Recenzje książek

Teresa Torańska "Smoleńsk” (recenzja)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2013, 15:20

Teresa Torańska "Smoleńsk”, Wielka Litera
Teresa Torańska \"Smoleńsk”, Wielka Litera

Nad tą książką Teresa Torańska pracowała niemal od samego dnia katastrofy smoleńskiej do swojej śmierci. Przeprowadziła setki rozmów, zapisała dziesiątki stron. "Smoleńsk” był zakrojony na potężne, reporterskie dzieło, które w historycznej, ale też bardzo osobistej perspektywie miało pokazywać rozmiar i wymiar smoleńskiej katastrofy.

Książka ukazała się po śmierci autorki i tylko częściowo wykorzystuje jej pracę. W "Smoleńsku” znalazły się te rozmowy, które wydawcy uznali za "zakończone”. Jest ich kilkadziesiąt – jedne dłuższe, inne całkiem krótkie. Wśród rozmówców Torańskiej nie ma podziału na polityków, czy rodziny ofiar. Są ludzie, którzy opowiadają o tragedii. Nie ma znaczenia, czy to spojrzenie osobiste, czy zawodowe. Istotne, że pokazuje w możliwie szerokiej perspektywie to wszystko, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku i w kolejnych dniach po katastrofie.

Torańska nie pyta, ale rozmawia. Świetnie zorientowana w szczegółach i niuansach związanych ze Smoleńskiem wchodzi nierzadko w polemikę, nie boi się zdecydowanie artykułować swoje zdanie. Ale, co ważne, to wciąż merytoryczna rozmowa, w której strony wzajemnie się szanują. Nawet, jeśli różni je spojrzenie na meritum i nawet wtedy, gdy mają inną wiedzę lub pamiętają inaczej.

Dziennikarka zadaje często te same pytania. To celowy zabieg, który pozwala odtworzyć niemal co do minuty lot do Smoleńska i sam moment katastrofy. Tu odwołuję się do znakomitej rozmowy z ambasadorem Jerzym Bahrem, który na polską delegację czekał na wojskowym lotnisku. Torańska rozmowa też m.in. z Jolantą Szczypińską, Ewa Komorowską, Ewą Kopacz, Pawłem Kowalem, Tomaszem Arabskim, Michałem Kamińskim, Adamem Hofmanem, Radosławem Sikorskim. I nie ma znaczenia, czy mówią ludzie władzy, czy opozycji. Czy w języku bliskich ofiar pojawia się słowo "katastrofa”, czy "zamach”. To naprawdę nie ma w tej książce znaczenia.

Ważne są natomiast emocje; silne, ekstremalne, nie do udźwignięcia. I próba zmierzenia z niewyobrażalną tragedią; tak w wymiarze osobistym, rodzinnym, jak i państwowym. Jak z tej próby wyszliśmy jako ludzie, jako państwo, to już zupełnie inna historia. Ale i ją Torańska w jakiś sposób przewidziała, zapisała słowami swoich rozmówców. I zrobiła to tak, że jej "Smoleńsk” to dla mnie najlepsza, jak dotąd, opowieść o Smoleńsku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna