czwartek, 19 października 2017 r.

Dom

Królowie gzymsów z Białej Podlaskiej

  Edytuj ten wpis
Autor: Ewa Dziedzic

Z gzymsu można skoczyć na głowę. Z gzymsów firmy LEAR właściciel skacze do góry.

Właśnie kończy kontrakt dla odbudowujących się zabytków carskiego Petersburga. Tysiące okien i drzwi arystokratycznych pałaców ozdobią gzymsy, parapety, wsporniki i inne detale architektoniczne z Białej Podlaskiej.

- Złapaliśmy oddech! - cieszy się Wojciech Wacowski, producent eksportowych elementów. - A już traciłem nadzieję, że się uda...

Wojciech Wacowski, absolwent Politechniki Wrocławskiej, połączył siły z bratem Maciejem, który wymyślił i opatentował projekt lekkich elementów architektonicznych (stąd nazwa spółki LEAR i nazwa "leary” na te elementy).

Gzymsy, obudowy kolumn (karbowanie), pilastry, wsporniki, modyliony, bonie, kasetony - wszystkie detale upiększające okna, balkony, ściany, dodające płaskim elewacjom szlachetności mogą powstawać kute ręcznie w warsztatach kamieniarzy albo w takich fabrykach, jak PPHU LEAR.

Fajans? Bynajmniej!

Nie twierdzą, że "robią” zabytki. Nie są także producentami plastikowych, czy gipsowych erzaców greckich posągów itp. Robią galanterię budowlaną - funkcjonalne drobiazgi architektoniczne. Kształtka z twardego styropianu otoczona siatką z włókna szklanego i pół centymetra polibetonitu - każdą formę można zrobić, która urodą, lekkością, twardością i wygodą wygra z kamieniem. 35 lat gwarancji, parę razy niższa cena.

Leary przydają się w renowacji i konserwacji budynków zabytkowych (w miejsce uszkodzonych elementów), do uplastycznienia istniejących już "płaskich” elewacji, oraz do nowych wykonań.

- Nie robimy zabawek ale i nie produkujemy dzieł sztuki - mówi z Wojciech Wacowski.

Od widma bankructwa do imperium - 8 lat

"Nie graj, Wojtek, nie przegrasz portek”. Przegrana groziła Wacowskiemu dwa razy. Plac kupiony, maszyny kupione, budynki postawione, produkcja idzie, pracownicy chcą pieniędzy - tylko produktu nikt nie chce!

- Mieliśmy naprawdę znakomitą ofertę. Kto zobaczył, kręcił głową z uznaniem, ale kasy brakowało! Teraz wiem, że dobre się obroni, trzeba tylko umieć to sprzedać.
Lear startował w przetargach, występował na targach.

- Na ekspozycjach wykupowałem prawie boisko, żeby pokazać, co robimy - opowiada właściciel. - Tirem wiozło się wystawki. Taka reklama kosztowała majątek. A efekt? Prawie żaden.

Dopiero po dziesiątych występach zaczęło się coś dziać Internet, targi budowlane, starty w przetargach - klienta szukali w każdy sposób. Najlepszym jest udana, duża transakcja. Jak na rynku rosyjskim Hotel Moskwa w Kaliningradzie zmienił się z betonowego pudła w piękny, nobliwy obiekt, to już było łatwiej o zamówienia petersburskie.

Na rynku budowlanym po ośmiu latach Wojtek i Maciek Wacowscy dorobili się królestwa, nazywani są królami gzymsów. Detale LEARA z Białej Podlaskiej nadały styl wielu prywatnym domom i kamienicom miejskim w Niemczech, na Ukrainie, Litwie, we Francji. W Polsce dobrze służą renowacjom i nowym budowlom.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wiemto
buhahaha
ewa
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wiemto
wiemto (2 listopada 2008 o 14:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A najlepsze jest to że nikt z tej jakże poważanej firmy mieszczącej się w barakach, z walącą bramą i przejściem "chodnikiem" z płyt nie udzieli tej gwarancji na piśmie. Gzymsy po 2 zimach zaczynają się kruszyć i widać z niej siatkę a pan W jest osobą bardzo zachłanną na pieniądz. Pamietajmy że wizerunek firmy jest wizerunkiem produktu, tak jest też w tym przypadku.
Rozwiń
buhahaha
buhahaha (19 października 2008 o 20:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No nie, bo zaraz pęknę ze śmiechu, ale megalomania. Król gzymsów, buhaha.

PS. Te kody na forum to porażka.
Rozwiń
ewa
ewa (17 października 2008 o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Świetna reklama firmy, za darmo...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!