Recenzje książek

Andrzej Stasiuk „Dziennik pisany później”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 maja 2011, 11:44

Andrzej Stasiuk, „Dziennik pisany później”, Wydawnictwo Czarne
Andrzej Stasiuk, „Dziennik pisany później”, Wydawnictwo Czarne

Trudno powiedzieć, że się taką prozę lubi. Taką prozę po prostu się czyta albo pochłania, można w niej się zatopić lub odkładać ją co jakiś czas. W każdym razie nie jest obojętna.

Stasiuk opowiada obrazami. Składa swój dziennik z puzzli, z kawałków fotografii, jakie muszą wystarczyć naszej wyobraźni. Plastyka jego zdań układa się w całość, która emocjonuje, choć przecież odnosi się do codzienności i spraw zwyczajnych. Stasiuk rejestruje zastaną rzeczywistość, z jaką oswoili się już mieszkańcy Bałkanów, po których wędruje.

Dla nas wciąż jest ona niemal egzotyczna, brudna, niezrozumiała. Tej pozornie beztroskiej podróży towarzyszy wciąż cień lęku, bo ślady zabijania, mordowania, umierania są niemal namacalne, a Stasiuk dodaje: „…przecież nikt nie był tutaj takim idiotą, by sądzić, że wygra. Jakaś bezinteresowność tkwiła w tej rzezi. Jakaś sztuka dla sztuki. Europa się przyglądała, a oni mówili: „patrzcie, jak to się robi. Przypomnijcie, bo powoli już chyba zapominacie”.

Wędrówka po krajach zniszczonych wojną, rządzących się prawami innymi od naszych reguł jest swego rodzaju ucieczką do miejsc, z których najlepiej widzi się własny kraj, jego wszystkie fobie i skrzywienia, babranie w przeszłości i upodobanie do bohaterskiego przelewania krwi. „Mój kraj przywykły do łomotu, do dziejowego wpierdolu, do krwiodawstwa, jak kania dżdżu wygląda masakry, opłakiwania i funebriów” – pisze Stasiuk, przenosząc swoją wędrowną opowieść do Polski. Jaka ona jest z tą złotą kopułą Lichenia, z beemkami szalejącymi na ulicach, pielgrzymkami do galerii handlowych, z naszym ulubieniem rozdzierania szat, blichtrem, wybujałym ego?

Czy Bałkany to wersja hard Polski? Czy nie jest nam wspólna taka sama beznadzieja i stagnacja, pesymizm, męczeństwo, przelewanie krwi i przekonanie, że byłoby lepiej, gdyby nie „ci inni”? Być może wielu taka teza wyda się ryzykowna. Ale jakże jest prawdziwa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna