Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

JARE ŚWIĘTO

Utworzony przez ŚWIATOWID, 20 marca 2010 o 00:41
Jare Święto [edytuj] Z Wikipedii Skocz do: nawigacji, szukaj http://pl.wikipedia.org/wiki/Jare_%C5%9Awi%C4%99to Jare Święto (pierwszy dzień wiosny) - etniczne święto Słowian, przypadające na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca. Dla rodzimowierców słowiańskich święto poświęcone szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok. Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach. Również i w tym przypadku nie obyło się ze strony Chrześcijaństwa z próbami zakazania tego starosłowiańskiego zwyczaju, o czym pierwsze wyraźne wzmianki odnajdujemy w 1420 roku na Synodzie Poznańskim. Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIII wieku próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w okresie środy przed wielkanocnej) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem[1]. Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie "budowali" wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie, pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze. Pisanki przygotowane podczas Jarego Święta, 2009 RKP Najważniejsze było jednak malowanie jajek - prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym – w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt[2]. Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz obchodzono Śmigus - rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw. złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę. Kulminacją Jarego były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczystej uczty podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie - z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem - miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i pozostawiano dla nich jadło. Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza[1]. W pewnych regionach dodatkowo urządzano barwne pochody zwierząt i ludzi przebranych za zwierzęta. Szły też w nich dziewczęta w brzozowych wiankach i młodzieńcy niosący palmy. Korowód zamykali muzykanci, którzy hałasowali głośno, żeby wywołać burzę, deszcz i pioruny - pierwsza wiosenna burza była bowiem postrzegana jako akt miłosny Peruna z Ziemią (dopiero po pierwszym grzmocie można było rozpoczynać wszelkie prace związane z uprawą roli). W szczególnych przypadkach czarnym i białym wołem orano zarys wioski, co miało dodatkowo chronić jej mieszkańców przed złymi mocami[1]. Wikinews Zobacz wiadomość w serwisie Wikinews na temat Jare Święto, wybrane propozycje tegorocznych obchodów. Obecnie większość rodzimowierczych tradycji Jarego Święta weszło w obrzędowość chrześcijańskiej Wielkanocy. http://www.youtube.com/user/slowianowierca...u/2/R0_F9zws6bw
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Stworzenie świata według Słowian Słowiański mit o stworzeniu świata występował w folklorze i nadal występuje w zbliżonych formą podaniach, na znacznym obszarze od Bułgarii, poprzez Ukrainę aż do obszarów Polski wschodniej. Dotychczas nie odnaleziono pisanych źródeł, poza Księgą Welesa o niepewnej autentyczności. Treść mitu została zatem odtworzona przez etnologów religii i religioznawców na bazie zapisanych podań ludowych. W podaniach tych zazwyczaj zamiast Swaroga i Welesa występuje Bóg i Diabeł. Świętowit w podaniach utożsamiany jest ze związkiem, który ma łączyć obie postacie. Czasami w miejsce Świętowita pojawia się Rod a Swaroga Perun. Cechą charakterystyczną tych podań, oprócz zbliżonej treści jest wskazanie na konieczność współpracy Swaroga i Welesa. Według podań "Bóg radził się Diabła w wielu sprawach", a "Diabeł miał moc nieomal równą Bogu"[1]. Poniższy mit jest jedną z ciekawszych wersji podania ludowego. Treść mitu [edytuj] Znajdująca się w Olesku na Ukrainie replika posągu tzw. Światowida ze Zbrucza Na początku istniało tylko światło, bezkresne morze i krążący pod postacią łabędzia nad przepastną otchłanią bóg Świętowit. Bogu dokuczała samotność. Spostrzegł jednak na wodzie swój cień. Postanowił więc oddzielić cień i ciało związane z cieniem. W ten sposób powstali bogowie Swaróg i Weles. Swaróg ze światła uplótł łódź i zamieszkał w niej, kołysząc się na falach. Weles zanurkował w głębiny i tam spędzał większość czasu. Jednakże obu bogom znudziła się monotonia morza i zapragnęli stworzyć stały ląd. Swaróg namówił Welesa, aby ten zanurkował aż na samo dno otchłani i przyniósł mu garść piasku. W czasie zbierania piasku Weles miał wypowiedzieć formułę z magicznych słów, która by zawierała ziarno współpracy. Weles miał wyrzec formułę "Z mocą Swaroga i moją". Weles dwukrotnie nurkował, ale nie mógł dosięgnąć dna bezkresnego morza. Dopiero przy trzeciej próbie, wypowiedziawszy poprawną formułę, udało mu się dosięgnąć dna otchłani i schwycić garść piasku. Jednakże Weles chciał stworzyć ziemię tylko dla siebie, więc kilka ziaren piasku ukrył w ustach. Po wynurzeniu się Weles wyciągnął dłoń ku Swarogowi. Swaróg wziął z jego dłoni kilka ziaren piasku i rozrzucił po powierzchni wody. Piasek po zetknięciu z wodą zamieniał się w suchy ląd i rósł. Również ziarenka piasku w ustach Welesa zaczęły rosnąć. Weles zmuszony był do wyplucia pęczniejących ziaren. Tam gdzie splunął zaczęły piętrzyć się góry. Kolebka świata stworzona przez bogów była niewielka. Na tej niedużej wysepce dwaj bogowie ledwie się mieścili. Samolubny Weles postanowił sam zapanować nad światem i postanowił zepchnąć Swaroga do morza i utopić w otchłani. Kiedy tylko Swaróg zapadł w sen, Weles podniósł go i zaczął nieść go w kierunku brzegu. Ale gdy próbował zbliżyć się do brzegu, brzeg odsuwał się dalej w morze. Świat osiągał coraz to większe rozmiary w miarę tego, jak zdesperowany Weles niósł Swaroga do morza. W końcu zrezygnował. Kiedy Swaróg obudził się, spostrzegł, że ląd się powiększył. Weles z radością przekazał mu wiadomość o tym, że świat stale się powiększa. Na początku obaj byli zadowoleni, ale Swaróg po pewnym czasie zaczął się niepokoić, że niebo stanie się zbyt małe i nie będzie zdolne dłużej przykrywać lądu. Mimo że podzielił się z Welesem swoim niepokojem, ten nie chciał go słuchać i niczym się nie przejął. Swaróg zaczął więc podejrzewać, że Weles coś przed nim ukrywa i stworzył pszczołę, którą wysłał na przeszpiegi. Pszczoła siadła cicho na ramieniu Welesa i śledziła jego poczynania. A Weles z morskich fal stworzył kozła i zaczął z nim rozmawiać. Śmiał się z głupiego boga Swaroga, który nie potrafi powstrzymać rozrastania się świata. Weles opowiedział kozłowi, że wystarczy kijem wyznaczyć wszystkie strony świata, aby ten przestał się rozrastać. Kiedy pszczoła wróciła do Swaroga i opowiedziała mu, co słyszała, ten skręcił z fal i ze światła kij, wyznaczył nim wszystkie strony świata i rzekł "Wystarczy Ziemi". Świat przestał się rozrastać i stał się takim, jakim go dzisiaj widzimy. Bogowie popatrzyli na siebie i zaczęli się kłócić o panowanie nad niebiosami. Ale tego Świętowit nie mógł już ścierpieć. Zawołał Swaroga i Welesa do siebie i podzielił pomiędzy nich świat. Swaróg miał panować nad lądem, a Weles miał rządzić pod ziemią. W ten sposób krainy bogów zostały rozdzielone i Welesowi przypadła w udziale Nawia, kraina gdzie bóg mógł wypasać na łąkach dusze zmarłych ludzi. Swaróg zaś stał się bogiem ognia, słońca i ziemi. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7141
Zaloguj się, aby oddać głos
0
CHWAŁA SŁOWIAŃSKIM NARODOM http://www.youtube.com/user/faraonramzes
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Racjonalista napisał:
Stworzenie świata według Słowian http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7141
Powiem krótko : Precz z komuno !!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
~Marek~ napisał:
Powiem krótko : Precz z komuno !!!
Polak-Katolik Polak-katolik - powstały w XVII wieku, a ukształtowany w okresie rozbiorów stereotyp Polaka. Idea powiązania polskiej kultury i tożsamości wyłącznie z religią katolicką zrodziła się w drugiej poł. XVII wieku, w dobie kontrreformacji. Miała wówczas charakter nie tylko religijny, ale także polityczny, albowiem państwa wrogie wówczas Rzeczpospolitej, m.in. Szwecja i Rosja, miały inne wyznania państwowe. W czasach rozbiorów w większości katolickim społeczeństwie polskim w wyniku oporu przeciw tradycyjnemu rosyjskiemu prawosławiu i pruskiemu protestantyzmowi ukształtował się stereotyp przynależności narodowej uzależnionej od wiary katolickiej. Wyznawanie wiary katolickiej uznawane było za cechę polskiego charakteru narodowego. W dwudziestoleciu międzywojennym stereotyp Polaka-katolika sprzyjał łączeniu katolicyzmu z nacjonalizmem. W PRL nabrał on charakteru antykomunistycznego. http://www.youtube.com/watch?v=V2sedTLIRWU vel http://www.youtube.com/watch?v=6EXfhzl5TS4
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Polak Katolik napisał:
Polak-Katolik
Napisze tradycyjnie , po staropolsku : Precz z komuno ! Dawaj jeszcze !
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kozietulski napisał:
Napisze tradycyjnie , po staropolsku : Precz z komuno ! Dawaj jeszcze !
http://www.youtube.com/watch?v=5qh4yerc-K8...feature=related
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Romuald Reiss ps. ,,Bury,, napisał:
http://www.youtube.com/watch?v=5qh4yerc-K8...feature=related
Takie sobie. mało śmieszne. Jeszcze !
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kozietulski napisał:
Takie sobie. mało śmieszne. Jeszcze !
a to ? http://www.youtube.com/watch?v=lhgDtqVDkP8...feature=related
Zaloguj się, aby oddać głos
0
RadioAktywny napisał:
a to ? http://www.youtube.com/watch?v=lhgDtqVDkP8...feature=related
Dobra robota ! Najlepsze te dziadki na Placu Zamkowym ! i szkoda ze nie rozwineli tego tematu "pancerna Pięść" z Bialej Podl. Dawaj jeszcze !
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Romuald Reiss ps. ,,Bury,, napisał:
http://www.youtube.com/watch?v=5qh4yerc-K8...feature=related
Szatan Psychopatyczny Morderca Słowiańskich Dzieci Romuald Adam Rajs (ur. 30 listopada 1913 w Jabłonce – zm. 30 grudnia 1950 w Białymstoku), właściwa pisownia nazwiska Rais lub Reiss[potrzebne źródło], ps. "Bury" - polski żołnierz ZWZ-AK, (dowódca 1 Kompanii Szturmowej 3 Brygady Wileńskiej AK (1944), dowódca II szwardonu 5. Wileńskiej Brygady AK (1945) i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (dowódca 3 Brygady Wileńskiej NZW). Odpowiedzialny za brutalne pacyfikacje wsi i zabójstwo przynajmniej 79 niewinnych osób http://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Rajs
Zaloguj się, aby oddać głos
0
ŚWIATOWID napisał:
Szatan Psychopatyczny Morderca Słowiańskich Dzieci ............... Odpowiedzialny za brutalne pacyfikacje wsi i zabójstwo przynajmniej 79 niewinnych osób http://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Rajs
Nie chcieli dać prosiaka po dobroci to i pacyfikował. A co mial robić ? z glodu zdychać ? A tych "79 niewinnych" ? Może nie byli tacy "niewinni" ? Kto ich tam wie ?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kozietulski napisał:
Nie chcieli dać prosiaka po dobroci to i pacyfikował. A co mial robić ? z glodu zdychać ? A tych "79 niewinnych" ? Może nie byli tacy "niewinni" ? Kto ich tam wie ?
Podobnie u nas mówili hitlerowcy w czasie wojny http://www.rajsk.pl/historia.html
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Siemieniuk napisał:
Podobnie u nas mówili hitlerowcy w czasie wojny http://www.rajsk.pl/historia.html
"Hitlerowcy" ? a może "naziści" , "faszyści" ? w każdym razie nie NIEMCY ?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Polak Katolik napisał:
Polak-Katolik Polak-katolik - powstały w XVII wieku, a ukształtowany w okresie rozbiorów stereotyp Polaka. Idea powiązania polskiej kultury i tożsamości wyłącznie z religią katolicką zrodziła się w drugiej poł. XVII wieku, w dobie kontrreformacji. Miała wówczas charakter nie tylko religijny, ale także polityczny, albowiem państwa wrogie wówczas Rzeczpospolitej, m.in. Szwecja i Rosja, miały inne wyznania państwowe. W czasach rozbiorów w większości katolickim społeczeństwie polskim w wyniku oporu przeciw tradycyjnemu rosyjskiemu prawosławiu i pruskiemu protestantyzmowi ukształtował się stereotyp przynależności narodowej uzależnionej od wiary katolickiej. Wyznawanie wiary katolickiej uznawane było za cechę polskiego charakteru narodowego. W dwudziestoleciu międzywojennym stereotyp Polaka-katolika sprzyjał łączeniu katolicyzmu z nacjonalizmem. W PRL nabrał on charakteru antykomunistycznego. http://www.youtube.com/watch?v=V2sedTLIRWU vel http://www.youtube.com/watch?v=6EXfhzl5TS4
SŁOWIŃCY: NARODOWOŚĆ CZASU PRZESZŁEGO Z kulturą pomorskich Słowińców zetknąłem się podczas pobytu we wsi Kluki, leżącej na południowym brzegu Jeziora Łebsko. W czterech budynkach z drewna i gliny w stylu pruskiego muru, tworzących skansen, prezentowane były eksponaty obrazujące życie dawnych mieszkańców rybackiej osady. Na uwagę zasługiwała oryginalna konstrukcja pieca, który jak twierdził przewodnik, Niemcy nazywali "polskim". Ale dodał również, ze większość Słowińców wyjechała do Republiki Federalnej Niemiec. Tam, w Hamburgu, powstało Zrzeszenie Słowińskie. Rok 1945 i później Kiedy w późnych latach 80. ekipa TVP usiłowała dotrzeć do członków zrzeszenia nikt z przedstawicieli słowińskiej diaspory nie był zainteresowany rozmową. Prawdziwa ironia losu, gdyż to właśnie ci polscy dziennikarze poświecili wówczas Słowińcom z Kluk film dokumentalny, w którym po raz pierwszy poruszono temat krzywd wyrządzonych mieszkańcom wsi po 1945 r. Polscy osadnicy traktowali Słowińców wyjątkowo wrogo, próbując zająć (lub zajmując) ich domostwa i zagrody. Niszczono rybackie lodzie, wiosła, przecinano sieci. Do tych "sąsiedzkich" szykan dochodziły represje organów bezpieczeństwa, a Kluki zostały "odcięte od świata”, czyli objęte blokada milicyjnych patroli. Słowińcy, jak Mazurzy i Ślązacy, płacili za niedawna przynależność do Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Władze w Warszawie, wbrew oficjalnej doktrynie o ludności "autochtonicznej", długo zachowywały obojętność wobec dramatycznego położenia niewielkiej słowiańskiej społeczności niemieckiego Pomorza. Młodsze pokolenia Słowińców, urodzone po wojnie, były polonizowane w szkołach PRL-u lat 50., ponieważ używanie miejscowego dialektu "plattdeutsch", uważano za przejaw germanizacji "autochtonów". Małżeństwa mieszane, słowińsko-polskie, nie należały jednak do częstych, zarówno w Klukach, jak i sąsiednich wsiach; w Smołdzinie tylko dwie kobiety pochodzenia słowińskiego wyszły za mąż za Polaków na początku lat 50-tych. Jednak asymilacja postępowała szybkimi krokami, zwłaszcza tam, gdzie przeważał "element napływowy" (Gardna, Smołdzino, Izbica, Cecenowo). Nieco lepiej było w Klukach, w których (wg danych z 1960 r.) na 133 mieszkańców żyło 87 Słowińców, 8 Kaszubów z terenów Polski przedwojennej i 38 repatriantów ze wschodu. Wiara przodków Słowińcy należeli ongiś do wielkiej wspólnoty językowej Pomorzan, którą tworzyli również zamieszkali w Prusach Zachodnich Kaszubi oraz sięgający od Zatoki Szczecińskiej po Meklemburgię Wieleci. Swój kraj nazywali "Pomorsko", a mówili "po kaszubsku" (nie słowińsku). Bo też pierwotnie Przedpomorze (Vorpommern) i Pomorze Zachodnie nosiło nazwę Kaszubii ("Cassubia"), zaś dopiero w XV/XVI wieku pojęcie Kaszub przylgnęło do północnych terenów dzisiejszego Pomorza Wschodniego. Był to czas kolonizacji, kiedy krzyżackie państwo pruskie ściągało osadników zarówno z krajów niemieckich, jak i słowiańskich, m.in. Kaszubów z Pomorza. Właściwy kraj Słowińców, czyli Pomorze Środkowe (Hinterpommern) było chrystianizowane już w XIII wieku przez biskupa Ottona z Bambergu. Od czasu śmierci ostatniego księcia pomorskiego, Bogusława XIV (1580-1637) panowali tu Szwedzi. W 1648 r. (pokój westfalski) kraina została przejęta przez Brandenburgię. Skutkiem reformacji w XVI stuleciu cała ludność Pomorza przyjęła wiarę luterańską; w dialekcie słowińskim miejscowi pastorzy odprawiali kazania. Jednak ekspansja języka niemieckiego powodowała, zwłaszcza w XVIII/XIX wieku, kurczenie zasięgu dialektu słowińskiego na terenie polskich parafii. Ostatnie kazania słowińskie i kaszubskie miały miejsce w XIX wieku, m.in. w Smołdzinie (1832), Gardnie (1845), Łebie (1850) Charbrowie (1871), Cecenowie (1876), Główczycach (1886). Na kartach ksiąg religijnych przetrwał język, jakim posługiwali się w kościołach Słowińcy (np. "Duchowne piesnie D. Marcina Luthera y ynszich naboznich męzow" Szymon Krofeya z 1586 r.). Tekst modlitwy "Ojcze Nasz" zapisany po słowińsku w 1896 r. brzmiał następująco: "Wojcze nasz, ktory jes Niebie, swianceno bondzie Imio twöji, przijdze krolejstwö - stani se two wolo, chleb nasz dej nam dzis, wopuszczaj nam nasze winie ako me wopuszczome nasze winowacy. Nie wodza nas na pokuszenie, la nas wabawnij wote zlewo. Won twoj jest to krolejstwö esz na wieki wiczniej. Omenka" Ostatni Mohikanie Mowa ludności słowińskiej i kaszubskiej zainteresował się jako pierwszy rosyjski slawista Aleksander Hilferding, który w 1857 r. wydal w Petersburgu książkę "Ostatki Slavjan na jużnom bieriegu Bałtijskago Morja." Z kolei działacz i społecznik kaszubski Florian Ceynowa, głoszący odrębność etniczną swoich krajan, opublikował słownik kaszubsko-słowiński ("Skorb kaszebsko-słowjnskje mowe", 1866-68). Do szczególnie cennych należą prace językoznawcze niemieckiego etnologa Friedricha Lorentza (1870-1937), publikowane w językach niemieckim, polskim i rosyjskim (m.in. „Slowinzisches Texte”, Petersburg 1905). Wszyscy ci badacze języka i kultury słowińsko-kaszubskiej zwracali uwagę na fakt zanikania tej narodowości. Hilferding zanotował wypowiedz starszej wiekiem Słowinki z Gardny: "Mój chłop nie rozumeje nic po słowensku, a ja roda gadają po słowinsku, a nie mom nikogo; moje dzece nie umieją nic po słowinsku." Tak było już w latach 50-tych XIX wieku. Około sto lat później, w 1959 r. zmarł w Klukach ostatni mieszkaniec umiejący jeszcze płynnie mówić w dialekcie słowińskim. Mowa Słowińców stawała się martwym językiem; ale w oparciu o nią i język niemiecki powstał wspaniały dialekt "plattdeutsch", którego używali jeszcze starsi mieszkańcy Kluk w latach 50-60. Mówili np. "Dai hat jhor kein rozumk mehr" (ten przecież już nie ma rozumu), "Wat dracht dai ver store kurpe" (co ten nosi za stare buty), "De morze rort" (morze szumi)itp. Jeszcze słychać było tradycyjne pozdrowienie "dobricyn drachu", liczne przysłowia oraz dawne określenia nazewnicze. Co ciekawe, prawie każda rodzina słowińska w Klukach miała swój przydomek, np. Klick Lugowi, Klick Zeloni, Klick Domowi itd. Starego Klicka nazywano w dialekcie "dai stori Klek", stara Klikowa "dai stora Kleka", zachowując w ten sposób rodzajnik "plattdeutsch", ale przymiotnik i imię własne w postaci fleksji słowiańskiej. Słownik geograficzno-krajoznawczy Polski z 1983 r. podawał pod hasłem Kluki: "Wieś zamieszkana jeszcze przez ok. 30 rodzin Słowińców". Obecnie nie ma już w Klukach Słowińców; młodsi emigrowali do Niemiec, najstarsi zmarli. Na naszych oczach zniknął naród i nie ma już komu powtarzać starego przysłowia: "Wo kommen die Kaschuben her? Von Stolp, von Stolp, wie Sand am Meer" ["Skąd przychodzisz tu Kaszubie? Od Słupska, od Słupska, jak piasek znad morza."] Arkadiusz Faruga http://zakorzenianie.most.org.pl/za14/10.htm
Zaloguj się, aby oddać głos
0
"W Rozkwicie" Sprzedaj dzieci za jedzenie - pogoda zmienia nastroje Wiosna znów nastała - gruczoły rozrodcze http://www.youtube.com/watch?v=wY3oEvaq71A...feature=related
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Noc Kupaly - Kupalnocka 2005 - Mazowsze http://www.youtube.com/user/regulyYT
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Ale Ziomkostwa z Białostockiego pomyliły forum!!!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rodzimo...eto_130495.html
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Gość napisał:
Ale Ziomkostwa z Białostockiego pomyliły forum!!!!
MAZOWSZE NIE LEŻY NA PODLASIU
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Strona 1 z 2

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: