Recenzje książek

Josif Brodski, „Znak wodny”

Dodano: 10 czerwca 2010, 14:11

Wydawnictwo Znak

Josif Brodski miał zwyczaj każde Boże Narodzenie witać wierszem. A spędzał je w więzieniu i na zesłaniu, w nadmorskiej Jałcie, w Ameryce gdzie święta wcale nie są mistyczne i w zaczarowanej Wenecji, o której pisał najpiękniej, przejmująco i malarsko. Wenecja była jego portem, przystanią, inspiracją, była jego miłością.

„W zimie budzi nas w tym mieście, zwłaszcza w niedzielę, dźwięk jego niezliczonych dzwonów, jak gdyby za tiulem firan w perłowoszarym niebie wibrował na srebrnej tacy gigantyczny, porcelanowy serwis do herbaty. Otwieramy okno na oścież i pokój w jednej chwili zalewa ta kłębiąca się na zewnątrz, przesycona dzwonieniem mgiełka...”

Brodski maluje obraz miasta, które od wieków pobudzało wyobraźnię artystów, filozofów, ludzi wrażliwych. Wenecja jest piękna i obskurna. Zachwyca urodą pałaców i zachodami słońca nad laguną, odraża liszajami odpadających tynków i śmierdzących kanałów. Brodski czuje się tu u siebie. On, wychowany w mieście kanałów – Petersburgu reaguje wyjątkowo na brzydotę, urodę i zapach serenissimy.

„Włochy – mawiała Anna Achmatowa – to sen, który powraca do końca życia”... Tym snem i jawą dla Brodskiego było to magiczne, wyjątkowe miasto, któremu poświęcił cudowne eseje i wiersze. Włoskiemu wydaniu tej książki dał tytuł „Nadbrzeże Nieuleczalnych” odwołując się też do położonego obok tego nadbrzeża szpitala.

To wymowny tytuł, nawiązujący do nieuleczalnej choroby, jaka była miłość do Wenecji. I do choroby, jaka trawiła jego samego. Brodski został pochowany na weneckiej „wyspie umarłych”.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna