czwartek, 19 października 2017 r.

Edukacja

Szkolna rewia: mundurek, plecak, przybory. Co jest modne w tym roku?

Dodano: 31 sierpnia 2015, 18:10
Autor: ask

Tornister to wydatek od 50 do nawet 600 złotych (fot. Wojciech Nieśpiałowski)
Tornister to wydatek od 50 do nawet 600 złotych (fot. Wojciech Nieśpiałowski)

Niewiele lubelskich szkół zdecydowało się na wprowadzenie mundurków. W zdecydowanej większości uczniowie ubierają się w to, co chcą. Ubraniami rządzą więc mody. Ale nie tylko nimi. Ważny jest także plecak oraz to co się w nim znajduje oraz rodzaj zajęć dodatkowych.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Granatowe mundurki od początku towarzyszą uczniom szkoły podstawowej sióstr Urszulanek w Lublinie.

– Dzieci miały jeden mundurek galowy, który zakładały na uroczystości szkolne, czy wychodząc na wycieczki. Były po nim rozpoznawane w całym mieście. Od razu było wiadomo, że „Urszulanki” idą – opowiada pani Marta, mama tegorocznego absolwenta szkoły. – Drugi mundurek, obowiązywał na co dzień. To bardzo dobry pomysł, bo szkoła nie stałą się rewią mody, a dzieci nie rywalizowały ze sobą zasobnością kieszeni rodziców mogących kupić im markowe ubrania.

Gry, filmy i piłkarze

Mundurki (galowy granatowo-czerwony i szkolny biało-granatowy) obowiązują też w Niepublicznej Szkole Podstawowej Skrzydła oraz Zespole Szkół nr 12 w Lublinie (tam z obowiązku wyłączone są jedynie dzieci z oddziałów zerowych oraz pierwszoklasiści do dnia ślubowania).

Mundurków nie ma natomiast m.in. w szkole podstawowej nr 45 w Lublinie. – Dzieci ubierają się w co chcą. Rodzi to jednak różne problemy. Podczas ubiegłorocznych wywiadówek wychowawczyni zwracała rodzicom uwagę na to, że dzieci przykładają zbyt dużą wagę do stroju – mówi mama tegorocznego trzecioklasisty.

Ale modami rządzą się też tornistry i przybory szkolne. Co jest modne w tym roku? Uczniowie najchętniej sięgają po przybory z Angry Birds i Star Wars, a uczennice: Ever After High oraz Furby. Niesłabnącą popularnością (tu zaskoczenie: wśród obu płci) cieszą się też przybory z nazwami i logo drużyn piłkarskich (niepodzielni faworyci to FC Barcelona lub Real Madryt) oraz zdjęciami piłkarzy (głównie z Messim i Ronaldo. Odkryciem tego roku jest też Robert Lewandowski. Jak nieoficjalnie mówią właściciele sklepów papierniczych gorzej sprzedaje się natomiast seria PZPN, na wyrobach której umieszczono m.in. podobizny Marcina Wasilewskiego, Łukasza Piszczka, Artura Boruca i Wojciecha Szczęsnego).

Zajęcia dodatkowe

Ulubione elementy zdobią tornistry, zeszyty, piórniki, ołówki, worki na ciapy, śniadaniówki, bidony a nawet kredki. Cena za tego typu przybory bywa nawet dwa razy większa niż za jednokolorowe przedmioty, których producenci nie musieli wykupywać licencji na użycie modnych motywów. Dla porównania: zeszyt 16-kartkowy w trzy linie z pieskiem na okładce kosztuje 59 groszy. Taki sam zeszyt z Angry Birds to już wydatek rzędu 1,80 złotych.

Moda kieruje też zajęciami dodatkowymi, na które zapisywani są uczniowie. Tradycyjnie już wśród chłopców w dobrym tonie jest chodzenie na zajęcia sportowe: piłka nożna, karate, taekwondo. Za miesięczną naukę (średnio dwa razy w tygodniu przez 45 min) trzeba zapłacić ok. 80-120 zł. Dziewczynki chętniej wybierają zajęcia taneczne: balet lub zumbę (koszt ok. 100-200 zł/msc). Niewielkim zainteresowaniem cieszy się natomiast nauka tańców ludowych. Zapisują na nie swoje dzieci najczęściej tylko rodzice, którzy w dzieciństwie sami na takie zajęcia uczęszczali.

Zabawa i edukacja

– Istnieje duża rozbieżność pomiędzy rodzicami, a dziećmi i ich wizją zajęć nieobowiązkowych – przyznaje pedagog szkolna Ewa Kłos. – Dzieci najchętniej zapisywałyby się na zajęcia, na których mogą się bawić, rozwijać się kulturalnie i sportowo. Rodzice natomiast wolą płacić za udział w zajęciach, które wspierają edukację lub stanowią wręcz rodzaj korepetycji. Stąd największym ich zainteresowaniem cieszy się nauka języka obcego, głównie angielskiego. Rodzice lubią też zajęcia, udziałem w których można się pochwalić. Stąd ogromna popularność uniwersytetów dziecięcych.

Roczna opłata za tego typu zajęcia, która obejmuje średnio dwanaście 1,5-godzinnych spotkań wynosi ok. 260 zł.

Ile zapłacimy za wysłanie dziecka do szkoły

• Mundurek – ok. 200 zł
• Strój gimnastyczny – 20-35 zł
• Worek na obuwie – ok. 5 zł
• Tornister – 50-600 zł
• Piórnik z wyposażeniem – 50-100 zł
• Piórnik bez wyposażenia – 20-50 zł
• Zeszyty – 0,50- 3 zł
• Kredki ołówkowe – 5 – 30 zł
• Kredki świecowe – ok. 4 zł
• Flamastry – ok. 4 zł
• Ołówki – ok. 1 zł / szt.
• Pióro – ok. 10 zł /szt.

Czytaj więcej o: szkoła edukacja
Użytkownik niezarejestrowany
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 września 2016 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ooo! Mój Olek też ma z Bareli ale on akurat krawat do mundurka. Mi też podoba się taki pomysł, nie musze wymyślać codziennie ubioru dla syna, wg mnie szkoła to nie miejsce na pokaz mody.
Rozwiń
Gość
Gość (31 marca 2016 o 08:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja również jestem za ujednoliceniem strojów naszych dzieci. rewia mody może poczekać. ważniejsze i cenniejsze są inne wartości, a takie mundurki często świadczą o dobrym wychowaniu, kulturze i poniekąd także z identyfikacją uczniów z daną szkołą, jej historią itp. moja Ola do takiej właśnie szkoły chodzi i chętnie widzę nosi swój mundurek, czyli:marynarka, spódniczka i apaszkę z logo szkoły, nota bene tez szytą przez bardeli, więc widać dobra marka:)
Rozwiń
Gość
Gość (23 lutego 2016 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w szkole mojego syna mundurki są odkąd pamiętam i bardzo się ten system sprawdza. zresztą jestem jak najbardziej za schludnym ubiorem również a może przede wszystkim w szkole. Ciekawym dodatkiem do mundurków są krawaty dla chłopców i dziewczynek od bardeli. każdy ma wyszyte małe logo szkoły, świetna sprawa.
Rozwiń
Gość
Gość (1 września 2015 o 14:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i książki 500 zł.
Rozwiń
Gość
Gość (31 sierpnia 2015 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Droga Redakcjo! Za wysłanie dziecka do szkoły zapłacimy, bo nic nie jest za darmo. Płacimy za jedzenie, za leczenie, za prąd, gaz, xa paliwo, za szampon do włosów i lody, za wejście na siłownię czy bilet do kina. Tylko od nas zależy, czy nasz wydatek będzie fanaberią , uzależnioną od chwilowej mody, czy może tańszym przemyślanym zakupem. Tyle. Od zawsze 1 września był czasem, gdy w wyposażeniu ucznia pojawialy się nowe przedmioty. Problemem zaczęło to być teraz, kiedy trzeba szczuć rodziców przeciwko nauczycielom. Zhrana płyta na wrześniową porę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!