Recenzje wydarzeń

Mama, tata, wojna i ja (recenzja spektaklu)

Dodano: 26 września 2016, 14:30
Autor: Luiza Nowak

Zaczyna się niewinnie. Ot, zwykła, szczęśliwa rodzina. Kochający się rodzice (Wioletta Tomica, Konrad Biel) i troje dzieci: odpowiedzialna, starsza córka Inga (Gabriela Jaskuła) oraz niesforne bliźnięta (Ilona Zgiet, Bartosz Siwek).

Mimo okropności, które dzieją się na zewnątrz, nie docierają one do rodziny dziewczynki. Sielankowa atmosfera zostaje przerwana, gdy do ich domu wkracza konflikt, który nie ma jednak militarnego charakteru.

Historia rozwodu rodziców i rozpadu rodziny ukazana z perspektywy dzieci, została tu pokazana w dosyć sztampowy sposób.

Szczęśliwe dzieciństwo zostaje nagle przerwane przez odejście ojca, który postanawia założyć nową rodzinę. Dzieci są wciągane w wir wzajemnych przepychanek i pretensji.

Chociaż cała trójka znajduje się na „wojennym froncie”, największy ciężar spada na najstarszą z rodzeństwa Ingę, która musi z dnia na dzień stać się bardziej dojrzała i odpowiedzialna. Mimo młodego wieku na jej barkach spoczywa więcej zadań niż tylko szkolne obowiązki. Opieka nad młodszym rodzeństwem, troska o matkę i próba utrzymywania dobrych relacji z ojcem to tylko niektóre ze zmartwień zagubionej i samotnej bohaterki.

Brak stabilizacji i przemiany w życiu rodziny dopełnione są scenografią zbudowaną z tekturowych kartonów. Przez to otoczenie bohaterów przypomina bardziej przygotowania do przeprowadzki niż rodzinny dom.

Oprócz typowych pudełek z opisami zapakowanych rzeczy takimi jak: kuchnia, salon, łazienka, moje rzeczy, mamy też kartony o niejednoznacznym charakterze: wspomnienia, prywatne, kruche, delikatne.

Dzięki temu pudełka czasem są wykorzystane jako elementy wyposażenia mieszkania, a czasem jako symbole w określonych wydarzeniach, jak chociażby karton ojca Ingi z napisem: „prywatne”, który bohater zabiera ze sobą i który symbolizuje jego nową rodzinę.

W niektórych scenach słowa zastąpione przez ruch i gesty wyjątkowo sugestywnie pokazują jak dzieci stają się niewinnymi ofiarami nieodpowiedzialnego zachowania rodziców. Rozwiedzeni małżonkowie znajdują się po dwóch odległych stronach sceny. Ich dzieci zaś maszerują z jednej strony sceny na drugą, trafiając mimowolnie w epicentrum konfliktu.

Nie są to już postacie, które poznaliśmy na początku spektaklu. Dotychczas radośni i beztroscy bohaterowie stają się apatyczni i zagubieni. I chociaż Inga podkreśla, że spektakl opowiada jej historię i że historia każdej rodziny jest inna, wydaje się, że scena, w której skłóceni rodzice próbują przeciągnąć na swoją stronę dzieci może mieć miejsce w wielu domach.

Mimo że w przestawieniu pokazane jest to w sposób dosłowny, ma uniwersalny przekaz. Taki wydźwięk ma również „zawieszeni broni” kończące spektakl, które pokazuje, że tylko pokojowa współpraca obydwu stron może zakończyć konflikt i rodzinne kłopoty. Problemy Ingi kończą się, gdy dorośli przestają ze sobą walczyć.

W społeczeństwie, gdzie rozwody są zjawiskiem powszechnym ukazanie perspektywy dziecka jest istotnym głosem, często pomijanym i zapominanym. Jednak wydaje się, że ujęcie rozwodu jako stanu wojny trafi bardziej do dorosłych niż do młodszych widzów.

Rozstanie rodziców dla wielu z nich zapewne jest przykrym doświadczeniem. Czy oglądanie na scenie problemów, które są dla nich powszednie pomoże im w codziennych troskach?

Historia Ingi kończy się dobrze. W jej świecie nastaje pokój. Może uświadomi to dorosłym widzom, że często wojna toczy się w ich własnych domach i że to właśnie oni ją wywołują?

 

 Mama, tata, wojna i ja

Teatr im. Hansa Christiana Andersena

Reżyseria: Simone Thiis

Premiera: 24 września 2016 roku

Czytaj więcej o: Teatr Andersena Mama tata wojna i ja
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna