Użyłem nicku "potencjalny pacjent", bo Pani "lekarz" nie zgodziła się przyjąć mnie w stanie "gorączki i prośby o pomoc medyczną w sytuacji, w której ledwo się poruszałęm" i nadprogramowo (w czasie pracy i przyjmowania pacjentów zdążyła jednak udzielać wywiadów i robić foto sesję do gazety). I myślę sobie, skoro u lekarza nie byłem prawie 2 lata - dlaczego i po co płacę na ZUS? W rejestracji powiedziano mi, że pierwszy wolny termin to poniedziałek! Upss! Co za przychodnia.... Gdzie etyka lekarska i ludzka wrażliwość? W tę ostatnią, nawet po takiej przygodzie jeszcze nie zwątpię - poszukam innych "medyków". Może będzie "po ludzku"...
Zaloguj się, aby oddać głos
0