poniedziałek, 19 lutego 2018 r.

Dom

Czujnik zawyje, że w domu jest czad

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 lutego 2010, 17:32
Autor: Marek Kliza

Tlenek węgla, czad, CO - trzy różne nazwy tego samego gazu. Nazywany on jest także "cichym zabójcą". Może czaić się wszędzie.

Jedna ofiara śmiertelna i 66 zatrutych, które, na szczęście, przeżyły – taki jest bilans bilans czadu tylko za okres od 1 października 2009 r. do 30 stycznia br. i tylko w woj. lubelskim. W kraju codziennie tlenkiem węgla podtruwa się kilkanaście–kilkadziesiąt osób. Przerażająca statystyka.


Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, zatrucie tlenkiem węgla bardzo często nie ma związku z powstaniem pożaru. Najczęściej wynika to jedynie z niewłaściwej eksploatacji budynku czy lokalu i znajdujących się w nich urządzeń grzewczych.

Gdzie może być czad?

Groźny dla zdrowia i życia gaz może znaleźć się wszędzie, gdzie znajdują się urządzenia grzewcze – piece kaflowe w domach, piece w domowych kotłowniach opalane węglem, koksem lub gazem, gazowe podgrzewacze wody (tzw. bojlery) w łazienkach i kuchniach w starszym (starym) budownictwie.


Czad może też pojawić się we wnętrzach ogrzewanych ciepłym powietrzem, w garażach, przeniknąć do sąsiadujących z nimi pomieszczeń. Zaczadzieć można nawet w salonie z… kominkiem, w którym wesoło buzuje ogień.


Najczęstszą przyczyną zatrucia są pożary i wadliwa instalacja grzewcza. Piecyk gazowy w małej łazience bez przewodu kominowego (lub z niedrożnym przewodem kominowym) może w ciągu jednej minuty wytworzyć 29 litrów tlenku węgla – dawkę, która może zabić.

Czym go wykryć?

Niewielkim kosztem i nakładem pracy zagrożenie czadem można znacznie zmniejszyć. Wystarczy kupić i we wszystkich pomieszczeniach, w których może on się znaleźć, zamontować przynajmniej czujnik tlenku węgla z alarmem. Albo czadu i gazu ziemnego lub mieszaniny propan butan.


Ale najlepiej, by było to "3 w 1” – czujnik wykrywający tlenek węgla, gaz i dym. Oczywiście też z alarmem: wyje z mocą 85 decybeli, świeci się sygnalizacyjna lampka LED. Zasilanie alarmu może być bateryjne (9 V) lub prądem 230 V z sieci. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy.


Montaż czujnika jest prosty jak niemiecka autostrada, więc każdy może zrobić to sam. Wystarczy wiertarka, kołek rozporowy i śrubokręt. Wierci się dziurę w ścianie, wkręca kołek, zawiesza czujnik, podłącza go do prądu – i po problemie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
beduin
Gość
ss
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

beduin
beduin (24 lutego 2010 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dobra rzecz i bardzo wskazana słyszałem to w akcji tyle że nie w Polsce ale życie może uratować to pewne !!!
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2010 o 08:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ss napisał:
Firma Solid Security takie montuje, mam tez taki. Bardzo dobra rzecz.

a to wielka filozofia podlaczyc pod prad urzadzenie (dwa kable) :> ss - pewnie oznacza solid security, dlaczego w tekscie jest napisane ze od 80 zl a pod zdjeciem 70? niescisłosc
Rozwiń
ss
ss (6 lutego 2010 o 19:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Firma Solid Security takie montuje, mam tez taki. Bardzo dobra rzecz.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!