Recenzje książek

Agnieszka Osiecka "Dzienniki. 1945–1950”

  Edytuj ten wpis

 Agnieszka Osiecka "Dzienniki. 1945–1950”, Prószyński i Ska
Agnieszka Osiecka \"Dzienniki. 1945–1950”, Prószyński i Ska

"Zaczynam mój pamiętnik. Dnia 27.Xii.1945. W 1939 r wróciłam z Zakopanego do Warszawy. Wtedy zaczęła się okupacja niemiecka. Miałam wtedy trzy lata, a teraz mam dziewięć.

Na początku mieszkałam z rodzicami na Saskiej Kępie, na ulicy Jakubowskiej 16. miałam tam swój pokój, który był mały, ale śliczny. Poznałam, mając pięć lat, bardzo miłą koleżanką, którą bardzo lubię, a nawet kocham. Ta koleżanka nazywa się Iza Szumiel…”.

To pierwszy zapis Agnieszki Osieckiej w jej tylko co wydanych "Dziennikach”. Pisała je do śmierci. I chyba rzeczywiście dla siebie, ale przecież później liczyła się z tym, że zostaną opublikowane. I chociaż tak właśnie było, to nie kreowała swojego świata pod przyszłą publikację, co się wielu diarystom zdarzało.

Agnieszka Osiecka była wielbiona, ale też kontrowersyjna. Wiele aspektów jej życia kłóciło się z wielowiekowym pojęciem matki-Polki. Poszukiwanie miłości z kolejnymi partnerami, bulwersowało, tryb życia nie był akceptowany. Jedni w ogóle nie brali tego pod uwagę i nie oceniali jej z takiej właśnie perspektywy, inni byli rozdarci między jej piosenkami, a jej "prowadzeniem się”, wreszcie ci z potępieniem – żadna z tych osób nie była wobec niej obojętna.

A co będzie teraz? Co będzie po przeczytaniu dzienników, w których autorka odsłania najbardziej prywatne kulisy swojego życia? To jedno najbarwniejszych dzieł polskiego pamiętnikarstwa i na pewno wywoła znów burzę wokół postaci Osieckiej. Może miała rację zgadzając się na tę publikacje wtedy, kiedy już sama będzie po drugiej stronie?

Pierwszy tom "Dzienników” Agnieszki Osieckiej obejmuje lata 1945–1950, a więc na razie jest grzeczny i otwiera wielotomową edycję. Po latach narosłych mitów i plotek wydawnictwo Prószyński i S-ka oddaje głos jej samej.

Rodzina nie ingerowała w zapiski. Nie zamierza też w kolejnych wydaniach. Pierwszy tom liczy prawie 500 stron. Jest sporo zdjęć i skany z zeszytów, w których nastoletnia Agnieszka prowadziła zapiski. Benedyktyńską, momentami detektywistyczną pracę wykonała autorka przypisów Karolina Felberg. Starała się dotrzeć do wszystkich żyjących osób opisanych w dzienniku, uszczegółowiła też informacje zawarte we wpisach.

Po pamiętnikach nastolatki spodziewamy się, że będą sentymentalne, infantylne. Ale szybko rozumiemy, że mamy do czynienia z dojrzałą dziewczyną, która uczy się czterech języków, uprawia sporty, jest świadoma swoich prób pisarskich w dodatku świetnie oddaje tło czasów, w których dorastała.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna