Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Leśna Podlaska: W niedzielę dożynki

Utworzony przez Gość, 23 sierpnia 2010 o 07:59
Goście z Grabinowa, ho ho to się starosta postarał. Czy było badania na zawartość alkoholu we krwi lub odwrotnie ?.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Zniknął już Gierek, Babiuch i Kania. Nie ma już PZPR i SB. Ale gdy na Zamku Jaruzelski ściska się z Komorowskim w towarzystwie Tuska, Wałęsy, Kwaśniewskiego i Millera, to znaczy, że przed Polakami nadal stoi to samo zadanie, którego niegdyś tak pięknie dokonała Anna Solidarność. Trzydzieści lat temu, pomimo uśmierzenia buntu Grudnia ?70, stoczniowcy nadal podtrzymywali żądanie budowy pomnika dla poległych kolegów. Z początku władze PRL obiecywały zgodę na umieszczenie przy Bramie nr 2 tablicy, ale po kilku miesiącach ?konsultacji? tajna policja przystąpiła do represjonowania osób głośno domagających się upamiętnienia ofiar. SB wraz z dyrekcją organizowały akcje usuwania kwiatów i zniczy spod murów stoczni przez ?aktyw społeczny?, a wszystkie osoby składające hołd poległym zostały poddane inwigilacji. TW ?Bolek? skrupulatnie donosił, którzy z kolegów tkwią w oporze. Represje okazały się skuteczne. Władze PRL zapewniły sobie spokój na 10 lat. Dopiero 18 sierpnia 1980 r. Tadeusz Szczudłowski, działacz ROPCiO, który właśnie wyszedł z więzienia za zorganizowanie manifestacji w rocznicę 3 Maja, namówił stoczniowych cieśli, by zmontowali wielki drewniany krzyż i ustawił go na placu przed Stocznią. Miałem zaszczyt mu w tym pomagać, ponieważ Tadeusz słusznie obawiał się, że w trakcie trudnej operacji kopania dołu i zabetonowywania podstawy krzyża może dojść do ?spontanicznych protestów? ze strony tych mieszkańców Gdańska, a może i funkcjonariuszy z Warszawy, którzy uważają, że miejsce krzyża jest w kościele, a nie na terenie miejskim. Zaraz potem pojawił się w Sali BHP projekt (zresztą już wcześniej przygotowywany) pomnika Poległych Stoczniowców. Żądanie wybudowania pomnika złożonego z wielkich krzyży stało się niezbywalnym warunkiem zakończenia strajku. I, oczywiście, rozpoczęły się nowe ?konsultacje?. Najwybitniejsze autorytety artystyczne i architektoniczne zaangażowały się w argumentowanie, że lepsza będzie tablica, bo pomnik może szpecić sylwetkę miasta. Pytano, dlaczego właściwie krzyż ma być znakiem pamięci dla ludzi niewierzących. W końcu uznano, że jeśli już musi być pomnik, to niewysoki, ponieważ grunt jest niestabilny i krzyże mogą się przewrócić? A w ogóle, to powinien to być pomnik pojednania narodowego, bo przecież ginęli nie tylko stoczniowcy, ale i milicjanci. Członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców oraz przewodniczący NSZZ ?Solidarność? Lech Wałęsa i Kościół zgodzili się na pomnik Pojednania z tablicą na cokole: ?Ofiarom Grudnia ? Społeczeństwo?. Ale wtedy pojawiła się na scenie strażniczka pamięci narodowej ? Anna Walentynowicz i powiedziała: ?W tej sprawie Wałęsa nie ma nic do gadania? (Ten i następne cytaty za książką Sławomira Cenckiewicza ?Anna Solidarność ? życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki?). Ks. Henryk Jankowski przekazywał SB, że Wałęsa uznał interwencję Walentynowicz w sprawie pomnika za ?nieodpowiedzialne awanturnictwo? i że ?jak będzie miał sprzyjające okoliczności?, to ?skorzysta z okazji, aby rozprawić się z tą babą?. Dalej w tym meldunku czytamy: ?Ks. H [enryk] Jankowski w sposób ostry zwrócił jej uwagę na nieodpowiedzialne poczynania i powodowanie konfliktów w ramach ?Solidarności?. Zalecił jej, aby zaniechała inspiracji i działań zmierzających do zmiany ustalonego już napisu na pomniku ofiar grudniowych w Gdańsku. Tego samego dnia [?] Lech Wałęsa zwołał zebranie przedstawicieli Zakładowych Komitetów Solidarności zapraszając też B [ogdana] Borusewicza [?] postawił sprawę działalności Walentynowicz w kwestii zmiany napisu, żądając od zebranych, aby opowiedzieli się za jego stanowiskiem lub Walentynowicz. Wszyscy opowiedzieli się za L [echem] Wałęsą?. A jednak miliony ludzi z całego świata składają hołd narodowi polskiemu pod złożonym z trzech gigantycznych krzyży pomnikiem Poległych Stoczniowców. Nic to, że Walentynowicz na jego poświęcenie nie została zaproszona. Dzisiaj grupa kobiet i mężczyzn czyni dzieło podobne do tego, którego dokonała Anna Solidarność. Modlą się pod krzyżem upamiętniającym również Jej śmierć i domagają się pomnika. I tak jak 30 lat temu wszyscy ? władze, Kościół, komitet harcerski i Wałęsa ? chcą, by zaniechali inspiracji i działań powodujących konflikty. Premier III RP, dla którego ?polskość to nienormalność?, znieważanie krzyża oraz bicie i upokarzanie jego obrońców nazywa ?happeningiem? i ?osobliwym Hyde Parkiem?, który ?jeśli nawet dla niektórych nieprzyjemny, nie jest dla miasta jakoś szczególnie groźny?. Zniknął już Gierek, Babiuch i Kania. Nie ma już PZPR i SB. Ale gdy na Zamku Jaruzelski ściska się z Komorowskim w towarzystwie Tuska, Wałęsy, Kwaśniewskiego i Millera, to znaczy, że przed Polakami nadal stoi to samo zadanie, którego niegdyś tak pięknie dokonała Anna Solidarność. Krzysztof Wyszkowski Z niezależnej
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: