Recenzje książek

Colm Tóibín - „Brooklyn”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2009, 12:19

Dom Wydawniczy Rebis

Początek „Brooklynu” przypomina mi klimat powieści Tomasza Manna; spokojny, niespieszny, chwilami nawet usypiający. Takie jest właśnie życie Eilis Lacey, mieszkanki małego irlandzkiego miasteczka. Nie ma w nim wielkich, nieoczekiwanych zwrotów akcji, wszystko toczy się swoim utartym, przewidywalnym rytmem. Dziewczyna pracuje w sklepie, kształci się na księgową, najbliższe osoby w jej życiu to siostra i matka. Jeśli ma jakieś marzenia, to są one tak zwyczajne jak jej życie: może kogoś poznać, może mieć rodzinę, może być szczęśliwą... Ale nic nie wskazuje na to, by coś w życiu Eilis miało się nagle zmienić.

A jednak zmienia się. Dziewczyna postanawia wyjechać do Ameryki. Nikt i nic nie trzyma jej w rodzinnym miasteczku. Właściwie chyba wszystkim ten wyjazd jest bardzo na rękę. W Nowym Jorku kończy się sielanka i zaczyna prawdziwe życie. Życie, które wreszcie zależy od Eilis. I ma wobec niej swoje wymagania. Już nie wystarczy czekać, co przyniesie dzień, trzeba walczyć o swoje. I Eilis zaczyna walczyć. Tak, jak potrafi, na ile potrafi. Przezwyciężając własne słabości, przyzwyczajenia, lęki. Pokazuje nam, że można zacząć żyć od nowa. Można zapracować na swoje szczęście.

I choć los bywa przekorny – tak właśnie dzieje się w tej książce – warto się z nim zmierzyć. I żyć naprawdę.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna