Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

"festyn" w Rogoźnicy

Utworzony przez Gość, 12 lipca 2009 o 09:09
czy zna ktoś jakieś szczegóły?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
NIC NIE PISZECIE? CZYZBY ZACZĄŁ SIE SEZON URLOPOWY ???????
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Co robi wójt, kiedy nie chce dostać pieniędzy z UE Gminy piszą wnioski o dotacje unijne, które mają przepaść w konkursach. Pieniądze europejskie oznaczają kłopoty, a wniosek trzeba złożyć, bo wójt musi się wykazać. Mimo że gminna kasa jest pusta. Składanie wniosków o dofinansowanie unijne, które mają przepaść w konkursach to...- W ubiegłym roku wójt luźno rzucił, że przydałoby się złożyć jakiś wniosek. Napisaliśmy, wysłaliśmy i dostaliśmy jakieś 600 tys. dofinansowania na kanalizację. Niedużo - opowiada nam jeden z urzędników gminnych w powiecie bialskim. Jednak później było już gorzej. Wójt przyszedł z pretensjami i powiedział urzędnikowi: "To przecież trzeba będzie rozliczyć i pewnie jakaś kontrola będzie". - Powiedział wprost, że jak tak go załatwiłem, to mam sprawę dokończyć - wspomina urzędnik. Pracownica innej gminy z Zamojszczyzny na początku nie chce rozmawiać o sprawie. Na drugi dzień dostajemy od niej e-maila z prywatnym numerem telefonu. - Chodziło o pieniądze na oświetlenie kilku wsi. Radni naciskali na wójta, pieniędzy na wkład własny nie było i nie ma - mówi urzędniczka. - Wójt wezwał mnie do siebie i powiedział, że jako że jestem po studiach to potrafię napisać wniosek. Ale najlepiej taki, żebyśmy nic nie dostali - mówi kobieta, która skończyła administrację. Dodaje, że to, co wysłała do urzędu, nawet trudno nazwać wnioskiem. Składanie wniosków o dofinansowanie unijne, które mają przepaść w konkursach to coraz częstszy proceder. Bogdan Kawałako, dyrektor departamentu strategii i rozwoju regionalnego w lubelskim urzędzie marszałkowskim, który zajmuje się regionalnym programem operacyjnym, spotkał się z tym kilkakrotnie. - Przychodzi samorządowiec i tłumaczy, że ma w ręku dwa wnioski o dofinansowanie remontu szkół. Prosi mnie, żeby przeszedł tylko jeden, bo nie ma pieniędzy na wkład własny dla dwóch szkół - mówił nam. Dyrektor wytłumaczył, że jeśli wnioski są poprawne, to zdecyduje kolejność ich złożenia. Czyli pieniądze dostanie projekt, który wpłynie jako pierwszy, i to starosta musi zdecydować. Województwo lubelskie z RPO ma do wydania ponad 1,15 mld euro. Lubelszczyzna z pieniędzmi radzi sobie dobrze. - Na koniec 2009 r. będziemy mieli wykonane 56 proc. całego programu. Na trzy lata przed jego zakończeniem - zapowiada Kawałko. Jednak wójtowie składają wnioski źle napisane, często z rażącymi błędami. Powszechną praktyką według urzędników marszałka jest to, że gmina składa kilka błędnych wniosków na remonty dróg zamiast jednego porządnego. Wszystko po to, żeby zadowolić radę gminy i mieszkańców, którzy chcą jeździć po równej nawierzchni. W efekcie żaden wniosek nie przechodzi, a wójt może rozłożyć ręce i powiedzieć: - Nie dali. Dlaczego tak robią? Przed Kawałko wójtowie tłumaczą się, że w województwie jest już kilka referendów o odwołanie wójtów, bo nie zabiegali o środki unijne. W 2008 r. na Lubelszczyźnie próbowano odwołać wójtów w gminach: Rejowiec, Werbkowice, Sosnowica. Wszędzie jednym z powodów było nie staranie się o środki unijne. We wrześniu tego roku odbędzie się referendum w gminie Gościeradów. Radni zarzucili wójtowi brak inwestycji. Urzędnik z bialskiej gminy: - Wiem, jak pisać, żeby nie dostać ani złotówki z UE. W papierach wszystko się zgadza, bo wniosek został złożony i się staraliśmy. Renata Siwiec, dyrektor Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości, zajmuje się w ramach RPO dotacjami dla firm, ale przyznaje, że problem z samorządowcami istnieje: - Takie echa do nas dochodzą. Samorządowcy składają wnioski, bo muszą się wykazać. Strzelają wnioskami i w efekcie składają takie niespełniające warunków odpowiedniego działania. SYTUACJE W MIĘDZYRZECKIEJ GMINIE.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
[quote name='Gość' date='5.08.2009, 10:10:55' post='156674'] Co robi wójt, kiedy nie chce dostać pieniędzy z UE ROBI FESTYN W ROGOŹNICY. TANIE. BEZPIECZNEJ. NIE TRZEBA SIĘ ROZLICZAĆ. "CHLEBA I IGRZYSK" DLA POSPÓLSTWA I ABY DO KOŃCA KADENCJI. Gminy piszą wnioski o dotacje unijne, które mają przepaść w konkursach. Pieniądze europejskie oznaczają kłopoty, a wniosek trzeba złożyć, bo wójt musi się wykazać. Mimo że gminna kasa jest pusta. Składanie wniosków o dofinansowanie unijne, które mają przepaść w konkursach to...