Recenzje książek

Jarosław Kret, „Moje Indie”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 stycznia 2010, 17:04

Świat Książki

Pisze, że do Indii trafił przez przypadek i najchętniej już by stamtąd nie wyjeżdżał. Znając choćby z ekranu telewizyjnego Jarosława Kreta można spodziewać się opowieści barwnej, napisanej ze swadą, humorem, lekkiej choć mówiącej też między wierszami o problemach poważnych.

Książka, jaką dostajemy spełnia te oczekiwania. Jarosław Kret jest bystrym obserwatorem. Zauważa tyle barw i wydarzeń, opisuje nieznane zakątki i świat odległy od szlaków turystycznych. Zabiera czytelnika na niezwykłe święto Holi, zaglądamy z nim do szkoły teatralnej, gdzie właśnie odbywa się próba „Ślubu” Gombrowicza.

Wchodzimy do sklepów z oszałamiającą biżuterią, przeciskamy się ulicami pełnymi zapachów i fetoru, luksusowych pojazdów, rikszarzy i świętych krów. Wreszcie składamy wizytę synowi słynnego maharadży, który podczas II wojny światowej utworzył ośrodek dla setek polskich dzieci, które udało się wywieźć z terenu ZSRR.

„Świat nauczył mnie jednego – wszystko wszędzie płynie własnym rytmem. Obok bogatych są biedni, obok pięknych brzydcy, obok chorych zdrowi, obok szarych kolorowi. Tak jest, tak było i tak będzie... To już wiedziałem. Nie miałem jednak pojęcia, że to są Indie...” – pisze Kret.

Znakomity przewodnik, opowieść, kolorowe wspomnienie o kraju wciąż dla nas egzotycznym o niezwykłej kulturze, religiach, zwyczajach. Kraj, który uwiedzie każdego, kto choć raz w nim się znajdzie. Książka Kreta potwierdza, że w Indiach można się zakochać od pierwszego wejrzenia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna