Recenzje wydarzeń

"Wojna polsko-ruska"

Dodano: 11 czerwca 2009, 18:51
Autor: agdy

reż. Xawery Żuławski

Zapowiadało się groźnie: ekranizacja jednej z najbardziej kontrowersyjnych książek ostatnich lat, napisanej, przez jedną z kontrowersyjnych młodych autorek, zrealizowana przez syna najbardziej kontrowersyjnego reżysera. I to syna, który już sam zdążył podzielić widzów na entuzjastów i krytyków swojego "Chaosu”. Już to wzmagało czujność.

Na dodatek promocja ekranizacji książki Doroty Masłowskiej, bogato lansowanej w gazetach, tygodnikach, pismach i mediach elektronicznych budziła odruch: trzymać się z daleka. Bo, to niemożliwe, żeby coś dobrego było wpychane odbiorcom jak lale i lalowie z romantycznych pustych komedyjek lub literackie tzw. kultowe powieści. Brrrrrrr.

Gdy na półce w księgarni pojawiło się wznowienie "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną” z Borysem Szycem na okładce, a film grany przy pełnej widowni w Cinema City wszedł na ekran lubelskiego "Apollo” d. "Wyzwolenie” - skapitulowałam.

I to była jedna z lepszych decyzji kinowych tego roku!

Xawery Żuławski dokonał czynu niemożliwego: stworzył świetny film made in Poland na podstawie książki made in Poland. Film wymyślony plastycznie, przemyślanie sfotografowany, zmontowany, zagrany. To chyba wszystko, czego trzeba widzowi. Brak poczucia, że filmowcom się spieszyło, że aktor miał za chwilę zdjęcia do serialu i nie było czasu na dubel.

Historia dresiarza "Silnego” Andrzeja Robakowskiego (Borys Szyc), którego rzuca dziewczyna Magda (Roma Gąsiorowska) i co dalej z tego wynika, opowiadana jest w kilku płaszczyznach narracji. Nie jest zmanierowana, nie ma pretensji do bycia dziełem kultowym, nawiedzonym ani mesjańskim. I nie jest kinem zupełnie wypoczynkowym. Ale jest inteligentnie tragikomicznym.

Są sceny, które włażą człowiekowi w tył głowy i siedzą. Tak jak z impetem siada Natasza Blokus (Sonia Bohosiewicz) na leżącą w łazience Silnego Andżelę Kosz (Marta Strzelecka). I patykowata Andżela pod naciskiem pupy Nataszy puszcza śliczne bańki mydlane. Albo cała sekwencja w komisariacie - spotkanie policjantki Doroty Masłowskiej z podejrzanym Silnym, który dowiaduje się, że całe jego Życie siedzi w starej maszynie do pisania, w którą tłucze pani Dorota. Bo relacja Autor-Bohater jest jedną z płaszczyzn, na których twórcy filmu prowadzą Widza. Prowadzą a czasami wodzą za nos. I jest to bardzo miłe uczucie.

I kto jeszcze tego nie sprawdził, niech to koniecznie zrobi. Uwaga, zakaz oglądania "Wojny polsko-ruskiej” na monitorze! Trzeba iść do kina i oglądać duże zdjęcia, duże plenery i duże komputerowe manipulacje rzeczywistości filmowej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna