Recenzje wydarzeń

Wokalistka Lucy Band wystąpiła w kozakach, ale kozacko nie śpiewała

Dodano: 31 lipca 2010, 12:01

Koncert Lucy Band, Scena Letnia przed Akwarela Cafe i Czarnym Tulipanem, Lublin, 30.07.10

Co robić jeśli czas nagli, bo koncert jednych ważnych muzyków wydłużył się o niespodziewaną liczbę bisów, a koncert innych ważnych artystów w drugim miejscu, do którego idzie się parę minut, właśnie powinien się zacząć, zaś po drodze trafiamy na już startujący występ nieznanej, początkującej grupy? Zatrzymać się choćby na kilkanaście minut!

Zwykle lepiej posłuchać we fragmentach dwóch koncertów – tego ważniejszego w większej części – niż jednego całego, tym bardziej jeśli jeden z nich jest dla nas sposobnością do poznania na żywo nowego zespołu.

Słuchając takiej formacji i patrząc na muzyków można nagle uświadomić sobie, że któregoś z nich już gdzieś słyszeliśmy i widzieliśmy. Widząc i słysząc w piątek Lucy Band na plenerowej scenie przy Trybunale Koronnym przypomniałem sobie, że byłem parę lat temu na recitalu wokalistki zespołu w lokalu zajmowanym od kilku tygodni przez Restaurację "Hades-Szeroka”.

Wygrzebałem z zakamarków pamięci jej ówczesny mało apetyczny wizerunek i dość drętwy sposób śpiewania. Trochę jej z tamtych wad zostało. Wprawdzie głowa dziewczyny wypiękniała, ale kiedy patrzyło się w gorący letni wieczór na nogi w długich kozakach, ciarki przechodziły po plecach, a pod czaszką pojawiło się odczucie niesmaku.

Podobnie z wokalem. Dorota (a nie Lucyna, jak mogłaby sugerować nazwa Lucy Band) Fijuth (nazwisko znane w mieście także dzięki siostrze Agacie, która była dziennikarką, a teraz, zdaje się, pracuje w Oddziale IPN w Lublinie) zrobiła duży postęp. Śpiewa z większym luzem i bardziej stylowo, ale jeszcze daleko jej do takiego feelingu, jaki prezentują pierwsze wykonawczynie coverowanych przez nią piosenek "Ain't Nobody” (Chaka Khan) i "Moje serce to jest muzyk” (Ewa Bem).

Towarzyszący wokalistce instrumentaliści grali bez wielkiego polotu, ale na tyle sprawnie i czujnie, że słuchając ich partii w coverze "Come Together” The Beatles prawie wpadłem w trans. W przyszłości chciałbym pobyć na koncercie Lucy Band trochę dłużej głównie dla nich.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

CGK - aplikacja mobilna