Arena to nie klub tylko pijalnia i mordownia. Zamiast rozsądnie zagospodarować pomieszczenia to właściciel urządził tam "bar" gdzie schodzą się najgorsze pijaki i kandydaci na przyszłych bezrobotnych. Faktycznie jest tam sporo miejsca (2 naprawdę duże i fajne sale, gdzie można by organizować bale czy tego typu uroczystości), ale z taką obsługą która tam działa to właścicielowi życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu biznesu. Miałem tą wątpliwą przyjemność "bawić się" na sylwestrze zorganizowanym właśnie w "klubie" arena. KATASTROFA, LIPA, TANDETA, żENADA, BAGNO, śMIETNIK - to tylko kilka słów na określenie tego jaką imprezę przygotował nam organizator. Mam nadzieje że ten "klub" jak najszybciej zmieni właściciela, któremu życzę aby przez cały obecny rok na niedzielny obiad zawsze dostawał potrawę którą mieliśmy okazję spróbować na "balu" - gorąca woda z dwoma zlepionymi kluskami (kto miał szczęście to trafiło mu się nawet 3 albo 4) z warstwą cebuli (nawet nie była pokrojona tylko jeden duży kawał cebuli) podane (jak zresztą wszystko inne) w plastykowych miseczkach z plastykową łyżką do jedzenia. Może jestem wymagający ale myślę że za 170 zł od pary (fakt nie płaciliśmy dużo) nalezy się choć jedno porządne danię!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0