Recenzje książek

Patrycja Bukalska, "Sierpniowe dziewczęta ‘44”

Dodano: 8 listopada 2013, 11:45

Patrycja Bukalska, "Sierpniowe dziewczęta ‘44” (Wydawnictwo TRIO)
Patrycja Bukalska, \"Sierpniowe dziewczęta ‘44” (Wydawnictwo TRIO)

Nie czytaliście tej książki? Przeczytajcie. Koniecznie. Nie jest to najnowsza nowość. Nie została okrzyknięta bestsellerem, bo czyż wspomnienia z Powstania Warszawskiego można nazwać hitem?

A jednak, jest to książka, którą odkładałam by za chwilę po nią sięgnąć, która trzymała moją uwagę, moje nerwy i wrażliwość w ciągłym napięciu, choć można powiedzieć, że w założeniu powinna być "beznamiętna”, a przecież tak się nie stało.

Wspomnienia dziewczyn Powstania Warszawskiego – 21 łączniczek, sanitariuszek, żołnierzy. Najmłodsze poszły do powstania jako 14-letnie dziewczęta. Najstarsza z tych, które są bohaterkami książki miała 23 lata. Przez lata wszystkie starały się wyprzeć wspomnienia z tamtych 63 dni, choć żadna z nich nie żałowała swojego udziału w walce.

Mimo, że niektóre były ciężko ranne, że zostawały okaleczone do końca życia, że traciły w powstaniu najbliższych, a później nie czekało ich nic dobrego – piekło obozów, a w tzw. wyzwolonej Polsce aresztowania przez UB i więzienie.

Wszystkie były przekonane, że powstanie potrwa dwa, trzy dni. Ubrane w najlepsze, letnie sukieneczki tego upalnego dnia, nawet nie zawsze miały czas pożegnać się z rodzicami.

Na barykadach spotykały braci lub siostry. Nie liczyło się nic poza euforią pierwszych dni wolności. Anna Jakubowska "Paulinka” powiedziała "Powstanie to był koniec niewoli. To była wolność i nadzieja, że ta wolność trwać będzie zawsze”. Nie trwała.

Później przyszły rany, głód, brud, wszy, brak amunicji, środków opatrunkowych, wody, zabici, dla których zabrakło miejsca na pochówek w ogródkach i na podwórkach. Rany, które trzeba było zanurzyć w fekaliach płynących kanałami. A kanał o wymiarach 60x90 cm. W smrodzie, ze szczurami biegającymi po plecach, w absolutnych ciemnościach i ciszy trzeba było się czołgać kilka, kilkanaście godzin.

Nie roztkliwiają się nad sobą. Wspominają krótko, niemal lakonicznie. Opowiadają o rannych, których nie chciały zostawić choć niejedna koleżanka zginęła od kuli idąc komuś z pomocą. Marzenia? Nie miały wtedy marzeń. To książka która wzrusza, porusza i pomaga zrozumieć jak kobiety pamiętają powstanie. Trzeba to przeczytać, żeby zrozumieć…

Zapowiedzi wydarzeń z regionu znajdziesz na strefaimprez.pl
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna