środa, 16 sierpnia 2017 r.

Dom

Długi lubelskich lokatorów sięgają milionów złotych

Dodano: 10 lutego 2009, 21:06

Nie płacisz za mieszkanie? Spółdzielnia odetnie Ci ciepłą wodę, zablokuje dostęp do kablówki, wreszcie skieruje sprawę do sądu. Twoje mieszkanie może zostać zlicytowane, a sam trafisz na bruk. Takich scenariuszy jest coraz więcej.

Lublin

- U nas rekordzista ma 40 tys. zł zaległości - mówi Janusz Szacoń, prezes Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Motor” w Lublinie - W innym przypadku dług sięgał 60 tys. zł. Zakończyło się eksmisją do lokalu socjalnego. Takich spraw, które ciągną się latami, jest jednak mniej niż parę lat temu. Coraz sprawniej odzyskujemy zaległości.

W "Motorze” z opłatami za mieszkanie zalega 10 proc. mieszkańców. Większość z nich nie płaci przez 2-3 miesiące. Dopiero po tym okresie mogą się spodziewać pierwszych monitów. Kiedy mija pół roku, sprawa trafia do sądu. Zgodnie z prawem, dopiero po takim czasie można uzyskać wyrok. Z reguły postępowanie kończy się ugodą. Rzadko dochodzi do eksmisji, nawet jeśli jest odpowiedni wyrok.

- Mieliśmy ludzi, którzy witali komornika z dowodem wpłaty. Wtedy uznajemy sprawę za załatwioną - dodaje Szacoń - Niestety, mamy teraz kilka przypadków, gdzie konieczna będzie licytacja mieszkania z lokatorami. Jednak nikt nie zostanie na bruku - dłużnicy wynajmują te lokale osobom trzecim.

Podobne metody stosuje Spółdzielnia Mieszkaniowa "Czuby”. Tu jednak wystarczy 3 tys. zaległości, by sprawa trafiła do sądu. W tym roku przeprowadzono już pierwsze licytacje. Na kupno mieszkań z lokatorami nie było chętnych. W ściganiu dłużników spółdzielnia jest bardzo rygorystyczna. Jej członkowie zalegają z opłatami na blisko milion złotych.

W jednej z największych lubelskich spółdzielni - LSM, długi mieszkańców wynoszą 2,8 mln zł. Najbardziej sumienni są mieszkańcy os. Prusa. Najwięcej dłużników jest na os. Słowackiego.

- Problemy z płatnościami ma maksymalnie 8 procent naszych członków - mówi Andrzej Mazurek, zastępca prezesa LSM ds. ekonomicznych. - Mamy pod tym względem jeden z najlepszych wskaźników w regionie.

Dłużnicy na LSM śpią spokojnie przez pierwsze trzy miesiące. Dopiero wtedy spółdzielnia wysyła pierwsze upomnienia. Jeśli sprawa nie zakończy się ugodą, trafia do sądu. Eksmisji jest niewiele. W ubiegłym tygodniu przeprowadzono pierwszą od dwóch lat. W tym przypadku dług narastał od 1997 roku.

- Przed licytacją mieszkań się bronimy, bo to najgorsze wyjście dla obu stron - dodaje Mazurek. - Człowiek traci mieszkanie, trzeba jeszcze opłacić komornika. Niepokojące jest, że pojawia się coraz więcej chętnych na kupno mieszkania z licytacji, nawet z lokatorami. Jeśli eksmitujemy, to tylko do lokali socjalnych.
W najlepszej sytuacji jest Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa "Unia”.

Większość jej członków ma mieszkania spółdzielcze własnościowe lub z odrębnym prawem własności. Do tej pory nie było tu żadnych wywłaszczeń.

- Najczęściej ludzie zalegają z opłatami za ostatni miesiąc. To niewielkie kwoty - mówi Anna Neć z zarządu spółdzielni.

Zdaniem zarządu, sytuacja zmienia się na lepsze, bo mieszkańcy są teraz na bieżąco informowani o stanie swojego konta.

Biała Podlaska

Zaległości w Bialskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Zgoda” przekraczają 900 tys. zł. To o ponad 120 tys. zł mniej niż w 2007 roku. Większość dłużników spóźnia się z opłatami miesiąc, dwa. Takich osób jest blisko tysiąc. Statystyczny członek BSM "Zgoda” jest zadłużony na 140 zł. To blisko połowa przeciętnej opłaty za mieszkanie.

Spółdzielcy korzystają z dodatków mieszkaniowych, ale z roku na rok pieniędzy jest mniej. W ubiegłym roku fundusze na ten cel okrojono o blisko 300 tys. zł. Spółdzielnia nie kieruje pozwów przeciw dłużnikom, zaczyna od rozmów.
Najczęściej strony podpisują ugodę i dług jest rozkładany na raty.

Nie wszyscy jednak godzą się na polubowne załatwienie sprawy. Tacy dłużnicy muszą się liczyć z odcięciem ciepłej wody. W ubiegłym roku dotknęło to 17 rodzin.
Gdy brak wody nie skłonił lokatora do uregulowania długu, spółdzielnia wyłącza mu dostęp do podstawowego pakietu telewizji kablowej.

Dopiero w ostateczności kierowany jest pozew do sądu. W ubiegłym roku było 27 takich spraw. Żadnej eksmisji nie było.

Puławy

W Puławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej długi lokatorów wynoszą łącznie ok. 1,5 mln złotych.

- To bardzo dużo. Gdybyśmy mieli te pieniądze, moglibyśmy np. wyremontować wszystkie nasze place zabaw. Ale w porównaniu z podobnymi wielkością spółdzielniami ta kwota nie jest aż tak wysoka - mówi Wacław Strzelec, prezes PSM.

W tej chwili na eksmisję czeka ok. 40 osób z zasądzonymi już wyrokami. Kłopot w tym, że eksmisja jest możliwa tylko wtedy, kiedy spółdzielnia znajdzie jakiś lokal zastępczy… Czyli - w wielu przypadkach - nie wchodzi w grę.

- Najbardziej uczciwą grupą są emeryci, którym przecież wcale się nie przelewa. Oni najpierw płacą czynsz i inne rachunki, a z tego, co im zostaje, planują pozostałe wydatki - dodaje Strzelec.

Zamość

Członkowie zamojskiej SM im. Waleriana Łukasińskiego na koniec zeszłego roku byli jej winni ok. 1 mln 100 tys. zł. Na sumę tę złożyły się jedno- czy dwumiesięczne zaległości, ale ponad 250 spółdzielców (na 4 tys. 319 lokali mieszkalnych) zalega z czynszem sporo ponad 3 tys. zł. Najbardziej opornymi w spłacie długów zajmują się sądy i komornicy. Jeśli to nie pomaga - dochodzi do eksmisji.

- W zeszłym roku zostały przeprowadzone cztery. Miasto zapewniło eksmitowanym mieszkania socjalne - informuje Jerzy Nizioł, prezes spółdzielni. Dodaje, że w sądzie jest ok. 25 spraw o egzekucję należności, a kilkunastoma przypadkami już zajmują się komornicy.

Zobowiązania spółdzielców z SM im. Jana Zamoyskiego w Zamościu na 31 grudnia ub. roku wyniosły 2 mln 871 tys. 40 zł i 5 groszy.

- 640 lokatorów nie płaciło czynszu od jednego do trzech miesięcy - informuje Maria Kamińska, specjalista ds. windykacji w tej spółdzielni.

Ale mnóstwo jest też takich spółdzielców, którzy czynszu nie płacą znacznie dłużej. Co spółdzielnia z nimi robi? Przede wszystkim ponagla i wzywa na rozmowy, w efekcie bywa że dochodzi do zawarcia porozumień (40 przypadków) i spłaty długów (30 osób spłaciło zaległe czynsze, a 15 zaległe kredyty).

Ale w 38 przypadkach o nakaz zapłaty spółdzielnia musiała dopominać się przed sądem, zaś 6 spraw w 2008 roku dotyczyło orzeczenia o eksmisji. W tej chwili 12 dłużników oczekuje na lokal socjalny od miasta.

Marek Pietrzela, (pab) (ak)
Czytaj więcej o:
zuzia
poddany cara
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zuzia
zuzia (11 lutego 2009 o 13:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja żałuje że ciągle w LSM nie ma możliwości internetowego śledzenia i kontroli konta swojego mieszkania. Byłby to duży ukłon w kierunku młodych mieszkańców osiedli których jest coraz wiecej.
Rozwiń
poddany cara
poddany cara (11 lutego 2009 o 13:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale, żeby tak, lokator mógł regulować, np. ilość wynoszonych śmieci, czy ilość ogrzewania mieszkania, np. kiedy go nie ma, lub nie wszystkie pomieszczenia potrzebuje ogrzewać lub gdy po prostu, go nie stać, bo nie ma pieniędzy, to już spółdzielnia nie widzi rozwiązania. Każe płacić za wszystko. Jak spółdzielca nie korzysta, a mimo to spółdzielca, płaci za usługę z której nie korzysta, to zyskuje prezes spółdzileni i ma większe pobory i premie - proste! Czy mieszkasz i korzystasz czy nie - płać. Komuna w czystej postaci. Wszystkie jest wspólne, a na tym bajzlem prezes trzyma swoją owłosioną łapę! Dotyczy to też, przymusowego płacenia za śmieci, za wodę, która gdzieś ginie i administacja, mimo że rozbudowana do absurdalnych rozmiarów, nie może dojść gdzie ta woda ginie! Jest też wiele innych składników czynszu, z których lokator nie korzysta, a musi za to płacić. Różne, też są stawki vat, np. inne na wodę, inne na ubezpieczenie, zero lub brak vat-u jest np. w podatkach miejskich. Wszystkie te składniki zarząd spółdzielni wrzuca do jednej stawki 22%, mimo że sam dostaje f-ry vat w stawkach jakie są obowiązujące w danej branży, np. zero lub 7%. Maja z tego, w skali spółdzielni niesamowite nadwyżki, kosztem nieszczęsnych członków. Pasą brzuchy zarządy spółdzielni z ich prezesami na czele, gdzie nie liczy się prawda a króluje obłuda i fałszywa rzeczywistość. Dlaczego, nie otrzymujemy, w przysyłanych, czynszach, dokładnie, za co i w jakiej stwce płacimy czynsz. Np. tak jak to robi elektrownia. Komuna podobna minęła, powinni spółdzielcy otrzymywać rachunki czynszowe, w których jest dokładnie za co i za ile płacę. Powinno to być transparentne i przejrzyste, a jest mętna woda, w której najlepiej czują się, te szumowiny z zarządów spółdzielni !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!