Recenzje książek

Emma Larkin, "Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie

Dodano: 21 stycznia 2014, 22:25

To historia cyklonu, który pozbawił życie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. To także historia cyklonu, który zapoczątkował demokratyczne zmiany w kraju rządzonym przez wojskową juntę.

Cyklon Nargis 2 maja 2008 roku nawiedził Birmę, kraj położony w Azji Południowo-Wschodniej. Tysiące ludzi zginęło, straciło dach nad głową i wszystko co mieli. O zamachu terrorystycznym czy strzelaninie w Stanach Zjednoczonych dowiadujemy się zazwyczaj kilkadziesiąt minut po zdarzeniu. O tej ogromnej tragedii, jaka spotkała tysiące osób świat nie wiedział nic przez kilka dni. W rejonach, które nawiedził kataklizm nie było prądu, a łączność została zerwana. Do paraliżu informacyjnego swoją rękę skutecznie przyłożył także wojskowy reżim rządzący krajem. Po kilku dniach, kiedy zewsząd zaczęła napływać pomoc dla poszkodowanych, rządzący niespodziewanie odmówili jej przyjęcia. Samoloty z pomocą humanitarną i ratownicy nie zostali wpuszczeni do kraju pogrążonego w chaosie. Dlaczego generałowie rządzący Birmą nie chcieli tej pomocy? Odpowiedzi na to pytanie szuka Emma Larkin, amerykańska dziennikarka od kilkunastu lat opisująca wydarzenia w tym kraju. Larkin, żeby zrozumieć szaleństwo jakim owładnięci są rządzący, cofa się kilkadziesiąt lat wstecz i przypomina ich drogę do zdobycia władzy. Opisuje także kuriozalne decyzje tuż przed tragicznymi wydarzeniami związanych z cyklonem - jak np. przenosiny stolicy kraju z Rangunu do Naypyidaw. Według jej relacji, o przeprowadzce stolicy o kilkaset kilometrów na północ urzędnicy pracujący w Rangunie dowiedzieli się zaledwie dwa dni przed jej rozpoczęciem. To po tej decyzji izolowany politycznie reżim jeszcze bardziej oddzielił się od świata.

Jej książka to także symboliczny hołd złożony wszystkim ofiarom kataklizmu. Bo zbiorowa wymuszona niepamięć o wydarzeniach w Birmie to jedna z metod reżimu na walkę z opozycją i wolnym myśleniem. W tak zamkniętym dla obcokrajowców państwie nie da się wszystkiego opowiedzieć na podstawie faktów. Dziennikarka przyjeżdżając do Birmy musi ukrywać pod płaszczykiem wyjazdów turystycznych swoje rzeczywiste powody pobytu (dlatego tak naprawdę jej książka ukazuje się pod pseudonimem). Dlatego też, co zresztą sama przyznaje, część opisanych zdarzeń w książce opiera się na plotkach. Za każdym razem jednak Larkin pisze wprost, że dana historia czy przypadek może nie do końca być prawdziwa. Książka Emmy Larkin kończy się w momencie, kiedy na wolność zaczynają wychodzić opozycjoniści i pojawiają się pierwsze symptomy demokratycznych zmian. W marcu 2011 roku prezydentem został pierwszy od kilkudziesięciu lat cywil, a nie wojskowy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna