Recenzje książek

Olga Tokarczuk, "Księgi Jakubowe

  Edytuj ten wpis

Czytamy, że to najbardziej oczekiwana książka roku, tymczasem okazała się najbardziej nieoczekiwana. Jest magiczna, wciągająca, malarska, mroczna, ale też nie pozbawiona humoru - wprawdzie czarnego, ale przecież można i takie perełki znaleźć.

Jeden z bohaterów - ksiądz Benedykt Chmielowski w mdłym świetle dopalającej się świecy napisał:

"Może da się porozumieć mimo, że nie zna się swoich języków ani obyczajów, ani siebie nawzajem, ani swych rzeczy i przedmiotów, ani uśmiechów, gestów dłoni czyniących znaki, niczego; więc może da się porozumieć za pomocą książek? Czy to właśnie jest jedyna, możliwa droga? Gdyby ludzie czytali te same książki, żyliby w tym samym świecie, tymczasem żyją w innych, jak ci Chińczycy…”.

I ksiądz Benedykt - tak, tak - ten sam od "koń jaki jest, każdy widzi” wyrusza w drogę po książki, których nie rozumie. Ale to nie on jest najważniejszym bohaterem książki, ani nie Elżbieta Drużbacka - "muza sarmacka”, "polska Safona” z którą korespondował. Na Podolu połowy XVIII wieku pojawia się także charyzmatyczny Żyd - Jakub Lejbowicz Frank.

Tokarczuk stawia nas przed trudnym zadaniem - ten Żyd, którego obwołają Mesjaszem, który w końcu sam w to uwierzył, raz jawi się jako postać mętna i oportunista, raz budzi sympatię, to heretyk czy zbawca? Przecież on, który przeszedł na islam, który stał się chrześcijaninem, jest też wyznawcą Sabataja Cwi - kimże jest naprawdę ów Jakub Frank, szalony guru przy którym gromadziły się setki Żydów i który dał początek religijnej sekcie - frankizmowi?

Wszystko dzieje się w niesamowitej, ale jakże świetnie odmalowanej scenerii tamtych czasów, miejsc, obyczaju. Mały Rohatyn, gdzie zaczyna się akcja jest kwintesencją tamtych ziem i miasteczek - błoto, bieda, ciasnota skleconych bud i domów, króluje herezja, wiara w amulety i czary, otaczają nas dybuki. Niemal czujemy zimno, niemal odraża nas smród i gryzą pluskwy.

Przyglądamy się temu wszystkiemu uczestnicząc w wydarzeniach, które wkrótce rozleją się szeroko poza Podole, albo patrzymy na nie z góry wzrokiem Jenty, która nie może umrzeć. Właściwie niełatwo jest pisać o książce tak świetnej, wielorakiej, w której zabiera głos biskup i Żyd, Mesjasz i karczmarz, szlachcic i poetka.

Trzeba też znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego tak ważna była potrzeba znalezienia Mesjasza. Książka niezwykła, taka którą z trudem się odkłada na chwilę, fantastycznie opracowana edytorsko. Tylko od czasu do czasu zadajemy sobie pytanie - jak Tokarczuk tego dokonała?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: recenzje książek
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna