niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Dom

Czujnik zawyje, że w domu jest czad

Dodano: 4 lutego 2010, 17:32
Autor: Marek Kliza

Tlenek węgla, czad, CO - trzy różne nazwy tego samego gazu. Nazywany on jest także "cichym zabójcą". Może czaić się wszędzie.

Jedna ofiara śmiertelna i 66 zatrutych, które, na szczęście, przeżyły – taki jest bilans bilans czadu tylko za okres od 1 października 2009 r. do 30 stycznia br. i tylko w woj. lubelskim. W kraju codziennie tlenkiem węgla podtruwa się kilkanaście–kilkadziesiąt osób. Przerażająca statystyka.


Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, zatrucie tlenkiem węgla bardzo często nie ma związku z powstaniem pożaru. Najczęściej wynika to jedynie z niewłaściwej eksploatacji budynku czy lokalu i znajdujących się w nich urządzeń grzewczych.

Gdzie może być czad?

Groźny dla zdrowia i życia gaz może znaleźć się wszędzie, gdzie znajdują się urządzenia grzewcze – piece kaflowe w domach, piece w domowych kotłowniach opalane węglem, koksem lub gazem, gazowe podgrzewacze wody (tzw. bojlery) w łazienkach i kuchniach w starszym (starym) budownictwie.


Czad może też pojawić się we wnętrzach ogrzewanych ciepłym powietrzem, w garażach, przeniknąć do sąsiadujących z nimi pomieszczeń. Zaczadzieć można nawet w salonie z… kominkiem, w którym wesoło buzuje ogień.


Najczęstszą przyczyną zatrucia są pożary i wadliwa instalacja grzewcza. Piecyk gazowy w małej łazience bez przewodu kominowego (lub z niedrożnym przewodem kominowym) może w ciągu jednej minuty wytworzyć 29 litrów tlenku węgla – dawkę, która może zabić.

Czym go wykryć?

Niewielkim kosztem i nakładem pracy zagrożenie czadem można znacznie zmniejszyć. Wystarczy kupić i we wszystkich pomieszczeniach, w których może on się znaleźć, zamontować przynajmniej czujnik tlenku węgla z alarmem. Albo czadu i gazu ziemnego lub mieszaniny propan butan.


Ale najlepiej, by było to "3 w 1” – czujnik wykrywający tlenek węgla, gaz i dym. Oczywiście też z alarmem: wyje z mocą 85 decybeli, świeci się sygnalizacyjna lampka LED. Zasilanie alarmu może być bateryjne (9 V) lub prądem 230 V z sieci. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy.


Montaż czujnika jest prosty jak niemiecka autostrada, więc każdy może zrobić to sam. Wystarczy wiertarka, kołek rozporowy i śrubokręt. Wierci się dziurę w ścianie, wkręca kołek, zawiesza czujnik, podłącza go do prądu – i po problemie.
Czytaj więcej o:
beduin
Gość
ss
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

beduin
beduin (24 lutego 2010 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dobra rzecz i bardzo wskazana słyszałem to w akcji tyle że nie w Polsce ale życie może uratować to pewne !!!
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2010 o 08:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ss napisał:
Firma Solid Security takie montuje, mam tez taki. Bardzo dobra rzecz.

a to wielka filozofia podlaczyc pod prad urzadzenie (dwa kable) :> ss - pewnie oznacza solid security, dlaczego w tekscie jest napisane ze od 80 zl a pod zdjeciem 70? niescisłosc
Rozwiń
ss
ss (6 lutego 2010 o 19:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Firma Solid Security takie montuje, mam tez taki. Bardzo dobra rzecz.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!