- W ubiegłym roku wójt luźno rzucił, że przydałoby się złożyć jakiś wniosek. Napisaliśmy, wysłaliśmy i dostaliśmy jakieś 600 tys. dofinansowania na kanalizację. Niedużo - opowiada nam jeden z urzędników gminnych w powiecie bialskim. Jednak później było już gorzej. Wójt przyszedł z pretensjami i powiedział urzędnikowi: "To przecież trzeba będzie rozliczyć i pewnie jakaś kontrola będzie". - Powiedział wprost, że jak tak go załatwiłem, to mam sprawę dokończyć - wspomina urzędnik. Pracownica innej gminy z Zamojszczyzny na początku nie chce rozmawiać o sprawie. Na drugi dzień dostajemy od niej e-maila z prywatnym numerem telefonu. - Chodziło o pieniądze na oświetlenie kilku wsi. Radni naciskali na wójta, pieniędzy na wkład własny nie było i nie ma - mówi urzędniczka. - Wójt wezwał mnie do siebie i powiedział, że jako że jestem po studiach to potrafię napisać wniosek. Ale najlepiej taki, żebyśmy nic nie dostali - mówi kobieta, która skończyła administrację. Dodaje, że to, co wysłała do urzędu, nawet trudno nazwać wnioskiem. Składanie wniosków o dofinansowanie unijne, które mają przepaść w konkursach to coraz częstszy proceder. Bogdan Kawałako, dyrektor departamentu strategii i rozwoju regionalnego w lubelskim urzędzie marszałkowskim, który zajmuje się regionalnym programem operacyjnym, spotkał się z tym kilkakrotnie. - Przychodzi samorządowiec i tłumaczy, że ma w ręku dwa wnioski o dofinansowanie remontu szkół. Prosi mnie, żeby przeszedł tylko jeden, bo nie ma pieniędzy na wkład własny dla dwóch szkół - mówił nam. Dyrektor wytłumaczył, że jeśli wnioski są poprawne, to zdecyduje kolejność ich złożenia. Czyli pieniądze dostanie projekt, który wpłynie jako pierwszy, i to starosta musi zdecydować. Województwo lubelskie z RPO ma do wydania ponad 1,15 mld euro. Lubelszczyzna z pieniędzmi radzi sobie dobrze. - Na koniec 2009 r. będziemy mieli wykonane 56 proc. całego programu. Na trzy lata przed jego zakończeniem - zapowiada Kawałko. Jednak wójtowie składają wnioski źle napisane, często z rażącymi błędami. Powszechną praktyką według urzędników marszałka jest to, że gmina składa kilka błędnych wniosków na remonty dróg zamiast jednego porządnego. Wszystko po to, żeby zadowolić radę gminy i mieszkańców, którzy chcą jeździć po równej nawierzchni. W efekcie żaden wniosek nie przechodzi, a wójt może rozłożyć ręce i powiedzieć: - Nie dali. Dlaczego tak robią? Przed Kawałko wójtowie tłumaczą się, że w województwie jest już kilka referendów o odwołanie wójtów, bo nie zabiegali o środki unijne. W 2008 r. na Lubelszczyźnie próbowano odwołać wójtów w gminach: Rejowiec, Werbkowice, Sosnowica. Wszędzie jednym z powodów było nie staranie się o środki unijne. We wrześniu tego roku odbędzie się referendum w gminie Gościeradów. Radni zarzucili wójtowi brak inwestycji. Urzędnik z bialskiej gminy: - Wiem, jak pisać, żeby nie dostać ani złotówki z UE. W papierach wszystko się zgadza, bo wniosek został złożony i się staraliśmy. Renata Siwiec, dyrektor Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości, zajmuje się w ramach RPO dotacjami dla firm, ale przyznaje, że problem z samorządowcami istnieje: - Takie echa do nas dochodzą. Samorządowcy składają wnioski, bo muszą się wykazać. Strzelają wnioskami i w efekcie składają takie niespełniające warunków odpowiedniego działania. Co robi wójt, kiedy nie chce dostać pieniędzy z UE ROBI FESTYN W ROGOŹNICY. TANIEJ. BEZPIECZNEJ. NIE TRZEBA SIĘ ROZLICZAĆ. "CHLEBA I IGRZYSK" DLA POSPÓLSTWA I ABY DO KOŃCA KADENCJI.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
CZY JADĄC NA ROZPRAWĘ DO SĄDU OSKARZONY ROMAN M. BIERZE DZIEŃ URLOPU ?? CZY JADĄC NA ROZPRAWĘ DO SĄDU OSKARŻONY ROMAN M. JEDZIE SŁUZBOWYM SAMOCHODEM ??
Zaloguj się, aby oddać głos
0
29 września 2009 r. godz. 10.00. Sąd Rejonowy w Radzyniu. Wydział Karny. "Oskarżony Roman M. proszę wstać Sąd idzie". Odczytanie długo oczekiwanego wyroku.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Gość napisał:
29 września 2009 r. godz. 10.00. Sąd Rejonowy w Radzyniu. Wydział Karny. "Oskarżony Roman M. proszę wstać Sąd idzie". Odczytanie długo oczekiwanego wyroku.
Marzycielu ,Hjeno, weż się za jakąś robotę bo dzieci na chleb nie mają.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
znający temat napisał:
Marzycielu ,Hjeno, weż się za jakąś robotę bo dzieci na chleb nie mają.
nie dziw się, żę są hieny ... do takiej padliny
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Gość napisał:
nie dziw się, żę są hieny ... do takiej padliny
Polecam gospodarstwo w Zaśadkach i w Rogożnicy.Tam można się padliną pożywić do syta. Smacznego hieno!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
znający temat napisał:
Polecam gospodarstwo w Zaśadkach i w Rogożnicy.Tam można się padliną pożywić do syta. Smacznego hieno!
Popieram. Wyciąga ciągle to samo. Proponuję konkurs na odgadnięcie kto to jest: typuję pierwszy: Radny z m. Wysokie pod Międzyrzecem Podlaskim.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: