Recenzje książek

Barbara Stanisławczyk "Ostatni krzyk. Od Katynia do Smoleńska”

  Edytuj ten wpis

Barbara Stanisławczyk "Ostatni krzyk. Od Kat
Barbara Stanisławczyk \"Ostatni krzyk. Od Kat

"Człowiek płacze nad ich losem, reportażysta go opisuje. Nie było łatwo. W Rodzinach Katyńskich, gdzie zaczęłam reporterski szlak, natrafiłam na mur milczenia i niechęci."

"Z bliskimi było różnie: jedni mówili od razu, inni potrzebowali roku i dłużej, żeby się otworzyć, a wtedy wyrzucali wszystko, co zalegało na dnie duszy i sumień. Opowiadali o synach, córkach, matkach, mężach, siostrach i przyjaciołach. Tych, którzy lecieli na groby swoich bliskich w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej. Zginęli, domykając klamrę historii i polskiego losu.” – pisze Barbara Stanisławczyk o swojej książce "Ostatni krzyk. Od Katynia do Smoleńska".

Książce niezwykłej – bo choć zdawać by się mogło, że o Katyniu i Smoleńsku napisano już wszystko, to okazuje się, że można powiedzieć jeszcze więcej, lepiej, mocniej.

Klucz do tej opowieści jest prosty i przejmujący zarazem. W pierwszej części autorka pokazuje swoich dziesięciu bohaterów na chwilę przed wylotem do Smoleńska. Widzimy kawałek ich życia – zwykłego życia. Nie ma tu historii, polityki. Jest codzienność, zwyczajność, szykowanie się do podróży – dla każdego z nich ważnej podróży, dla każdego z innego powodu. Oni nie wiedzą – a my już wiemy, że za moment "zwyczajność” przerodzi się w dramat. Wstrzymujemy oddech, czekamy na TEN moment.

I mamy woltę czasową, wchodzimy w drugą część opowieści – autorka zabiera nas 70 lat wstecz. Cofamy się do wybuchu wojny, poznajemy rodziny naszych bohaterów i ich wojenne losy. A także te powojenne, naznaczone już zbrodnią i tajemnicą katyńską. W Charkowie zginęli stryjowie Marii Kaczyńskiej (z domu Mackiewicz), w Katyniu dziadek Ewy Bąkowskiej, generał Smorawński. Leszek Solski stracił w Katyniu ojca.

Historia każdej z tych rodzin, Mackiewiczów, Łojków, Solskich, Piskorskich, Zychów, Smorawińskich na zawsze obarczona została piętnem Katynia. Dla rodzin zamordowanych oficerów pojechać do Katania w 70. rocznicę ich śmierci było nie tylko ogromnym przeżyciem, ale też obowiązkiem. Ich tam po prostu nie mogło nie być.

I mamy trzecią część książki – najbardziej dramatyczną. Wracamy do 10 kwietnia 2010 roku. To ten moment, kiedy bliscy osób, które rano wsiadły do prezydenckiego samolotu, czekali na telewizyjną relację z katyńskiego lasu. Wstrzymali oddech, czekali.

Nie doczekali się. Historia zatoczyła koło, dopełnił się dramat.

Te trzy części "Ostatniego krzyku” składają się na mistrzowski obraz katyńskiej i smoleńskiej historii. Nie ma w niej kłótni, gniewu, spiskowych teorii, śledztwa. Są po reportersku, bez emocji pokazane fakty. I ludzie, których życie zmieniło się na zawsze. Tragedia narodowa nabrała osobistego wymiaru.

"To też opowieść (…) o wręcz metafizycznych zdarzeniach w życiu bohaterów i w moim podczas zbierania materiałów do książki. Bo tu sny i przeczucia są tak samo ważne jak twarde fakty.” – pisze Stanisławczyk.

I rzeczywiście. Jest w tej książce coś metafizycznego, niezwykłego. Bez wielkich słów, bez patosu. Ale tak, że trudno zapomnieć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna