Recenzje książek

Agnieszka Taborska, „Wieloryb, czyli przypadek obiektywny”,

Dodano: 23 lipca 2010, 09:47

Wydawnictwo Czarne

Książkę Agnieszki Taborskiej się czyta. Niezależnie od pory roku, dnia, od nastroju, a nawet miejsca w jakim się ją otworzy. Historyjki, które podpatrzyła albo wymyśliła są smakowite, czasem surrealistyczne, czasem smutne albo wesołe. Są różne, z pointą lub niedopowiedziane, zostawiające czytelnikowi miejsce na wymyślenie własnego „endu”. Każda z opowiastek, króciutka, żyje własnym życiem, jest zbiorem przypadków prawdziwych albo fantazji.

Agnieszka Taborska zachowuje się jak podglądacz. Podpatruje życie i czerpie z tego przyjemność. Jednak nie jest samolubna i dzieli się tym z innymi. Zauważa drobiazgi, maleńkie zdarzenia pozornie nic nie znaczące i wyciąga z tego wnioski czasem absurdalne, przewrotne, przyprawione subtelną ironią lub czarnym humorem. Jej sposób opowiadania delikatny, bezpretensjonalny, ot tak po prostu sprawia, że czytanie staje się cudownym relaksem.

„D. ma dwa brązowe koty. Kiedyś, wyjeżdżając na wakacje zostawiła swoje nowojorskie mieszkanie znajomemu znajomych, który – zamiast płacić czynsz – miał się zajmować kotami. Po powrocie D. zastała koty w świetnej formie. Żegnając się, znajomy znajomych powiedział: „masz bardzo miłego kota”. „Mam dwa miłe koty” – poprawiła D. Znajomy znajomego nie krył zdziwienia”.

Takie właśnie smaczne przekąski, takie anegdoty, historyjki znajdziemy na każdej stronie. Przypowiastki, które możemy przełknąć jak wyborny deser i zapomnieć o nich, ale też i takie, jakie na długo zostaną w pamięci i każą się nad czymś zastanowić.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna