Recenzje książek

Paweł Skawiński "Gdy nie nadejdzie jutro”

Dodano: 9 lutego 2012, 15:07

Wydawnictwo Dobra Literatura
Seria Lektury Reportera

Im głębiej wczytywałam się w reportaże Pawła Skawińskiego, tym rzadziej zastanawiałam się skąd tak pesymistyczny tytuł? Obraz Indii w "Gdy nie nadejdzie jutro” to zupełnie inny świat od tego z bollywoodzkich produkcji i kolorowych folderów agencji turystycznych. Dużo w tej książce analiz, pesymistycznych prognoz, czarnych scenariuszy. Ale jeszcze więcej emocji i pozytywnych przykładów na to, jak w Indiach tworzy się społeczeństwo obywatelskie.

Codzienne życie i praca w indyjskich korporacjach oferuje inny zestaw doświadczeń niż podróżowanie. Autor, 30-letni dziennikarz ekonomiczny, doświadczył tego na własnej skórze. A potem to opisał. Z ogromną pasją i zaangażowaniem.

Skawiński stara się nie patrzeć na Indie z zachodniej perspektywy, z wyżyn europejskiego ego. Unika też różowych okularów, przez które bezdomni wydają się szczęśliwsi niż obywatele Zachodu, a "rynsztok pachnie fiołkami”. Skawiński obserwuje, zadaje pytania, ale nie ocenia.

Bohaterowie jego reportaży to aktywiści, którzy walczą z systemem od środka. W burdelach, slumsach, na wysypiskach. Na każdym kroku zmagają się z biurokracją, korupcją, niereformowalną mentalnością Hindusów. Wyciągają dzieci z domów publicznych, zakładają związki zawodowe tragarzy i zbieraczy śmieci, tworzą banki udzielające kobietom mikrokredytów.

Na tym tle Europejczycy wypadają blado. Mają czas, możliwości i chęci, ale brakuje im determinacji. Ambitne plany (np. budowy ośrodka dla dzieci uzależnionych od kleju), nie wytrzymują zderzenia z twardą rzeczywistością. Europejczycy pakują więc manatki i wyjeżdżają. A jeśli zakładają swoje organizacje, to w innych, bardziej cywilizowanych warunkach.

Każdym kolejnym zdaniem Skawiński obala mit indyjskiego cudu gospodarczego. Indie, to "słoń na miękkich kolanach”, który łatwo może runąć. A wraz z nim 8. pod względem wielkości giełda na świecie, majątki 69 hinduskich miliarderów i setki milionów małych biednych gospodarstw domowych.

Jak to ekonomista, liczbami sypie jak z rękawa. A te są wymowne. Indie są na 134. miejscu w świecie (na 150) w rankingu rozwoju społecznego. 15 proc. społeczeństwa nie dożywa 40. roku życia. 34 proc. młodzieży nie potrafi czytać. Trzy czwarte obywateli żyje za mniej niż 20 rupii (ok. 1,5 zł) dziennie.

Jednocześnie hinduska przedsiębiorczość i wiara w to, że można odmienić swój los, naprawdę robi wrażenie. We własnym mikrobiznesie lub szarej strefie jest zatrudnione aż 93 proc. społeczeństwa. Co ciekawe, Indie to zarazem ojczyzna korporacji, których tradycja sięga czasów antycznych. Choć system kastowy oficjalnie jest dziś zakazany, to w kontaktach biznesowych czy towarzyskich najważniejsza jest hierarchia.

Hindusi aspirują do zachodniego stylu życia, ale zwykle tradycja, religia i więzy rodzinne biorą górę. Dlatego absolwentki zachodnich uniwersytetów, dziewczyny, które podróżując zjeździły pół świata, posłusznie idą do ołtarza z tym, którego wybrali im rodzice. Małżeństwa aranżowane sprawdzają się od wieków, więc po co to zmieniać?





Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna