Fausta), Maxim Mehmet/Andreas Schmidt/Oliver Bootz (przyjaciele Walentego), Joel Kirby (o. Philippe), Lars Rudolph (karczmarz)
prod.: Rosja 2011 (134 min)
Złoty Lew na MFF w Wenecji ‘2011

"Faust” Geothego był i jest inspiracją dla wszelkich przejawów artystycznej działalności człowieka. W muzyce – "Uwertura Faustowska” Wagnera i "In Rainbows” Radiohead, przez "Doktora Faustusa” Manna w literaturze czy w malarstwie Dalego i Rembrandta, na pamiętnych filmach Murnau i de Palmy kończąc. Poszukujący szczęścia Faust, paktujący z diabłem w celu zapewnienia osiągnięcia tegoż, jest niesłychanie atrakcyjnym tematem dla filmowej fabuły, choć Sokurow w swym filmie raczej inspiruje się niż wykłada dzieło niemieckiego wieszcza. Rosyjski reżyser prowadzi swego Fausta przez największe pole bitwy ścierających się emocji, tworząc spektakularne, uniwersalne widowisko. Jurorom z Wenecji i warszawskiego "Sputnika” nie pozostawił tym samym innego wyboru jak wyróżnić "Fausta” głównymi nagrodami.

23 marca, piątek, g. 20.00
WIEŻOWIEC (Skyskraber)
reż.: Rune Schjøtt
scen.: Rune Schjøtt
zdj.: Marcel Zyskind
muz.: Jonas Bjerre
w.: Lukas Thorsteinsson (Jon), Marta Holm (Edith), Morten Suurballe (ojciec Jona), Lars Brygmann (Helge), Rikke Louise Andersson (Vivi)
prod.: Dania 2010 (90 min)

Jon jest zakałą głęboko prowincjonalnego miasteczka gdzieś w Danii. Kilkunastoletni młodzieniec jest niczym otwarta puszka Pandory; gdziekolwiek się pojawia, coś dzieje się nie tak jak trzeba, a ofiary – na przykładzie ojca Jona tracącego przyrodzenie – dotkliwie pamiętają o wyrządzonych im krzywdach. U widza chłopiec budzi niekłamaną sympatię. Ze swą wrodzoną dobrocią, prostodusznością malującą się na twarzy, pokorą, z którą przyjmuje miano miasteczkowej czarnej owcy, naiwnością ujawniającą się w kontaktach z zaprzyjaźnionym, o połowę młodszym chłopaczkiem – stanie Jon w obliczu wielkiego wyzwania: pomóc podobnie jak on zepchniętej na margines niewidomej dziewczynie stać się kobietą. Jak się okazuje, filmy instruktażowe zakupione w miejscowym SAMie niezbyt jasno tłumaczą arkana fizycznej miłości, nie mówiąc już o uczuciu, które połączy outsiderów. Dążeniu do szczęścia przyświeca tytułowy wieżowiec – symbol lepszego świata. Uroczy, zabawny, optymistyczny – tylko tak można mówić o pełnometrażowym debiucie Schjøtta!

24 marca, sobota, g. 20.00
NIE MA TEGO ZŁEGO (Smukke mennesker)
reż.: Mikkel Munch-Fals
scen.: Mikkel Munch-Fals
zdj.: Eric Kress
w.: Bodil Jørgensen (Ingeborg), Sebastian Jessen (Jonas), Henrik Prip (Anders), Mille Lehfeldt (Anna), Stefan Pagels Andersen (były współlokator Jonasa), Michelle Bjørn-Andersen (Tove), Ida Dwinger (Hanne), Karl-Erik Falkentorp (Flemming), Mia Lyhne (Vivian), Camilla Lykke (Kvinde), Rasmus Bjerg (sprzedawca w sklepie)
prod.: Dania 2010 (93 min)
Grand Prix na MFF w Palm Springs ‘2011; nominacja do Europejskiej Nagrody Filmowej ‘2011 za reżyserskie odkrycie roku

Żigolak u progu dobrze zapowiadającej się kariery, amazonka szukająca utraconej piersi w rozstawionych odpowiednio lustrach, zniewieściały parkowy ekshibicjonista z wyraźną dysfunkcją psychiczną i emerytka wymieniająca duńskie korony na miłość po bolesnej stracie męża – trudno o bardziej kontrowersyjny zestaw bohaterów. Jeszcze trudniej jest stworzyć z tak popękanych żyć mozaikę szczęścia. Duńskiemu debiutantowi udała się rzecz niezwykła – poczynając od kontrowersji, na tejże nie skończył. Z mistrzowską wstrzemięźliwością od ocen moralnych przekonuje o efemeryczności granicy między dewiacją i normalnością, przenosząc dramatyczny punkt ciężkości fabuły na ukazanie prób znalezienia się poszczególnych postaci w danym im świecie. Zaskakujący finał przyniesie oczyszczenie…

25 marca, niedziela, g. 19.30
TRZY (Drei)
reż.: Tom Tykwer
scen.: Tom Tykwer
zdj.: Frank Griebe
muz.: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer
w.: Sophie Rois (Hanna), Sebastian Schipper (Simon), Devid Striesow (Adam), Annedore Kleist (Lotte), Angela Winkler (Hildegard), Alexander Hörbe (Dirk), Winnie Böwe (Petra), Hans-Uwe Bauer (dr Wissmer)
prod.: Niemcy 2010 (119 min)
Niemieckie Nagrody Filmowe' 2011 za reżyserię, główną rolę kobiecą (S. Rois) i montaż

Autor "Biegnij Lola, biegnij” i "Pachnidła” przypomniał się filmem, który zaskoczył tak widzów jak i krytykę. Po hollywoodzkim thrillerze "The International”, na ekrany polskie wchodzi świetnie zagrany… romans ! Kieślowski zza Odry po raz kolejny zbudował misternie splecione wdzianko, które dla jednych jest zbyt wulgarne, dla innych zbyt przewidywalne, dla jeszcze innych wyrafinowane czy w końcu baśniowo nierzeczywiste i kojące.
Hanna i Simon żyją ze sobą a obok siebie. Wydaje się, że gdzieś zagubili i pełne oddania uczucie, i namiętną pasję. Życie przygotowało jednak niespodziankę, która pozwoli im na nowo znaleźć nić porozumienia. Każde z nich spotka Adama. I dla niej, i dla niego, mężczyzna nie pozostanie obojętny…

Na podstawie materiałów organizatora
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna