Recenzje książek

Norman Lewis "Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii”

Dodano: 27 stycznia 2015, 12:36

Jakie piękne historie opowiada nam Norman Lewis. Opowiada plastycznie, spokojnie, z poczuciem humoru, a jednocześnie czujemy, że z ludźmi i miejscem o którym pisze, łączy go coś więcej niż tylko reporterska czy literacka chęć zdobycia materiału.

Po latach spędzonych wojsku, za granicą, wraca do starej Anglii w nadziei, że znajdzie tu spokój. Jednak będąc poza domem nie zauważa, że świat szybko się zmienił – także Anglia już nie taka sama, jaką opuszczał. W poszukiwaniu spokoju, a nawet samotności, wyjeżdża do Hiszpanii do wioski położonej na wybrzeżu Costa Brava.

Ktoś może się zdziwić – toż to miejsce szalonych rozrywek i nieprzespanych nocy! Nie, wtedy, było to zadupie Europy zapomniane przez Boga i ludzi, a o to nawet sami mieszkańcy wioski Farol bardzo się starali. Bo Lewis zabiera nas do Hiszpanii generała Franco w latach wciąż jeszcze pamiętanej wojny domowej. Do kraju, w którym gdzie nigdzie jeszcze ludzie umierali z głodu, a zimą jedli żołędzie.

Zatrzymuje się w Farol wiosce rybaków i kotów, której mieszkańcy nie lubią się z rolnikami z Sort – wioski psów. Z czasem zyska zaufanie rybaków i pozwolą mu razem wybierać się na połów. Wsie żyją w zupełnej izolacji od reszty świata, mają swoje zasady, przesądy i tabu, swój kodeks i tajemnice.

Wprawdzie jeszcze wspominano Inkwizycję i nadal ona w Hiszpanii była, ale tu "zwyczaj nakazywał, by przybysze goszczący w Farol szli zaraz za kobietami, a przed rybkami (…) Taka kolejność wynikała stąd, że gdy czoło parady znalazło się dwadzieścia metrów od kościoła, rybacy mogli dać nogę nie wszczynać ogólnego zamieszania…”.

W Farol chłopcom nadawano imiona wielkich wodzów – na przykład Karol Wielki czy Napoleon, pewną skromną krawcową odwiedzali mężczyźni, którzy z biedy żenili się dopiero po trzydziestce i "…Farol przypisywało Sa Cordovesie pewien rodzaj subiektywnej cnoty. Miała wielu sojuszników – w tym Babcię – i była wszędzie mile widziana”.

Mieszkańcy nie potrzebowali wiele – dobrych połowów, kwaśnego wina, uważnego przestrzegania zwyczajów. Jednak nie zauważali, że zmiany nadchodzą nieuchronnie, szybko i nie zawsze tak, jak by im się podobało czy było dobrze. W kolejnym sezonie pobytu autora w Farol już operatywny nowobogacki zakłada pierwszy hotel i buduje betonową promenadę…

Fantastyczna opowieść z nutą melancholii, z wielką, plastyczną wyobraźnią, humorem, a nawet szczyptą poezji o przemijaniu czasu, nieuchronności tego, co nadejdzie i co zmieni świat nie zawsze na lepszy. Pięknie się ją czyta.

"Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii"
Norman Lewis
Data premiery: 15 stycznia 2015
Przekład z języka angielskiego Janusz Ruszkowski
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna