Koncerty

Tercet Egzotyczny w Świdniku

Dodano: 3 grudnia 2009, 17:00

Tercet Egzotyczny – dla jednych "uosobienie kiczu”, dla innych kultowy zespół – w czwartek (3.12) wystąpi w Świdniku.

Tercet Egzotyczny to najbardziej paradoksalna grupa w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Mimo, że nagrała ponad dwadzieścia albumów z bardzo chwytliwymi piosenkami, dla przeciętnego słuchacza jest zespołem jednego przeboju. Tylko kawałek "Pamelo, żegnaj” można uznać za powszechnie znany.

Jego popularność nie jest jednak typowa dla piosenek. Wielu Polaków nie poznało go bowiem w oryginale z radia, płyt czy Internetu, tylko z programów kabaretowych, gdzie często bywa pastiszowany. Ewentualnie z telewizji, gdzie pojawia się w koncertach życzeń.

Jest wdzięcznym przedmiotem satyry sam w sobie jako polskojęzyczna ckliwa ballada opisująca sytuację z gruntu meksykańską. Paliwa do prześmiewania dostarcza jeszcze wizerunek jego wykonawców – Polaków ubranych w sombrera, piórka, koraliki i złote bolerka. W sumie to kabaretowy samograj.

Przez większą część swej 46-letniej działalności wrocławska grupa w rodzinnym kraju funkcjonowała jakby w drugim obiegu. Była hołubiona przez plebs, który wykupował na pniu pocztówki dźwiękowe z jej piosenkami. W innych warstwach społecznych była prawie nieznana. Większość dziennikarzy bojkotowała ją i zwalczała.

Nie zapraszano jej na duże festiwale do 1992 roku. Dopiero wtedy Tercet Egzotyczny po raz pierwszy wystąpił w Sopocie, a entuzjastyczne przyjęcie przez publiczność spowodowało zmianę nastawienia części polskich mediów do twórczości zespołu.

Na Zachodzie znawcy rozrywki z opiniotwórczych środowisk docenili zespół już na samym początku jego działalności. Pierwsza wizyta grupy w USA w 1969 roku zakończyła się sensacyjną recenzją w najważniejszej amerykańskiej gazecie The New York Times, której recenzent stwierdził: "Tercet Egzotyczny wykonuje utwór »Cu-cu-rru-cu-cu Paloma« lepiej niż Harry Belafonte”.

Podczas następnej wizyty w Stanach Zjednoczonych Ameryki trio wystąpiło w najbardziej prestiżowych amerykańskich salach koncertowych takich jak Carnegie Hall czy Radio City Music Hall.

Po obejrzeniu jednego z koncertów w Chicago przez Bobby'ego Vintona zespół został osobiście zaproszony przez piosenkarza do jego programu telewizyjnego. Tercet Egzotyczny miał swój własny show w paryskiej Olympii. W 1973 roku bardzo pozytywnie wypowiedział się na temat polskiej grupy francuski piosenkarz i aktor Charles Aznavour.

W 1979 roku podczas kolejnej wizyty tria w USA tamtejsza wytwórnia Sony – będąc pod wrażeniem jego występów – zorganizowała nagranie albumu Tercetu Egzotycznego z udziałem kilku czołowych polskich jazzmanów, między innymi saksofonisty Zbigniewa Namysłowskiego.

Zespół latał koncertować do USA 49 razy (wszystkie jego tamtejsze tournee sumują się w 8 lat). Było to możliwe m.in. dzięki bezprecedensowemu pozwoleniu na pracę, wydanemu przez tamtejsze związki zawodowe. Natomiast fakt, że managerem grupy w latach 1967–75 był Holender John Wardell (także ówczesny manager Toma Jonesa) sprawił, że Tercet Egzotyczny wielokrotnie koncertował w Holandii, Niemczech, Szwecji, Danii i Grecji.

Na Zachodzie polskie trio podobało się nie tylko plebsowi. Tamtejsza wyrobiona i wymagająca publiczność ceniła kompletność oferty artystycznej polskiej grupy – jej latynoskie stylizacje muzyczne ze śpiewem po hiszpańsku i nawiązujący do nich, choć przerysowany, wizerunek sceniczny. Ten ostatni odbierano jednak z dystansem i z sympatią.

Na początku lat 00. wydawało się, że kariera Tercetu Egzotycznego dobiegła końca. Najpierw umarł Zbigniew Adamkiewicz, współtworzący zespół przez 30 lat, a pół roku później śmierć zabrała Zbigniewa Dziewiątkowskiego, lidera, założyciela zespołu i kompozytora (rekordzista – w ZAiKS-ie zarejestrował aż 3 tysiące własnych piosenek), a prywatnie męża wokalistki tria Izabelli Skrybant-Dziewiątkowskiej. Jednak "Pamela” postanowiła kontynuować działalność pod szyldem Tercet Egzotyczny z basistą bluesowym Włodzimierzem Krakusem i gitarzystą jazzowym Januszem Konefałem.

Efektem pracy nowego składu są albumy "Greatest Hits” (2006) z największymi przebojami w nowych wersjach i "Noc w Ekwadorze” (2009), na którym gościnnie wystąpiła córka Izabelli i Zbigniewa – Katarzyna Dziewiątkowska-Mleczko. Dopiero one przyniosły Tercetowi Egzotycznemu względne uznanie polskich krytyków muzycznych. Paradoksalnie – kiedy w zespole zabrakło wieloletniego motoru muzycznego i jego kompana.

Na scenie Tercet Egzotyczny to nie trzy osoby, ale siedem w wersji podstawowej (z czteroosobowym chórkiem: Anna Dziewiątkowska-Trębska, Gaja Tyralska, Katarzyna Dziewiątkowska-Mleczko, Ireneusz Mleczko), albo dwanaście w ponadpodstawowej (oprócz czteroosobowego chórku dodatkowi instrumentaliści).

W czwartek w Świdniku Tercet Egzotyczny wystąpi w wersji siedmioosobowej. W programie koncertu są stare i nowe przeboje grupy, standardy muzyki latynoamerykańskiej, jak również solowy set Katarzyny Dziewiątkowskiej-Mleczko.

Początek o godz. 18.30. Ceny biletów: normalne po 35 zł, ulgowe po 33 zł. Miejsce: Kino Lot Miejskiego Ośrodka Kultury, al. Lotników Polskich 24.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna