Teatr

19. Konfrontacje Teatralne, czyli awangarda teatru i tańca w Lublinie

  Edytuj ten wpis

Program został ułożony tak, by nie biegać po całym mieście. Prawie wszystko będzie się działo we wnętrzach (i piwnicach) Centrum Kultury. Festiwal rozpoczyna się dziś, potrwa aż do niedzieli, 19 października.

Rysował po ścianach muzeów w Sztokholmie i Nowym Jorku, teraz czarnym markerem zamazuje szklane drzwi odnowionego za unijne fundusze zabytkowego budynku Centrum Kultury przy Peowiaków 12.

Obrazkowe komentarze polskiej i lubelskiej rzeczywistości jakie zostawia na lubelskim szkle rumuński artysta to znak, że rozpoczęły się Konfrontacje Teatralne. W tym roku będzie nietypowo: żadnych głośnych nazwisk, żadnych teatrów repertuarowych (z wyjątkiem dwóch), żadnych teatralnych hitów. Co w zamian?

Po pierwsze Rumunia

Uzbrojony w czarny marker artysta nie jest jedynym, który do Lublina przyjechał z Rumunii. Lista muzyków, aktorów i performerów z tego kraju liczy kilkanaście nazwisk. Oprócz satyrycznych rysunków Dana Perjovschi'a w akcji zobaczymy m.in. artystów, którzy współtworzyli słynny pawilon rumuński podczas ostatniego Biennale w Wenecji.

Będą oryginalne instalacje choreograficzne (trzy tancerki zamknięte w budce telefonicznej czyli "Quartet for a Microphone”) i mocne spektakle o zderzeniu jednostki z reżimem ("Typografie Majuscula”). Będzie też świetne rumuńskie kino. Na dużym ekranie zobaczymy "Wtorek poświętach”, "Za wzgórzami”, "Wszyscy w naszej rodzinie” i "pozycję dziecka”

- Zwróciliśmy uwagę na Rumunię, bo to absolutny fenomen nie tylko na europejską skalę - mówi Marta Keil, kuratorka festiwalu. - Jest głosem krajów, w których transformacja nie do końca się udała. Zamiast stać się krajem demokratycznym, stali się państwem kapitalistycznym.

Po drugie kolektyw

Teatrom repertuarowym mówimy nie! - tak mogłoby brzmieć motto tegorocznej edycji festiwalu, gdyby z programu wyrzucić dwie pozycje: "Carycę Katarzynę” Teatru im. Stefana Żeromskiego i "...nie czekajcie - Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. To jednak głośne spektakle znanych teatrów przyciągają najwięcej publiczności - miejscówki na oba przedstawienia rozchodziły się najszybciej (dziś w kasie zostały już tylko pojedyńcze bilety).

Jak nie teatr, który znamy, to w takim razie jaki? Odpowiedź brzmi: kolektywny. Gdzie nie ma reżysera, scenografa, dramatopisarza, a decyzje o kształcie sztuki podejmowane są wspólnie.

Berliński She She Pop przyjedzie do Lublina z "Testamentem”. Pomysł jest prosty: cztery performerki zapraszają na scenę swoich ojców i nawiązując do "Króla Leara” Shakespeare'a opowiadają o swoich relacjach rodzinnych. - Ten spektakl zebrał wszelkie możliwe nagrody na całym świecie - mówi Marta Keil.

Po raz pierwszy w Polce pojawi się brytyjsko-niemiecki Gob Squad z "Gob Squad's Kitchen”. To polska premiera sztuki odnoszącej się do "Factory 2” Krystiana Lupy. Artyści rozprawiają się z mitem Andiego Warhola, w swoją grę wciągając publiczność. - Kupując bilet, człowiek nie może być pewny czy pozostanie widzem, czy też stanie się głównym bohaterem na scenie - mówi Grzegorz Reske, drugi kurator festiwalu.

Kolejny spektakl, którego nie wolno przegapić to "Zero Cost House” The Pig Iron Company. To historia o tym, co mogłoby się stać w Japonii gdyby katastrofy w Fukushimie nie udało się opanować.

Po trzecie tożsamość

- Pytamy o znaczenie tożsamości lokalnej w perspektywie "zglobalizowanego rynku festiwali, o płeć kulturową, o odczarowanie z kuriozalnych kościelnych ideologii pojęcie gender - zapowiadają kuratorzy.

Co to oznacza w praktyce? Ci, którym udało się zdobyć bilet na Martę Graham Cracer Kabaret, na półtorej godziny przeniosą się do nowojorskiego Joe's Pub. To scena kabaretowa, na której goszczą alternatywni muzycy i queerowi performerzy. Martha Graham Cracker była anonsowana w Joe's Pubie jako "najwyższa na świecie i najbardziej owłosiona” drag queen. W Centrum Kultury w Lublinie wystąpi w piątek (17.10) o godz. 22.

Jak na porządny festiwal przystało, spektakle angielskie będą opatrzone polskimi napisami, a zagraniczne polskimi, po przedstawieniach odbędą się spotkania i debaty z udziałem artystów, a dziećmi widzów zajmą się doświadczeni animatorzy ("poCeKalnia Konfrontacji” będzie działać codziennie od godz. 17 do 22, czeka dzieci w wieku od 5 do 8 lat).

Choć to festiwal teatralny, to ważną jego częścią są projekcje w sali kinowej CK. Blok filmowy jest ściśle powiązany z tematyką poruszaną na scenie. Od klimatów bliskowschodnich ("Dwunastu Gniewnych Libańczuyków”) przez queerowe ("Płynące wieżowce”, "Życie Adeli”), po wspomniane wcześniej kino rumuńskie.

Prawdziwą gratką, nie tylko dla kinomanów, będzie nocny pokaz 6-odcinkowego serialu HBO "Anioły w Ameryce”. Pokaz rozpocznie się w piątek (10.10) o godz. 22, potrwa dokładnie 352 minuty. Wstęp wolny, ale trzeba wziąć z kasy bezpłatną wejściówkę.

Bilety na pozostałe projekcje filmowe kosztują jedynie 5 zł. Niewiele droższe są bilety na spektakle (20/30 zł).
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Konfrontacje Teatralne
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna