Teatr

Premiera "Ostatniego takiego ojca” w Teatrze Centralnym

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2009, 09:50

Bohaterowie sztuki Artura Pałygi "Ostatni taki ojciec” są w skomplikowanej relacji, podobnej do tej, jaką znamy z "Listu do ojca” Franza Kafki.

Czyli pan domu trzymający chłopaka pod butem, wciąż ustanawiający jakieś reguły i zakazy, nieuznający sprzeciwu i wiecznie karcący. Z drugiej strony podległe i uległe mu dziecko, bojący się tyrana, ale jednocześnie zapatrzony w niego młodzieniec, w końcu jakoś tęskniący za nim młody dorosły mężczyzna.

Kafka, marząc o pojednaniu i wzajemnej akceptacji, jako 36-latek napisał do ojca list, ale nigdy go nie wysłał. Pałyga, rocznik 1971, napisał dla Sceny Prapremier InVitro, działającej w ramach Teatru Centralnego, dramat, w którym z dużą dozą sentymentu przedstawia patriarchalny model rodziny, odchodzący w Europie powoli do lamusa.

"Skończył się czas ojców! Nadchodzi epoka tatusiów! Ci ojcowie, którzy nam jeszcze pozostali są jak dinozaury, są ostatni i nie cieszą się bynajmniej poparciem społeczeństwa. Ten model już wyszedł z użycia. Panom dziękujemy!

Dziś już nie ojciec, tylko kumpel, nie mąż, ale partner jest modelem obowiązującym, lansowanym i pożądanym” - zauważa autor na początku tekstu programowego do swojej sztuki.

Dalej Pałyga pokazuje, czym grozi taka zmiana: "Oczywiście, jeżeli dezaktualizujemy ojców, unicestwieniu podlega także cały ojcowski świat, ojcami znaczony, ojców dzieje.

Wszystkie te pokolenia ojców od Adama, Abrahama i Izaaka, pokolenia królów, wojowników, zdobywców, ale także artystów, mistrzów, bez których nie ma buntowników, bo mistrz i buntownik to para nierozdzielna, wszystkiemu temu mówimy "pa, pa”, nie zobaczymy się już nigdy więcej. Spuszczamy wodę i odświeżamy powietrze”.

Na koniec dramatopisarz kreśli niemal apokaliptyczny obrazek: "Osieroceni, w towarzystwie partnerów mamusi, ogołoceni z mistrzów, wykastrowani z możliwości buntu z mało jasnym poczuciem uwolnienia się od tyranii i niejasną, niezrozumiałą tęsknotą za nią, rozglądamy się trochę bezradnie, jak psy uwolnione z łańcuchów, które nie bardzo wiedzą, co teraz z sobą zrobić i krążą wokół budy i wokół domu tyrana, gdzie nic się nie świeci, jest zimno i raczej nikogo już nie ma”.
Bardzo podobnie myśli szef Sceny Prapremier InVitro Łukasz Witt-Michałowski, który reżyseruje spektakl.

- Do historii przechodzi pewien model ojcostwa i szerzej męskości, może nie idealny, ale zapewniający przez wieki jakiś porządek rzeczy. Nowy, jaki się kształtuje, z dorosłymi starającymi się przypodobać młodzieży, jest na pewno gorszy, bo prowadzi do zaniku autorytetów - ocenia reżyser. - Dlatego wolę bronić starego. I dlatego robię "Ostatniego takiego ojca”.

Premierowe spektakle zaplanowano na 14 lutego, na godz. 17 i 20. Kolejne przedstawienia 15, 16 i 17 lutego o godz. 19. Miejsce: Warsztaty Kultury, ul. Popiełuszki 5. Bilety - po 10 i 20 zł - do kupienia w kasie Centrum Kultury, ul. Peowiaków 12.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
CGK - aplikacja mobilna