Inne

33 dni z życia - zapowiedzi wydarzeń (3)

Dodano: 19 września 2012, 14:39

Tomasz Bielak i Karol Rębisz (Materiał Organizatora)
Tomasz Bielak i Karol Rębisz (Materiał Organizatora)

33 dni, 33 artystów, 33 różne działania w przestrzeni miasta. W Lublinie trwa projekt "33 dni z życia” . Wstęp wolny.

Dzień osiemnasty - JÓZEF WODZIREJ

Jesienią 2008 r. zrealizowałem swoje pierwsze nagrania terenowe. Postanowiłem zbadać muzykę okolic Radzynia Podlaskiego, w którym się urodziłem. Szukałem muzykantów, którzy mogliby opowiedzieć o muzyce, którą grało się kiedyś na zabawach, weselach. Dotarłem do Józefa Kwasowca, muzykanta, który mieszka na obrzeżach Radzynia. Umówiliśmy się na rozmowę. Liczyłem na to, że zagra mi, przy okazji, mnóstwo wspaniałych wiejskich melodii: oberków, polek, walczyków. Tymczasem okazało się, że spotkałem charyzmatycznego lidera kapeli weselnej, którego największą pasją jest … folklor miejski.
Moim wspomnieniem o Józefie Kwasowcu są nagrania zrealizowane w jego domu. Zapraszam
do posłuchania.

Paweł Nowicki
JÓZEF WODZIREJ
Centum Handlowe "Bigmar” Okopowa 4
18 września 2012 r.
Godz. 19:00



Dzień dziewiętnasty - Maria Porzyc NA KOŃCU TUNELU

Wspomnienie o domu moich dziadków. W każde święta cała rodzina, upija się wódką i tłumaczy sobie - raz na Boże Narodzenie, raz na Wielkanoc - dlaczego dom należało zburzyć. Za każdym razem dochodzą do wniosku że podjęli słuszna decyzję, ale muszą ją podejmować dwa razy do roku, żeby móc z nią dalej żyć. Burzą ten dom, odbudowują i znowu burzą. Po takim domu zostaje w środku jama. Kiedy miałam trochę więcej pieniędzy wymyśliłam sobie, że znajdę dom z działką gdzieś na wsi, wezmę kredyt i go kupię. Szukanie tego domu stało się moją obsesją. Wydawało mi się, że znajdę dom moich dziadków w ogłoszeniach na gumtree... W każdej wolnej chwili przeglądałam ogłoszenia. Domu nie kupiłam, ale w tym pustym miejscu we mnie pojawiały się coraz to nowe zdjęcia chat na wsi. Wystarczyło wpisać "dom" i podać cenę do 50 tysięcy złotych.

Maria Porzyc
NA KOŃCU TUNELU
19 września 2012 r.
Godz. 18:00
Błonia pod Zamkiem



Dzień dwudziesty - Paweł Passini OBECNY

Niedługo po moim przyjeździe do Lublina, jakieś 3 lata temu zadzwonił do mnie znajomy. Zapytał, czy jestem w mieście. Właśnie łapałem stopa na wylotówce z Warszawy. Powiedział, żebym przestał machać i dokładnie wytłumaczył gdzie się znajduję. Chwilę później zatrzymał się przy mnie autobus pełen rozśpiewanych chasydów. Oczywiście wsiadłem.

W 1944 roku moja Babcia wraz z moją Mamą i Wujkiem uciekała pieszo z Warszawy w kierunku Lublina. Po kilkudziesięciu kilometrach nie miała już siły iść dalej z dwójką małych, niespełna trzyletnich dzieci. Była niezwykle silną kobietą - taką ją pamiętam - wtedy jednak postanowiła wejść pod nadjeżdżającą ciężarówkę i skończyć z tym wszystkim, albo liczyć na cud.

Ku jej zdziwieniu mimo śliskiej, zaśnieżonej drogi ciężarówka zatrzymała się. W szoferce siedział znajomy z przed wojny, którego jeszcze zdążyłem poznać. Miał na nazwisko Fuks. Pamiętam go jako Dziadka Julka - niesłychanie ciepłego, uśmiechniętego starszego pana. Zmarł kilka lat temu w wyniku uderzenia w głowę pałką. Mimo, że już bardzo słabo słyszał, zdecydował się otworzyć drzwi komuś, kto wsunął przez szparę w drzwiach kartkę: " Daj mi wody. Chcę mi się pić." Ukradli mu 200 złotych.

O tym wszystkim myślę w rozśpiewanym autobusie. Zasypiam. Koło północy dojeżdżamy do Lublina. Nie bardzo wiedziałem, co mam począć z moimi nowymi znajomymi, gdyż w owym czasie przez kilka miesięcy nocowałem w klasztorze u podnóża Starego Miasta. Tymczasem autobus zatrzymał się koło muru cmentarza. Powiedzieliśmy kadisz. Za Widzącego z Lublina i za Dziadka Julka. Później chwilę śpiewaliśmy. Potem oni pożegnali się serdecznie i pojechali dalej. A ja zostałem. I tam będę po północy, pod tą ścianą.

Paweł Passini
OBECNY
20 września 2012 r.
Godz . 23:50
Cmentarz żydowski



Dzień dwudziesty pierwszy - Robert Kuśmirowski CHŁOPIEC Z PLAKATU

"...Pewno razu chłopiec o imieniu Łukasz szedł do szkoły. Wtem na jednym z plakatów zobaczył samego siebie. Był to bowiem chłopiec namalowany przez jego tatę - malarza. Na plakacie było napisane : "Książka za dobre zachowanie". Nie byłoby nic w tym plakacie dziwnego, gdyby postać z obrazka nie przemówiła do Łukasza. Tak narodziła się przyjaźń Łukasza z chłopcem z plakatu..."

W mojej wyobraźni, kilkuletniego dzieciaka, zawirowało strasznie (niczym w pralce Frania) na wiadomość, że z plakatu da się uciec do miasta i w przypadku poczynionych szkód bezpiecznie powrócić na miejsce by w bezruchu udać, że nic się nie stało. Taka bezkarność, za wygłupy w latach edukacji nad liternictwem mogłaby mi dać większe możliwości w poznawaniu Świata niż przykładne ślęczenie w klasie! Dlatego dziś, w dobie dorosłości, powracam do sytuacji z Plakatu, by zadać sobie i innym pytanie, czy usunięcie wizerunku tytułowego Chłopaka z plakatu wprowadzi zamęt i zaniepokojenie wśród przechodniów, czy też chęć podążania za Szkódnikiem w celu przeżycia czegoś niecodziennego.

Dodatkową wartością obok wspominanego zanurzenia w dzieciństwo, była ogromna chęć spoglądania na plakaty, tak rzadko wtedy występujące. W czasach gdy poligrafia i telewizja była czarno-białe, plakaty wytwarzane ręką plastyka były lepsze od Vibovitu i barwniejsze od proszku IXI. Były stokroć cenniejsze w swojej wizualności i atrakcyjniejsze od dzisiejszego półproduktu.

Moje wspomnienie dedykuje tym wszystkim, którzy karmili nas bogatą szatą graficzną a przede wszystkim czeskim bajkopisarzom za rozdmuchany nadromantyzm z silnią do potęgi².

Robert Kuśmirowski
CHŁOPIEC Z PLAKATU
21 września 2012 r.
g. od 12:00
Główne działanie ul.Grodzka Lublin
dodatkowe lokalizacje to Kina: KOSMOS/BAJKA/WYZWOLENIE



Dzień dwudziesty drugi - Tomasz Bielak MIELENIE SŁOWA – RECYKLING WSPOMNIEŃ

Lublin. Lata 70-te. M4 .Ojciec -nałogowy klient księgarń i kiosków Ruchu. Matka -osoba praktyczna, zwolenniczka bibliotek. Książki. Gazety. Dużo książek. Dużo gazet. W biblioteczce, w regałach, pod telewizorem, w kuchni, przedpokoju, łazience, korytarzu... Grube , cienkie , nowe , stare, zniszczone, kolorowe ,szare, mądre ,głupie, religijne, polityczne, klasyka, powieść, poezja,...przeczytane, nigdy nie przejrzane..Ciągły spór. Potrzebne czy nie potrzebne? Kupować czy wypożyczać, kupować czy wypożyczać, kupować czy...???

Tomasz Bielak
MIELENIE SŁOWA – RECYKLING WSPOMNIEŃ
22 września 2012 r.
od godz. 10:00
Biblioteka Multimedialna ul. Szaserów 13-15



Dzień dwudziesty trzeci - Daniel Filipek JA NIE JESTEM GENIALNY, JA JESTEM FENOMENALNY

Poezja Tomasza Gąsiora (1972-2009).

Tak mówił o sobie Tomek- mój przyjaciel, mistrz. Często włóczyliśmy się po zakamarkach lubelskiej starówki, śródmieścia i okolic rozmawiając, patrząc, czując fenomen miasta, człowieka. Każdy spacer z Tomkiem był jak skok na pędzącą lokomotywę nieustającego happeningu. Zaciek na murze, znaleziony śmieć czy kamyk stawał się niepowtarzalnym dziełem sztuki; przypadkowy kontakt z nieznajomymi przechodniami zamieniał się w intymne rozmowy o Bogu, Miłości i Sztuce- tym, co dla niego najistotniejsze. Przejście np. deptakiem na pl. Litewski mogło zająć od 30 minut do nawet 3 godzin. W pewnym momencie na deptaku właśnie, Tomek złapał, jak to w myślach nazywałem, zew intuicji. Zaczął pośpiesznie, nerwowo iść przed siebie, całkowicie bez kontaktu. Mogłem jedynie podążać za nim. Skręcił w ul. Kołłątaja i zatrzymał się przed bramą: "Idziesz czy nie?”- tylko spytał. Kiedy wszedłem na podwórko, on już wyjmował siekierę z rąk jakiejś staruszki i strofując ją, że ona taka starowina nie może się przeciążać, porąbał dla niej dużą stertę drewna na opał…

Tomek wytrącał z zastanej egzystencji; zaskakiwał zachowaniem kloszarda, choć zawsze elegancki i czysty; wulgarnością jak też elokwencją; absurdalnym dowcipem, intuicją, poczuciem empatii.
Przed bramą krakowską mieliśmy namalować białą linię prowadzącą w stronę ul. Koziej- jeden z naszych niedokończonych projektów…
Zapraszam na wspomnienie o Tomku Słowotwórcy.

Daniel Filipek
JA NIE JESTEM GENIALNY, JA JESTEM FENOMENALNY
23 września 2012 r.
g. 17:00
Brama Krakowska Lublin



Dzień dwudziesty czwarty - Marcin Kamola RADIO BOBROWNIKI

Początek lat dziewięćdziesiątych. Często wolę słuchać radia niż bawić się z rówieśnikami. Potem zamykam się w pokoju i nagrywam swoje audycje na Kasprzaka. Wymyślone lub zasłyszane lokalne wiadomości przeplatam muzyką nagraną z Trójki lub skopiowaną z kaset starszej siostry. Ktoś przynosi VHS z filmem "Więcej czadu". W nocy nie mogę zasnąć i w marzeniach rozpoczynam transmisję swojego pirackiego radia.
"Tu Radio Bobrowniki. Twoja zagubiona stacja. Stacja Ludzi Umarłych. Pożegnalna transmisja. Ostatnia audycja ostatniego radia."

Marcin Kamola
RADIO BOBROWNIKI
24 września 2012 r.
Godz.
Radio Centrum w Lublinie



Dzień 25 - Bogusław Byrski Człowiek z maszyną

W akcie rozpaczy w 1923 roku Georges Méliès spalił i wrzucił do Sekwany wszystkie swoje filmy.
Przychodzi mi do głowy chwila mojego życia kiedy postanowiłem zniszczyć wszystkie moje wiersze.
Zniszczyłem zapisane ręcznie kartki papieru z kilku lat. Co się z nimi stało nie wiem.
W głowie nie został ani jeden tekst. Cóż wiersze żyją gdzieś w podświadomości.
Filmy Georges Méliès uratowała jego wnuczka Madeleine Mathte-Melies.
Czekam na moją wnuczkę, może mnie uratuje.

25 września
godzina 20.00
Kino w Browarze ul. Bernardyńska 15







Dzień dwudziesty szósty - Irena Lipińska DWA NA JEDEN

26 września 2012 r., godz. 12:00
Plac Łokietka Lublin

W mojej podstawówce i na koloniach często organizowano wybory miss. Za każdym razem byłam w końcowym etapie, ale… nigdy się nie udało. Szczególnie jedne "wybory” utknęły mi w pamięci kolonie - Szczawno Zdrój 1988. Było tak blisko, a jednak nie dość doskonale przyrządziłam popisowe danie z pomidorów i ogórków, przed obserwującą komisją. A mogłam wygrać, mogłam zatańczyć na dyskotece, zorganizowanej po wyborach, tańczyć cały wieczór z tym ślicznym chłopcem ze starszej grupy, ach… Pomyślałam, że może to nie pomidorowo-ogórkowe dzieło spowodowało odrzucenie, może to z powodu mojej wrodzonej nieśmiałości, a może pojawiających się na ciele pierwszych włosów czy tego, że nie umiem zbyt dobrze dwa na jeden…

Zawsze pozostaje własna inicjatywa.



"33 dni z życia” to cykl artystycznych działań, które od 1 września przez 33 dni będą odbywać się na terenie Lublina. 33 dni z życia – Co działo się wcześniej
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna