Recenzje książek

Beata Chomątowska Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 maja 2014, 13:28

Można pojechać na saksy i przywieść trochę zdjęć, wspomnień i pieniędzy. Ale można też wrócić do kraju z rudym kotem i materiałem na książkę. Na ironiczny, naszpikowany celnymi obserwacjami, wciągający reportaż.

Holandię końcówki lat 90. oglądamy oczami dwójki polskich studentów. Ona ma tam studiować, on jej towarzyszyć. Jadą odkrywać ten najbardziej wyzwolony obyczajowo europejski kraj bez pieniędzy, autostopem lub pociągami na gapę.

Niderlandy poznają z perspektywy kampingów, squatów, najtańszych studenckich kwater i oczywiście coffeshopów, gdzie szybko stają się stałymi klientami. W końcu nie pojechali, by się dorobić, ale by zdobyć tzw. życiowe doświadczenie. A przy okazji świetnie się zabawić.

Ich pocztówkowe wyobrażenia o celu podróży dość szybko weryfikuje szara rzeczywistość. Okazuje się, że Holandia to żadna mityczna kraina, gdzie wśród bezkresnych pól słoneczników mieszkają szczęśliwi, wiecznie ujarami, kolorowi ludzie.

Odkrycie prawdy nieco rozczarowuje. Żadnych malowniczych wiatraków i tulipanów na każdym kroku. Holendrzy robią co mogą, by upodobnić się do siebie nawzajem. Mieszkają w identycznych domach, a w ich garderobie próżno szukać innych kolorów niż czarny, szary, czy granatowy.

Z wiedzy jaką mieli przed wyjazdem sprawdziło się w zasadzie jedno - Holandia to rzeczywiście kraj rowerów i płaszczy przeciwdeszczowych. Z tym, że tego dwukołowego środka transportu trzeba pilnować nie mniej starannie niż w ojczyźnie. Niedbale przypięte znikają jak kamfora.

To na ulicy, a na uczelni? Kolejne zaskoczenie i wielkie rozczarowanie. Wykładowcy nie oczekują od studentów kreatywności, ale uporządkowanej wiedzy i przestrzegania określonych reguł. Dla wiecznie spóźniającej się na zajęcia Polki to wyjątkowo gorzka lekcja.

Taka jest Holandia z perspektywy dwudziestolatki spędzającej niedziele na szorowaniu schodów w czyjejś willi lub restauracji. A jak nas widzą oni?

Okazuje się, że Polaków trudno pomylić z inną nacją, nawet ze wschodniej Europy. Nadużywają takich słów jak „honor” czy „zdrada”, mają skłonność do teatralnych zachowań, a w niektórych kwestiach (patrz: papież) kompletnie tracą poczucie humoru. I choć w kółko powtarzają jak im się na obczyźnie podoba, to zawsze w końcu wracają do domu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Beata Prawdziwych Bredzie” Chomąto
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna