siedzę w oknie i oglądam krzyżowy ogień jakiemu poddawani są właśnie kierowcy na ulicy Smorawińskiego w okolicach wiaduktu między osiedlami. Z jednej strony policja, z drugiej fotoradar straży miejskiej. Absurd polega na tym, że na drodze dwupasmowej, gdzie nie ma jakichkolwiek zagrożeń czy innych powodów do ograniczeń, obowiązuje standardowe 50km/h. NIKT TEGO NIE PRZESTRZEGA. Jadąc z pracy mam na liczniku 60 km/h i jestem najwolniejszym użytkownikiem tego odcinka. Pytanie dlaczego musimy żyć w świecie pozbawionym logiki i zasadności. Na ulicy Zana, jadąc o Leclerca do Kraśnickiej, nagle beż żadnych uprzedzeń z dwóch pasów robi się jeden. Podobnie jadąc Filaretów w dół, do Głębokiej. Absurd goni absurd. A jak znam życie, ktoś w jakimś urzędzie bierze niezłą kasę za to, aby było rozsądnie i bezpiecznie. Na wyspach radary są tam gdzie konieczne jest zwolnienie autem, a radar jest oznakowany i z daleka widoczny. U nas "mózgi" kombinują gdzie jeszcze jest jakieś miejsce gdzie by można zaskoczyć kierowców. A im mniej logicznie, tym lepiej.
Zaloguj się, aby oddać głos
0