Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Bp. Ryszard Karpiński przechodzi na emeryturę

Utworzony przez ffffff, 31 grudnia 2011 o 23:28 Powrót do artykułu
Brakuje dopisku, ze to człowiek wielkiej pogody ducha i ze sporym dystansem do własnej osoby. A co do artykułu - wszystko ładnie, poza tym, że był nie sufraganem, tylko biskupem pomocniczym. Sufraganami lubelskimi są biskup sandomierski i biskup siedlecki. (proszę sobie poczytać dekret na stronie episkopatu i kodeks prawa kanonicznego).
Zaloguj się, aby oddać głos
0
ffffff napisał:
Brakuje dopisku, ze to człowiek wielkiej pogody ducha i ze sporym dystansem do własnej osoby. A co do artykułu - wszystko ładnie, poza tym, że był nie sufraganem, tylko biskupem pomocniczym. Sufraganami lubelskimi są biskup sandomierski i biskup siedlecki. (proszę sobie poczytać dekret na stronie episkopatu i kodeks prawa kanonicznego).
Proszę sobie przeczytać życiorys na www.archidiecezja.lublin.pl lub www.episkopat.pl "24 sierpnia 1985 r. został mianowany biskupem tytularnym Minervino Murge i sufraganem lubelskim."
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Można pogubić się w tej tytułomanii,ale czy to istotne - choć miłe.Ważniejsze jakim jest się człowiekiem.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
cóż to już tak jest że kiedy się staje emerytem to się już ma jakiś zapis w życiorysie ;-) tytuły w sumie nie są takie istotne... akurat ten biskup jest człowiekiem nadzwyczaj sympatycznym chyba po raz pierwszy spotkałem go gdy wrócił z Watykanu i odwiedzał bliższą i dalszą rodzinę w okolicach Michowa Wtedy nie był jeszcze biskupem - zapewne było to w okolicach 15 sierpnia 1985 roku 15 sierpnia jest dniem szczególnym dla mieszkańców Michowskiej parafii bo to dzień corocznego odpustu przez wiele lat na 15 sierpnia do Michowa zjeżdżali pochodzący z tamtych okolic ludzie rozsiani przez życie po całej Polsce również i moja rodzina tak robiła... Wniebowzięcie NMP było i wydarzeniem religijnym i swoistym zjazdem rodzinnym Biskup Karpiński jak mi sie wydaje przewodniczył każdej sumie odpustowej od 1986 - nie moge sobie przypomnieć żeby kiedyś go nie bylo Kilka lat później od tego Biskupa otrzymałem bierzmowanie - do dziś pamiętam dotyk jego palca na moim czole (jakoś wyjątkowo utkwiło mi to w pamięci) Kilka lat temu wreszcie błogosławił w imieniu Kosciołą moje małżeństwo... z pośród wszystkich biskupów ten jest właśnie tym który jest mi najbliższy - nawet nie z tego względu że łaczy nas dalekie pokrewienstwo ale własnie ze względu na to że jego osoba kojarzy mi się najbardziej zarówno z ze wspólnotą Kościoła jak i ze wspólnotą rodziny, która się na tym wspólnym świecie michowskim zawsze zbierała i z tą którą i ja sam wreszcie załorzyłem W tym wszystkim faktycznie największe znaczenie ma to jakim człowiekiem jest Karpiński. Jest to człowiek bardzo ewangeliczny, życzliwy, ksiądz którego bez zastrzeżeń mogę postawić za wzór. Dostępny i ludzki - co można było zobaczyć choćby kiedy niedawno smażył placki w parafii św. Mikołaja na lubelskim czwartku nie każdego biskupa mozna zobaczyć w takiej sytuacji a to przecie również jest ważne dla wiernych by z biskupem móc się czuć własnie jak z kimś bliskim z kim można nie tylko uczestniczyć w uroczystościach ale i placki ziemniaczane zjeść... życie religijne zaczyna się przecie właśnie od takiej domowej atmosfery a tej chyba nikt tak jak Ryszard Karpiński nie potrafi tworzyć wokół siebie chyba rok temu kiedy minęło te 25 lat od świeceń kapłańskich Biskup razem z kolegami z seminarium z którymi studiował świętowali również w sposób bardzo rodzinny spotykali się w parafiach w których mieli swe prymicje i wspólnie koncelebrowali msze... taka msza była również i w Krzczonowie niedaleko którego teraz mieszkam myślę sobie że to było coś co właśnie buduje wspólnotę zarówno te kapłańską jak i lokalne wspólnoty parafialne wiem że odwiedziny biskupa Karpińskiego zostawiały w parafiach bardzo dobre wspomnienia - wierni i kapłani po prostu go zwyczajnie lubią a lubią go bo trudno po prostu jest nie lubić tego człowieka od kuzyna który mieszka w Nowym Jorku wiem że i Polonia swojego duszpasterza lubiła wyjątkowo... Nie pełnił Karpiński swoich funkcji ani posługi w mediach ale właśnie zawsze wśród ludzi i z ludźmi I myślę sobie że to warto byłoby docenić i przypomnieć, bo takich biskupów Kościołowi jest potrzeba najbardziej ... Emerytura to dla kapłana nie jest koniec kapłaństwa a jedynie koniec pełnienia kościelnych funkcji które wcale takim znowu blichtrem nie są i jak sądzę potrafia człowieka zwyczajnie zmęczyć... Biskup emeryt nie przestaje być oczywiście biskupem Mam nadzieję że biskup Ryszard wiele jeszcze lat będzie nas więc wokół siebie gromadził i łączył i jako biskup i jako nasz krajan z którego uważam że możemy być po prostu dumni pzdr.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: