Recenzje książek

David Rieff „W morzu śmierci. Wspomnienie syna”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 listopada 2009, 15:23
Autor: agdy

Wydawnictwo Czarne

Dawno nie czytałam tak przeraźliwie smutnej książki, która wciąga niczym morze. Tytułowe morze śmierci. Po dobrnięciu do końca trzeba czasu, by złapać oddech i znów móc patrzeć na banalnie kolorowy świat.

David Rieff (rocznik 1952), amerykański dziennikarz i komentator polityczny napisał w zeszłym roku niewielką książeczkę, w której zdaje relację z ostatnich miesięcy życia swojej matki, znanej pisarki Susan Sontag. Relację przeraźliwie osobistą, napisaną jak ostatnia rozmowa z osobą, z którą już nie można porozmawiać.

Powstało świadectwo bezradności ludzi i medycyny wobec choroby i śmierci. Z druzgocząca konkluzją – co daje uratowanie życia i wyciągnięcie chorego ze śmiertelnej przypadłości. Wszak wpycha się go w czekanie na inną śmiertelną przypadłość.

Marne 140 stron tekstu, które zaprawiony czytelnik pochłania w jeden wieczór, z trudem dają się tak pochłonąć. Po dobrnięciu do finałowego zdania „W dolinie smutku rozpostrzyj skrzydła” zostaje się w czarnej rozpaczy.

Nawet najbardziej żywotni, zachłanni na życie ludzie stają się odarci ze wszystkiego, w obliczu śmiertelnej choroby. A czytelnik zostaje obdarty z iluzji, że jego ulubiona Autorka była istota lepszą, nie-z-tego-świata. Była zwykłym człowiekiem, wystawionym na ból, lęk, obcesowe traktowanie lekarzy.

Erudycyjne przywołania, jakich nie szczędzi Rieff nie łagodzą lektury. Cytaty i odniesienia do twórczości pisarzy, poetów, filozofów nie osłabiają autorskich emocji. Pełen bolesnego napięcia tekst ma jednak pewna cezurę. Jest nią moment śmierci Sontag.

Opis lotu do Francji i ostatniej podróży trumny pisarki po jej ukochanym Paryżu jest już zupełnie innym tekstem. Spokojniejszym. David zawiózł zabalsamowane zwłoki matki i pochował je na cmentarzu Montparnasse, bo wszystkie cmentarze w Stanach są brzydkie. A Paryż był przez wiele lat drugim domem Sontag. I jest to jedna z niewielu informacji o życiu pisarki, jakie można wyłuskać z morza smutku, jakie wylewa się z książki Davida Reiffa.

„Co nam zatem pozostaje? Zamknięcie rozdziału? (…) A może przyzwyczajamy się do tego żalu i w miarę jak staje się nam coraz bardziej znajomy i trwale osadza się w krajobrazie naszych emocji, przeradza się w monotonię. (…) Opłakujemy naszych zmarłych do końca, póki do nich nie dołączymy. Nie potrwa to długo.”

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna