Inne

Czerwony dywan na Dzierżawnej. Chodzi się przyjemnie, ale co jak spadnie deszcz?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 września 2014, 17:19
Autor: Daniel Drob

- Głupota. Żwiru by za to przywieźli, żeby te doły zasypać - mówi właścicielka jednej z posesji i pokazuje największe nierówności. - Pod dywanem ich nie widać, ale czuć, jak się nadepnie. - Mnie to pasuje, nie kurzy się tak. A dzieci mają sporo zabawy - chwali pan Józek.

Dzierżawna to jedna z najbardziej zaniedbanych ulic w Lublinie. Najgorzej mają ci, którzy mieszkają przy gruntowych drogach prostopadle odchodzących od Dzierżawnej. Żużlówki mają pełno dziur, gdy pada natychmiast robi się błoto, a gdy jest sucho z drogi się kurzy. Z inicjatywy artystki Moniki Drożyńskiej w sobotę ulicę pokrył 300-metrowy czerwony dywan. Instalacja ma spełniać przede wszystkim funkcję praktyczną, ale też wprowadzić w niezbyt uroczą okolicę trochę koloru.

Rzecz w tym, że dwa dni później dywan nie prezentuje się już tak ładnie jak podczas wernisażu. Jest pofałdowany, brudny, miejscami podarty.

Autorka instalacji "Czerwony Dywanik” mówi wprost: - Naszym celem było po prostu rozłożenie dywanu, chciałam jakoś umilić życie mieszkańcom tej ulicy. Nic ponadto. Co mnie zainspirowało? Sama Dzierżawna. Byłam tam kilka razy, nie da się przejść ta ulicą nie brudząc sobie butów.

- To kompletnie nie ma sensu! - stwierdza pan Andrzej, jeden z mieszkańców ulicy. - Widzi pan jak to się zwija? Niedługo zostanie z tego kupa brudnych szmat.

Zgadza się z nim pan Jerzy. - Jeszcze jakby tę drogę wyrównali wcześniej. Przyszli, rozłożyli i co? Myśleli, że to będzie się tak ładnie trzymać? I że się nie pobrudzi? No niech pan spojrzy, kompletnie bez estetyki.
- A jak ktoś to podpali? - zastanawia się pan Andrzej. - Przecież to spłonie w kilka minut, nie daj Boże jeszcze jakiś domek się zajmie.

- Po co ktoś by miał zaraz to podpalać? Chodzi się przyjemnie, buty się nie brudzą - chwali instalację pan Józek.

O zdanie pytam rowerzystę, który przygląda się z boku. - Ja nie jestem stąd, ale często tędy przejeżdżam - mówi - Niezłe jaja, czerwony dywan na Dzierżawnej. Co by nie mówić, jeśli to projekt artystyczny, to miejsce znaleźli idealne - śmieje się.

- Wie pan, jakie to może mieć praktyczne zastosowanie? Jak będzie ciepło, to bezdomni mogą przychodzić tu spać, będą mieli miękko - ironizuje pan Jerzy i zaraz dodaje: - Wcześniej, jak padało, mieliśmy tylko błoto, teraz, jak spadnie deszcz, będziemy mieli prawdziwy potok.

- Deszcz deszczem, niech pan sobie wyobrazi co tu się będzie działo, jak nawet trochę pokropi. Woda wsiąknie w dywan, a później złapie przymrozek. I będzie ślizgawka. Wtedy to się dopiero nie będzie dało przejść - martwi się pan Andrzej.

- Trzeba jeszcze pamiętać, że to nie jest za darmo, ktoś przecież musiał za to zapłacić. Nie można było lepiej wydać tych pieniędzy? - pyta mieszkanka Dzierżawnej.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin drogi Rewiry
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna